Minister sprawiedliwości namawia do pełnej transparentności władzy. Jednak jego resort ma problemy z ujawnianiem informacji publicznej
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
Szef resortu sprawiedliwości przedstawił niedawno kontrowersyjny projekt ustawy o oświadczeniach majątkowych. Postawił w nim jednoznacznie na transparentność działania władzy i jej funkcjonariuszy. Opinia publiczna ma uzyskać na jego podstawie dostęp do oświadczeń majątkowych wszystkich osób pełniących funkcje publiczne. Pomysł budzi zdecydowany opór wielu środowisk (m.in. sędziów i prokuratorów). Sprawdziliśmy więc, czy instytucje, które chcą stawiać tak wysokie wymagania innym, same w kwestii jawności świecą przykładem.

Tajne kontra jawne

Poprosiliśmy o udostępnienie najbardziej gorącego w ostatnim czasie dokumentu: oceny sprawozdania Andrzeja Seremeta z działalności prokuratury w 2013 r. Jej autorem jest minister sprawiedliwości. Pod koniec lipca dokument trafił na biurko premiera. Nie jest objęty szczególną ochroną prawną, np. klauzulą niejawności. Wydawałoby się więc, że nie będzie problemu z uzyskaniem do niego dostępu. Zwróciliśmy się do Ministerstwa Sprawiedliwości, kancelarii premiera oraz Prokuratury Generalnej. Dwie pierwsze instytucje egzaminu z jawności nie zdały. Resort odesłał nas do KPRM, a ta przeciąga sprawę, nie ujawniając oceny.
– Stanowisko ministra sprawiedliwości wobec „Sprawozdania Prokuratora Generalnego z rocznej działalności prokuratury w 2013 roku” znajduje się w dyspozycji prezesa Rady Ministrów. W związku z tym przekazuję pani prośbę do KPRM – odpowiedziała nam Patrycja Loose, rzecznik prasowy ministra sprawiedliwości.
Czy jednak rzeczywiście premier jest dysponentem przygotowanego przez ministra sprawiedliwości stanowiska? Zgodnie z art. 10e ust. 1–2 ustawy o prokuraturze (Dz.U. z 2011 r. nr 270, poz. 1599 ze zm.) prokurator generalny przedstawia prezesowi Rady Ministrów, nie później niż do końca I kwartału roku następnego, sprawozdanie z rocznej działalności prokuratury. Minister sprawiedliwości przedstawia zaś na piśmie swoje stanowisko do sprawozdania prokuratora generalnego. Nie ma więc mowy o tym, że ktokolwiek jest dysponentem dokumentu.

Nie mieli wątpliwości

Kto w takim razie zdał test na jawność? Prokuratura Generalna. Od ręki przesłała nam dokument. – Stanowisko ministra sprawiedliwości to dokument będący informacją publiczną – przyznaje Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej.
Wątpliwości w tej kwestii nie mają także prawnicy specjalizujący się w tej tematyce.
– Sprawozdanie PG stanowi bez wątpienia informację publiczną. Identycznie jest z oceną tego sprawozdania. Pytanie, od jakiego momentu istnieje obowiązek udostępniania oceny sprawozdania – mówi Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
Ale, jak tłumaczy, przepisy są w tej kwestii jednoznaczne.
– Każdy dokument, jeżeli nie podlega utajnieniu – a w tym przypadku nie ma o tym mowy – od momentu jego wytworzenia może być udostępniany. Nie ma również znaczenia dla obowiązku udostępniania, kto jest rzeczywistym wytwórcą –autorem wnioskowanych informacji publicznych. Kto jest w posiadaniu, ten udostępnia – dodaje Osowski.
Zwraca uwagę na art. 4 ust. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 782): „Obowiązane do udostępniania informacji publicznej są podmioty będące w posiadaniu takich informacji. Powinna być ona udostępniona niezwłocznie – bez zbędnej zwłoki – i nie później niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku”.
– Organ mógłby udostępnić te informacje w Biuletynie Informacji Publicznej, gdyby panowała u nas pewna kultura prawna. Zamiast tego mamy Azję – komentuje Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet.
– Państwo nie działa zgodnie z zasadami konstytucyjnymi. A to sprawia, że obywatele uważają je za opresyjne i wrogie – dodaje Waglowski.