statystyki

Kryszkiewicz: Mówił dziad do obrazu… Czyli o tym, dlaczego KW nie ocali praworządności w Polsce

autor: Małgorzata Kryszkiewicz12.07.2016, 07:41; Aktualizacja: 12.07.2016, 09:03
Małgorzata Kryszkiewicz, dziennikarka DGP

Małgorzata Kryszkiewicz, dziennikarka DGPźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Komisja Wenecka w tempie ekspresowym ma wydać opinię o uchwalonej na ostatnim posiedzeniu Sejmu nowej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Wstępną jej treść mamy poznać jeszcze pod koniec tego tygodnia. Taką informację podało wczoraj Radio Zet. Skąd ten pośpiech? Ponoć członkowie komisji chcą zdążyć przedstawić swój pogląd senatorom, zanim ci zajmą się ustawą.

Reklama


Reklama


Nie wydaje się jednak, aby członkowie izby wyższej parlamentu wzięli sobie do serca uwagi KW. Taki wniosek wydaje się uprawniony, gdy weźmie się pod uwagę wypowiedzi przedstawicieli partii rządzącej, którzy nie od dziś powtarzają, że spór o TK jest sporem czysto politycznym, a nie prawnym. Tymczasem KW zapewne w swojej opinii o sytuacji politycznej w naszym kraju się nie zająknie, za to naszpikuje ją regulacjami i zasadami prawnymi. W tym „dialogu” każda z jego stron mówi więc innym językiem. A to w dużej mierze utrudnia, o ile w ogóle nie uniemożliwia, osiągnięcie porozumienia.

Na problem ten już na samym początku sporu zwracała uwagę prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku. Oceniając jedne z pierwszych pomysłów mających jakoby doprowadzić do rozwiązania problemu, mówiła: „Propozycje określane jako kompromisy ujawniły kompletną ignorancję co do tego, że kompromis może dotyczyć zjawisk jednorodnych. Dlatego są kompromisy polityczne i są kompromisy prawne. Ale nie ma czegoś takiego jak kompromis polityczny w sferze stosowania czy przestrzegania konstytucji”. Zdaniem pani profesor próba rozwiązania kryzysu prawnego środkami politycznymi oznacza negację prawa, a to bardzo niebezpieczne zjawisko. I trudno się nie zgodzić.

Nasi rządzący nadal wolą jednak udawać, że tego wszystkiego nie rozumieją. Że nie wiedzą, co to jest trójpodział władz. Że nie mają pojęcia, jaka jest rola trybunału. A jeśli już, to przyjmują tę wiedzę z głębokim oburzeniem. No bo jak to może być, że oni, wybrani przez suwerena, coś uchwalają, a później ktoś może to zanegować???

Tak więc nie czekam już z bijącym sercem na to, co powie Komisja Wenecka. Dla każdego, kto jest choć trochę zorientowany w temacie, będą to bowiem oczywiste oczywistości. Duża część argumentów będzie zapewne powieleniem tego, co napisały już na temat nowej ustawy nasze krajowe organy, takie jak np. I prezes Sądu Najwyższego czy Krajowa Rada Sądownictwa. Nie czekam na tę opinię także dlatego, że nie wiążę z nią żadnych nadziei na zatrzymanie tego legislacyjnego obłędu, którego świadkami jesteśmy od kilku miesięcy. Senatorowie bowiem pozostaną głusi na argumenty prawne, ustawę przyjmą, po czym w tempie ekspresowym znajdzie się ona na biurku prezydenta. Co do decyzji Andrzeja Dudy również nie mam złudzeń. Ręka na pewno mu nie zadrży przed złożeniem podpisu. Prezydent bowiem również uważa, że toczący się w Polsce od wielu miesięcy konflikt ma podłoże wyłącznie polityczne. Mówił o tym bez ogródek w ostatnim wywiadzie udzielonym TVP tuż po zakończeniu szczytu NATO. Trochę to dziwi i zarazem niepokoi, zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę, że pan prezydent jest doktorem prawa.

Tak więc choć obie walczące strony wydają się już tym wszystkim wykończone, to światełka w tunelu nadal nie widać. I nie będzie go widać, choćby nie wiem, ile jeszcze nowych ustaw uchwalił Sejm. Do wydrukowania wszystkich wyroków TK i dopuszczenia do orzekania trzech sędziów trybunału, którzy zostali wybrani w sposób prawidłowy przez poprzednią większość parlamentarną, nie potrzeba bowiem żadnego nowego aktu prawnego. Wystarczy uczciwe wypełnianie tych już obowiązujących.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • ja(2016-07-13 08:33) Odpowiedz 55

    Artykuł tendencyjny przedstawiający punkt widzenia Pani redaktor. To nie jest kompletnie tak, żę PiS ignoruje prawo i konstytucję. Nie ignoruje tez opinii KW, bo jej postulaty są w nowym projekcie. Natomiast bez woli politycznej impasu nie da się rozwiązać, a swoje interpretacje prawa ma każda ze stron. Końcówkę artykułu można doskonale odwrócić, bo w tej chwili to właśnie Rzepliński bez żadnej podstawy nie dopuszcza do orzekania sędziów, którzy są zatrudnieni i pobierają wynagrodzenie, a TK w marcu ominął art. 197 Konstytucji (jedyny mechanizm hamujący w stosunku do siebie - takie mechanizmy są właściwe dla trójpodziału).

  • Bert(2016-07-12 15:42) Odpowiedz 46

    Praworządność w Polsce ocali za to wuj Axel i DGP z redaktorką kryszkiewicz, która swego czasu hasło Bóg, honor i Ojczyzna nazwała faszystowskim.

  • Krzysztof(2016-07-12 22:32) Odpowiedz 30

    Jeżeli sile politycznej w dążeniu jej do politycznych celów stoi na drodze prawo, to dla niej jest to spór polityczny.

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama