„Innym efektem wysokiego poziomu regulacji zawodów jest zwiększanie kosztów funkcjonowania państwa. Wiąże się to z koniecznością ponoszenia wydatków na utrzymanie systemu, np. kosztów funkcjonowania rejestrów czy też wynagrodzeń dla członków komisji egzaminacyjnych. Poza samym bieżącym utrzymaniem systemu nie wolno również zapominać o kosztach przygotowania okresowych nowelizacji ustaw i rozporządzeń regulujących dany zawód. Ponieważ żaden akt prawny nie może trwale uregulować rynek, konieczna okazuje się jego permanentna zmiana”.

Cytowany tu fragment przepisałem in extenso z uzasadnienia ministerialnego projektu ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów, czyli z projektowanej tzw. ustawy deregulacyjnej.

Niestety mam problem ze zrozumieniem intencji autora.

Może ostatnie zdanie tego tekstu powinno brzmieć: „Ponieważ żaden akt prawny nie może trwale regulować rynku, konieczna jest jego permanentna zmiana”. Wtedy miałoby przynajmniej jakiś sens, choć nadal nie wiadomo, czy jego treść odnosi się do systemu, o którym mowa w poprzednim zdaniu, czy też może do wyrazu „zawód” lub wyrazu „rynek” albo do wyrażenia „akt prawny”.

Zgodnie z zasadami polskiej składni w kolejnym zdaniu wolno używać zaimka tylko wtedy, gdy w poprzednim wyraz zastąpiony zaimkiem znajduje się w ostatniej pozycji. Tę sama regułę stosuje się także przy zdaniach złożonych.

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej: Rozregulowana deregulacja

W pełnej wersji artykułu znajdziesz odpowiedzi na WSZYSTKIE pytania. 

- Czy sprawa naprawdę jest poważna?
  - Ile ostatecznie zawodów będzie regulowanych?
  - Czy deregulacja jest potrzebna?

Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, uczelnia Łazarskiego