Kilka tygodni temu – o czym pisaliśmy jako pierwsi – Ministerstwo Środowiska zaproponowało utworzenie straży geologicznej. Założenie jest takie, by powołać 15–20 funkcjonariuszy wyposażonych w karabiny i paralizatory, których zadaniem byłaby ochrona polskiego zasobu geologicznego. Pomysł resortu Jana Szyszki spotkał się jednak z przytłaczającą krytyką. Zmasowany atak przypuściły inne ministerstwa, w tym kluczowe dla powołania nowej formacji mundurowej MSWiA.

– Zakres uprawnień straży nie znajduje uzasadnienia w zadaniach, które ma realizować. Projektowane rozwiązania mogą również wzbudzać zastrzeżenia co do ich zgodności z konstytucją – wskazuje wiceminister spraw wewnętrznych Sebastian Chwałek w piśmie do wiceministra środowiska Mariusza Oriona Jędryska.

Resort Jana Szyszki nie składa jednak – nomen omen – broni. Przekonuje, że radykalne zmiany są niezbędne, gdyż obecnie służby nie radzą sobie z rozkradaniem państwowego majątku. – Trudno oczekiwać, że pracownicy Polskiej Służby Geologicznej czy też pracownicy okręgowych urzędów górniczych, pracujący zwykle od godz. 7.30 do 15.30, będą prowadzić działania nocą, w weekendy czy po południu, kiedy ma miejsce nielegalna eksploatacja – wskazał w odniesieniu do uwag wiceminister środowiska Orion Jędrysek.

Przedstawiciele innych resortów patrzą jednak na tę argumentację z przymrużeniem oka. Co nie znaczy, że nie dostrzegają problemu. Z analiz wynika bowiem, że gdyby uszczelnić system wydobycia kopalin, mogłoby się okazać, że budżet państwa zyska nawet do miliarda złotych rocznie.

Dlatego problem postanowiło rozwiązać Ministerstwo Rozwoju. Uważa jednak, iż powoływanie funkcjonariuszy wyposażonych w karabiny to rozwiązanie rodem z XX wieku. Żyjemy w wieku XXI i stosowane metody muszą być odpowiednio nowoczesne.

Wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz podkreśla, że istnieją alternatywne do powołania straży geologicznej rozwiązania, które są bardziej korzystne kosztowo i organizacyjnie. A jednocześnie umożliwią realizację celu w postaci ochrony państwowych dóbr w sposób co najmniej tak samo skuteczny jak funkcjonariusze pod bronią.

– Należy do nich np. monitorowanie obszarów objętych ryzykiem nielegalnej eksploatacji za pomocą dronów lub przy użyciu zdjęć satelitarnych Europejskiej Agencji Kosmicznej, które są udostępniane przez polską firmę – wskazuje Emilewicz.

Resort rozwoju nie ukrywa, że szczególnie duże nadzieje wiąże z wykorzystywaniem dronów do kontroli terenów, na których może być łamane prawo. Wystarczy niewielki bezzałogowy statek powietrzny wyposażony w kamerę, z której obraz będzie przesyłany do centrum monitoringu. W przypadku ujawnienia nielegalnego wydobycia węgla, kradzieży żwiru lub piachu informację o nielegalnym procederze otrzymywałaby policja, która mogłaby niezwłocznie podjąć interwencję.

Eksperci zwracają uwagę, że drony kontrolujące wydobycie kopalin można potraktować pilotażowo. Jeśli sprawdzą się, a system będzie funkcjonował we właściwy sposób, łatwo sobie wyobrazić, że latające urządzenia zaczną być powszechnie wykorzystywane, choćby w sprawach o podatek od nieruchomości.

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach