statystyki

Urzędnik też człowiek. Czasem wbrew prawu

autor: Maciej Miłosz23.09.2016, 00:00; Aktualizacja: 23.09.2016, 06:57

Zamiast wdawać się w kosztowne spory sądowe i upierać przy swoim, zazwyczaj łatwiej się po prostu dogadać. Jednak wydaje się, że urzędnicy tego prawa zostali pozbawieni.

Reklama


Reklama


Budowanie nowej siedziby Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni od początku miało pod górkę. Czy raczej, trzymając się nomenklatury wodnej, pod prąd. Choć pierwszą łopatę wbito jeszcze w 2002 r., to na uroczyste otwarcie czekano ponad 10 lat. Udało się pod koniec 2012 r. Jak można przeczytać na stronie internetowej MMW: „całościowy koszt budowy i wyposażenia wyniósł prawie 18 mln złotych, w tym blisko 8 mln zgromadzonych przez Fundację »O dach dla historii Marynarki Wojennej«”.

Jednak otwarcie budynku i liczni zwiedzający wcale nie oznaczają, że epopeja budowlana się zakończyła. Na łamach DGP tak opisywaliśmy perypetie trójmiejskiej firmy Extrabau, która była jedną ze stawiających budynek: „Kontrakt opiewał na 11 mln zł, a prace dodatkowe wyniosły około miliona złotych. – Spóźniliśmy się z oddaniem o trzy tygodnie. Przez to nałożono na nas prawie pół miliona kar umownych. Ale nikt nie wziął pod uwagę, że z winy inwestora straciliśmy tych dni dużo więcej. Muzeum nie ma pieniędzy na roboty dodatkowe i dlatego próbuje odzyskać pieniądze z kar. Jestem przekonany, że w sądzie sprawę wygramy – irytował się Jarosław Karasewicz, członek zarządu Extrabau”.

Zupełnie inaczej sprawę widział ówczesny dyrektor muzeum Andrzej Nowak. – Ostatniej transzy nie mogłem wypłacić, bo musieliśmy naliczyć kary umowne za opóźnienie. To było 23 tys. zł za jeden dzień. To nie jest kwestia tego, czy ja tę karę chcę naliczyć, czy nie – po prostu taki obowiązek nakładają na mnie przepisy – tłumaczył urzędnik.

Ta historia jest jeszcze daleka od zakończenia. Można by wręcz rzec, że dzieje się na naszych oczach. Na początku tego roku sąd okręgowy zasądził na rzecz wykonawcy ok. 800 tys. zł. Do zwrotu naliczonych kar doszły jeszcze ustawowe odsetki i koszty sądowe. Później były negocjacje. – Siedliśmy do stołu i próbowaliśmy zawrzeć umowę z wykonawcą. Nie dogadaliśmy się. W pewnym momencie musiałem powiedzieć „non possumus”. Nie byliśmy od siebie daleko, ale jednak nie spotkaliśmy się – opowiada obecny dyrektor placówki Tomasz Miegoń. – Czekamy na wyznaczenie terminu w sądzie apelacyjnym. Jesteśmy przekonani o tym, że utrzyma ten wyrok w mocy – opowiada mecenas Sebastian Wojdył, który specjalizuje się w kwestiach budowlanych i reprezentuje Extrabau w tym sporze.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama