Na trwającym posiedzeniu Sejmu posłowie zajęli się m.in. projektem nowelizacji ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Jeżeli stanie się on obowiązującym prawem (a wszystko na to wskazuje), to już od 2012 roku będzie można przetrzymywać w policyjnych izbach dziecka, nieletnich, którzy bez pozwolenia oddalili się ośrodków wychowawczych i ośrodków socjoterapii.

Obecnie do policyjnych izb dziecka trafiają nieletni, którzy weszli w konflikt z prawem lub uciekli z zakładu poprawczego. W 2012 roku do tej grupy dołączą dzieci mające problem z uczeniem się, upośledzone umysłowo, dzieci z zaburzeniami rozwojowymi i z zaburzeniami w funkcjonowaniu społecznym. To wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych oraz młodzieżowych ośrodków socjoterapii. Placówki te istnieją, bo mają przygotować swoich podopiecznych do życia zgodnego z obowiązującymi normami społecznymi i prawnymi. Nie jest to łatwe zadanie, a nasz ustawodawca robi wszystko, żeby stało się jeszcze trudniejsze. Umieszczanie dzieci stwarzających poważne problemy wychowawcze w policyjnych izbach dziecka to – mówiąc wprost – narażanie ich na kontakt z nieletnimi przestępcami. Nie trzeba chyba tłumaczyć, co z takich spotkań może wyniknąć.

Dlaczego więc nasz ustawodawca zdecydował się na zaprojektowanie takich przepisów? Odpowiedź jest prosta – bo nie ma w Polsce odpowiednich placówek interwencyjnych, które mogłyby przyjąć dzieci sprawiające problemy wychowawcze. I państwo nie zamierza ich tworzyć, bo nie ma na to pieniędzy. A przed żelazną logiką budżetową muszą ustąpić i akty prawa międzynarodowego, i dobro dziecka.