ORZECZENIE

Wczoraj Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie rozpatrywał wniosek prezydenta o zbadanie zgodności z konstytucją prawa sądów do zadawania pytań Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości w sprawach karnych. Taka możliwość już istnieje od 2004 roku w sprawach cywilnych, administracyjnych i prawa pracy. Zinterpretowano w ten sposób 16 spraw, a jedna jest w toku.

Zastrzeżenia prezydenta budzi przewlekłość postępowań w sprawach karnych. Sąd zadający pytanie musi czekać na interpretację ETS średnio 20 miesięcy. Zdaniem przedstawiciela Kancelarii Prezydenta ministra Andrzeja Dudy powoduje to przewlekłość toczących się procesów, a w przypadku spraw karnych kwestia jest o tyle istotna, że mogą się one przedawnić. Okres oczekiwania na odpowiedź ETS nie wlicza się do okresu przedawnienia.

- Ryzyko nadużywania pytań interpretacyjnych jest ograniczane przez instytucję wstępnego badania wniosków przez ETS - podkreślił sędzia sprawozdawca Stanisław Biernat. - Pytanie może być odrzucone przez Trybunał w określonych wypadkach. Na przykład wtedy, gdy jest bezzasadne, hipotetyczne lub zostało już rozstrzygnięte przez Trybunał.

Zastępca prokuratora generalnego Andrzej Pogorzelski uznał, że zaskarżony art. 1 ustawy upoważniającej prezydenta do złożenia oświadczenia o uznaniu właściwości Trybunału Sprawiedliwości WE do rozpoznawania pytań sądów polskich jest zgodny z konstytucją.

Tego samego zdania był przedstawiciel Sejmu Stanisław Chmielewski.

- Prezydent, wysyłając wniosek do Trybunału, postawił pytanie, czym jest prawo do sądu - mówił poseł Chmielewski. - Jurysdykcja Trybunału Europejskiego ma pomóc sędziom w jednolitej interpretacji prawa, zaś zaskarżona ustawa dotyczy zwiększenia bezpieczeństwa w Polsce.

Jednak pytania prejudycjalne nie są obowiązkiem, ale prawem sędziów, którzy mają wątpliwości - podkreślali uczestnicy rozprawy przed TK.

Sygn. akt Kp 3/08