Ministerstwo Sprawiedliwości rozpoczęło prace nad usprawnieniem postępowań prowadzonych na podstawie konwencji dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę. Chodzi o konwencję haską.

W tym celu uchwalona ma być specjalna ustawa. Informacja o pracach nad nią pojawiła się właśnie w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów. „Projektowane rozwiązania zmierzają do ochrony dobra dziecka i poprawy skuteczności wykonywania orzeczeń w szczególności poprzez wprowadzenie skargi kasacyjnej w sprawach prowadzonych w oparciu o przepisy konwencji, powierzenie rozpoznawania tych spraw niektórym tylko sądom, co doprowadzi do specjalizacji sędziów w tym przedmiocie” – czytamy na rządowych stronach.

Celem konwencji haskiej jest zapewnienie niezwłocznego powrotu dziecka bezprawnie uprowadzonego lub zatrzymanego do kraju jego pochodzenia. Postępowania w jej trybie wszczynane są zazwyczaj przez rodzica, który utracił kontakt z potomkiem na skutek wywiezienia go za granicę przez drugiego z opiekunów. Sąd w ramach takiego procesu bada, czy doszło do bezprawnego uprowadzenia, i ustala, czy dziecko powinno powrócić do kraju. Orzekając, bierze pod uwagę, czy nie zachodzą przesłanki określone w art. 13 konwencji. Zwalniają one sąd z obowiązku zarządzenia wydania dziecka w sytuacji, gdy – ze względu na dobro małoletniego – jego powrót byłby niewskazany. Szkopuł w tym, że jakość niektórych orzeczeń budzi poważne wątpliwości.

„Ze spraw, które były przedmiotem analizy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, wynika, że niejednokrotnie sądy – kierując się zasadą szybkości postępowania (...) – nie dość wnikliwie badają, czy w danej sprawie zaistniały przesłanki uregulowane w art. 13 lit. b konwencji” – wskazywał już rok temu w jednym swoich wystąpień Marek Michalak, rzecznik praw dziecka.

Rzecznik podnosił, że znane mu są przypadki, w których nakazywano powrót dziecka do miejsca stałego pobytu, mimo iż mogło to narazić je na poważny uszczerbek. I – jak zaznacza Michalak – tego rodzaju błędy nie zawsze były korygowane przez sądy odwoławcze.

To zaś, że sprawy z konwencji trafiać będą do Sądu Najwyższego, powinno wzmocnić orzecznictwo sądów powszechnych. Przekonani o tym są prawnicy, którzy na co dzień zajmują się prawem rodzinnym. Przypominają, że sprawy z konwencji haskiej do 2000 r. były sprawami kasacyjnymi.

– Od 2000 r. zaczęły się problemy z jednolitością orzecznictwa. A sprawy konwencyjne – w związku z tym, że wielu naszych rodaków wyjeżdża za granicę i tam układa sobie życie – zdarzają się coraz częściej. Dlatego też wiadomość o rozpoczęciu prac legislacyjnych cieszy – komentuje adwokat Jerzy Grycz. – To realizacja postulatów zgłaszanych od lat – dodaje ekspert.

Profesor Jacek Wierciński z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca natomiast uwagę, że obecnie dostęp do aktualnych orzeczeń wydanych na podstawie konwencji haskiej jest mocno utrudniony. – Mamy do czynienia z barierą publikacyjną. Na portalu orzecznictwa sądów powszechnych z nieznanych mi przyczyn takich wyroków prawie nie ma. Jest ich może raptem sześć. To mało, jeśli weźmie się pod uwagę, że spraw rocznie rozpoznawanych jest kilkadziesiąt – wskazuje prof. Wierciński.

Konwencja haska w Polsce

Konwencja haska w Polsce

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

I podkreśla, że w takiej sytuacji trudno w ogóle ocenić, jakie w Polsce wykreowane zostało na gruncie konwencji haskiej orzecznictwo. – Ta wyżej wskazana skromna próba reprezentatywna pokazuje, że wyroki z ostatniego okresu – szczególnie sądów odwoławczych, okręgowych – są sensowne. W przypadku wyroków pierwszoinstancyjnych widać jednak braki i potrzebę, by o stosowaniu konwencji wypowiadał się Sąd Najwyższy – mówi prof. Wierciński.

W ocenie profesora, gdyby sprawy z konwencji miały do SN jednak trafiać, należałoby wprowadzić przepis, który uniemożliwiałby wstrzymanie wykonania orzeczenia nakazującego powrót dziecka. Sprzeciwiałoby się to bowiem uregulowaniom zawartym w konwencji, zgodnie z którymi sprawy o uprowadzenie dziecka za granicę powinny być rozpoznawane w najszybszym możliwym terminie. I nie powinny przekraczać w obu instancjach sześciu tygodni.

– Sześć tygodni to w przypadku polskich realiów założenie oczywiście zbyt optymistyczne. Nie możemy jednak pozwolić, by badanie sprawy przez Sąd Najwyższy prowadziło do jeszcze większych opóźnień – akcentuje.

Inicjatywę resortu sprawiedliwości z entuzjazmem przyjmują również sędziowie. – Wyroki Sądu Najwyższego w sprawach z konwencji mogą ujednolić praktykę orzeczniczą. Staną się prawną wskazówką dla sądów – ocenia sędzia Katarzyna Wieraszko ze Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce.

Za słuszne rozwiązanie eksperci uważają również wprowadzenie haskiej specjalizacji.

– Tak jest w wielu krajach, które mają najlepsze osiągnięcia, jeśli chodzi o szybkość i prawidłowość orzecznictwa z konwencji haskiej. Przykładem jest m.in. Anglia – podnosi prof. Wierciński.

– Jestem zwolennikiem specjalizacji w każdej dziedzinie. Jeżeli rzeczywiście będą wprowadzone wydziały sądów dedykowane konwencji haskiej, sprawy toczyć będą się sprawniej i efektywniej. Obawiam się, że dziś – gdy postępowania konwencyjne są relatywnie rzadkie – niektórzy sędziowie uczą się ich prowadzenia na żywym materiale. Zmiana to ryzyko natomiast eliminuje – wtóruje mecenas Grycz. 

Etap legislacyjny

Projekt zamieszczony w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów