– Nie zgadzam się z tym poglądem. Zatrzymanie dokumentu ma bardzo doniosłe skutki choćby dla kierowców zawodowych. Również Europejski Trybunał Praw Człowieka od dawna wskazuje na to, że odbieranie wszelkich licencji czy uprawnień ma charakter karny – mówi Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Sędziowie TK uznali też, że prawa procesowe kierowców nie są ograniczone i nawet w postępowaniu administracyjnym mogą oni udowadniać, że prawo jazdy zostało im odebrane niesłusznie – choćby podnosząc, że pomiar prędkości dokonany był nieprawidłowo. Co więcej, Trybunał wyszedł z założenia, że sądy administracyjne mają obowiązek przeprowadzania postępowania dowodowego, choć w ich orzecznictwie dominuje pogląd wręcz przeciwny: że organ nie ma prawa rozpatrywać okoliczności sprawy, tylko jest zobligowany do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy na postawie informacji z policji. Poza tym ewentualne uchylenie decyzji organu zapada już po okresie, na który prawo jazdy zostało zatrzymane.

– Dlatego te gwarancje są w pewnym sensie fikcyjne. A orzeczenie jest niepokojące – uważa Wolny. I dodaje, że fundacja bierze udział w jednej ze spraw dotyczących zatrzymywania prawa jazdy, która czeka na rozstrzygnięcie NSA. – W kontekście dzisiejszego wyroku TK nie wykluczamy skargi do ETPC – zapowiada.

Niekonstytucyjność przepisów nakazujących natychmiastowe zatrzymanie dokumentu na trzy miesiące TK orzekł tylko w zakresie, w jakim nie przewidują one możliwości odstąpienia od karania, gdy do wykroczenia doszło w stanie wyższej konieczności – np. gdy kierowca spieszy się do do szpitala

ORZECZNICTWO

Wyrok TK z 11 października 2016 r., sygn. akt K 24/15.