statystyki

Znaki towarowe: Wojna o markę

autor: Sylwia Czubkowska, Klara Klinger30.09.2016, 00:00; Aktualizacja: 30.09.2016, 06:41

Użycie słowa „pampersy”, jabłuszka w logo lub hashtagu z olimpiady może słono kosztować. Firmy zazdrośnie strzegą znaków towarowych. I wychwytują każde, choćby dalekie, nawiązania do swojej marki.

Reklama


Niemałe zdziwienie przeżył na początku września Łukasz Szałkiewicz, który prowadzi z kolegami internetowy słownik poprawnej polszczyzny. Otrzymał pismo z firmy prawniczej reprezentującej znany koncern kosmetyczny Procter & Gamble. Prawnicy zarzucali mu, że naruszył prawa firmy do znaków towarowych. Chodziło o słowo „pampers”, który według definicji autorów słownika „potocznie stanowi określenie pieluchy jednorazowej”.

Prawnicy byli odmiennego zdania. Klarowali, że to nazwa marki, a nie opis produktu. Zaś takie korzystanie z niego może – jak pisali – „stanowić poważny uszczerbek dla interesów P&G”. – W Dobrym Słowniku przyjęliśmy za punkt honoru opisywanie językowej rzeczywistości – uzusu, a nie jej wymyślanie. Czyżbyśmy mieli pomijać znaczenie obecne w żywej mowie, bo tak każe nam wielka, globalna firma? – zastanawia się na blogu Szałkiewicz, autor hasła. I dodaje, że w języku nieraz firmowe produkty stają się nazwami zwyczajowymi właśnie przez to, że zdobyły tak dużą popularność. Ludzie dany typ produktu po prostu z tą nazwą utożsamiają. Podkreśla, że „całkowity paradoks może więc polegać na tym, że firma zakaże rejestrowania w słowniku słów i znaczeń, które istnieją w obiegu językowym. Nie może przecież zakazać ludziom mówienia tak, jak oni chcą. W uzusie będzie zatem funkcjonować słowo »pampers« w dwóch pospolitych znaczeniach, ale w słownikach tych znaczeń nie będzie, bo... prawnie będzie to zakazane. Paranoja?!”.

Ostatecznie Szałkiewicz jednak dodał w haśle dopisek, że to także znak towarowy tej firmy. Bo, jak sam twierdził, zauważył w innych słownikach podobne oznaczenia, więc widać, że to standardowe działanie firmy. Dzięki temu sprawa skończyła się tak szybko, jak się zaczęła.

Jednak w wielu sytuacjach, gdy w grę wchodzą spore pieniądze, nie kończy się tak szybko. Przykładem jest inna świeża historia, w której głównymi graczami są potentaci na rynku alkoholi.

Dwa miesiące – taka różnica w czasie rejestracji nazwy „Saska” stała się powodem poważnego sporu. Firma CEDC, czyli producent m.in Żubrówki, o rejestrację tej nazwy do Urzędu Patentowego zawnioskował we wrześniu ubiegłego roku. W listopadzie zaś z podobnym wnioskiem (sprawdzanym w sierpniu przez prawników, czy nie istnieje już podobny zarejestrowany znak) do urzędu zgłosił się inny producent alkoholi, Stock Polska, znany m.in z Żołądkowej Gorzkiej.

Tyle że jak opisywała „Rzeczpospolita”, zanim Stock wniosek złożył, zdążył już wystartować z produkcją i dystrybucją nowego alkoholu o nazwie „Saska” (i to w aż pięciu odmianach). Na całą tę nową linię oraz jej promocję wydał kilka milionów złotych. Niespodziewanie kilka tygodni temu do Stock zawitał komornik z nakazem zabezpieczenia Saskiej, bo konkurencja znak towarowy zarejestrowała wcześniej. Gdy tylko miała na to dowód, złożyła pozew o zabezpieczenie produktu, którego nazwa łamie jej prawa.

Te dwa ostatnie dość skrajne przypadki pokazują jedno: loga, nazwy, a nawet kolor czy kształt produktu są tak cennym dobrem – podobnie jak patenty – że firmy są gotowe na wiele, byleby ochronić lub zdobyć do nich prawa. – Dobry znak towarowy może naprawdę odpowiadać za sukces lub jego brak – tłumaczy nam Mikołaj Lech, rzecznik patentowy, autor bloga ZnakiTowarowe-Blog.pl. – Nie ma co się dziwić, że przedsiębiorcy zaczynają naprawdę poważnie traktować ich znaczenie. Coraz częściej jeszcze na etapie planów wypuszczenia nowej marki czy produktu zatrudniają nie tylko agencję reklamową do opracowania propozycji nazwy, ale też od razu z tymi propozycjami zgłaszają się do rzecznika patentowego w celu sprawdzenia, czy nie zostały już zarejestrowane i nie są prawnie chronione – dodaje Lech.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama