Naczelny Sąd Administracyjny nie rozstrzygnął sporu kompetencyjnego między powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego a burmistrzem w sprawie dotyczącej porządku w gminie. Oddalając wniosek NSA, wyjaśnił, że jest on przedwczesny.

– Aby można mówić o zaistnieniu sporu o właściwość, muszą zaistnieć trzy przesłanki – podkreślił sędzia NSA Leszek Leszczyński. Przede wszystkim w sprawie musi istnieć bezsporny stan faktyczny, który muszą ustalić organy. Ponadto w sprawie musi być jednoznacznie określony przedmiot sporu oraz jasna podstawa prawna, na podstawie której należy go rozwiązać.

W ocenie NSA spierające się organy nie wypełniły wszystkich tych przesłanek. Sąd zauważył, że skarga obywatela, która wywołała spór między inspektorem a burmistrzem, była niezwykle enigmatyczna. Burmistrz, do którego trafiła skarga, nie zadał sobie trudu, żeby ustalić, o co tak naprawdę chodzi obywatelowi. Nie wiadomo zatem, jaki jest zakres jego żądania, a co za tym idzie, jaki jest stan faktyczny w sprawie. Organy nie ustaliły tak naprawdę ani o co chodzi obywatelowi, ani co dzieje się na sąsiedniej działce.

Spór kompetencyjny wywołała skarga mieszkańca gminy, który poskarżył się do burmistrza na uciążliwego sąsiada, tj. firmę transportową. Zarzucił jej zakłócenie porządku publicznego i naruszenie prawa budowlanego. Bezpośrednim powodem skargi była myjnia dla tirów, jaką firma urządziła na sąsiedniej posesji.

Burmistrz przekazał skargę do nadzoru budowlanego. Inspektor zajął się sprawą, ale tylko w zakresie żwirowej drogi oraz budynków. W pozostałym zakresie przekazał sprawę burmistrzowi. Uznał, że pozostałe żądania obywatela, zwłaszcza w zakresie naruszenia porządku publicznego i czystości, należą do jego kompetencji. Ostatecznie rozstrzygnięcia skargi w tym zakresie nie chciał podjąć się ani inspektor, ani burmistrz i spór kompetencyjny trafił na wokandę NSA.

Postanowienie jest prawomocne.

Sygn. akt II OW 89/09