Kolejny raz adwokatura stanęła przed próbą. Afera medialna wokół nieruchomości położonej przy ul. Chmielnej w Warszawie przykryła fakt, że analogicznych decyzji wydano w ostatnich latach ok. 4000. W medialnej wrzawie pomija się i to, że przez prawie 30 lat władze Polski nie potrafiły rozwiązać prawnych ram roszczeń reprywatyzacyjnych. Nie stworzono przejrzystych zasad zwrotu, limitów czasowych słusznych roszczeń ani ograniczeń w handlu uprawnieniami reprywatyzacyjnymi. W rezultacie obrót prawami do spadku – zwłaszcza tymi trudnymi - w praktyce oderwał się od spadkobierców osób bezpośrednio pokrzywdzonych. Pozostawiono decyzje reprywatyzacyjne w rękach administracji, nie stworzono wyłącznej kompetencji sądu w tym zakresie.

Maciej Gutowski

Maciej Gutowski

źródło: Materiały Prasowe

W tych okolicznościach trudno się dziwić, że ryzykowne zaangażowanie kapitałowe w niepewne przedsięwzięcia reprywatyzacyjne pozostawało również w sferze zainteresowania prawników. Nie może zaskakiwać też, że wiele kwestii okazywało się spornych lub dyskusyjnych. Zwłaszcza w sprawach, w których stan prawny wymagał historycznej analizy w zakresie zdarzeń sięgających pierwszej połowy ubiegłego stulecia a dotyczących nieruchomości, których zabudowa jest utrudniona w świetle postanowień planu zagospodarowania przestrzennego. W odniesieniu do wielu decyzji o zwrocie nieruchomości można przedstawiać argumenty przemawiające za i przeciw reprywatyzacji. Jak zwykle, najłatwiej to czynić, dokonując analizy ex post.

Decyzje reprywatyzacyjne są w gestii organów administracji. W tych organach obsada stanowisk – co oczywiste – następuje według klucza politycznego. Trudno się więc dziwić, że w sytuacji, w której warszawska administracja podlega politycznemu zwierzchnictwu partii, która przegrała wybory parlamentarne, Warszawa staje się areną ostrej walki politycznej. Partia zwycięska bowiem – w perspektywie politycznej logiki wydarzeń – powinna odzyskać warszawski ratusz. Uderzenie w politykę reprywatyzacyjną, nieudolność legislacyjną poprzedników, brak po ich stronie woli rozwiązania reprywatyzacyjnych problemów i związanych z nimi budżetowych obciążeń, jawi się jako oczywista konsekwencja wieloletnich zaniechań partii poprzednio rządzących Polską.

Piotr Kardas

Piotr Kardas

źródło: Materiały Prasowe

W tym stanie burzy informacyjnej, niezwykle trudno o spokojną analizę okoliczności faktycznych sprawy, w której argumenty populistyczne nie będą przysłaniać faktów. Analizę, która na gruncie wypowiedzi adwokata Grzegorza Majewskiego, może prowadzić do korzystnych dla niego konkluzji. Jeśli istotnie adresat decyzji wywłaszczeniowej osobiście nie otrzymał rekompensaty za wywłaszczoną nieruchomość, nie powinno być przeszkód prawnych do jej zwrotu. Przeszkodą taką, nie będą rozliczenia państwa polskiego z państwem duńskim, ponieważ to nie Dania lecz osoba fizyczna była pokrzywdzona decyzją wywłaszczeniową. To, że odszkodowanie dla państwa nie może być utożsamiane z odszkodowaniem dla człowieka jest przekonujące i potwierdzone wypowiedziami wybitnych przedstawicieli doktryny. Wadliwa decyzja wywłaszczeniowa i brak ugody zawartej bezpośrednio z poszkodowanym, to zasadniczo wystarczające przesłanki wydania decyzji reprywatyzacyjnej. Takie wydają się być fakty, reszta to szum informacyjny, domysły, poszlaki i kontekst faktyczny. Na ich podstawie łatwo dokonać medialnego osądu, nie sposób jednak osądzić uczciwie i rzetelnie.

Aby prawidłowo ocenić tę trudną sprawę, warto ten szum informacyjny wyciszyć, by „oddzielić ziarno od plew” i dokonać kompleksowej oceny wszystkich aspektów tej sprawy. Jego wyciszenie utrudniało faktyczne pełnienie przez adwokata Grzegorza Majewskiego funkcji dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie – największej izby w Polsce. W tym zakresie należy zgodzić się ze stanowiskiem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro wyrażonym w felietonie z 30 sierpnia 2016r. oraz z wypowiedzią prof. Ewy Łętowskiej na łamach DGP, że dalsze wykonywanie przez dziekana obowiązków było niefortunne.

Adwokatura warszawska jednak tę próbę przeszła. Należy sądzić – że wychodząc naprzeciw sugestii ministra sprawiedliwości, w celu odseparowania adwokatury od medialnej nagonki – adwokat Grzegorz Majewski zdecydował o powstrzymaniu się od pełnienia obowiązków dziekana. Przynależny dziekanowi zakres obowiązków Okręgowa Rada w Warszawie – na postawie par. 11 ust.1 i 2 regulaminu funkcjonowania okręgowych rad adwokackich – powierzyła wicedziekan Katarzynie Gajowniczek – Pruszyńskiej podejmując stosowną uchwałę. Decyzja dziekana i zgodna z regulaminem uchwała rady są wyrazem siły, nie słabości warszawskiej adwokatury. Dają one realne szanse spokojnego i uczciwego wyjaśnienia sprawy, z dala od areny politycznego sporu. Adwokatury warszawskiej nie pozbawiają reprezentacji ani na forum wewnętrznym, ani na forum NRA. Pojawia się bowiem szansa skorygowania dotychczasowej błędnej praktyki, zgodnie z którą zastępujący dziekana wicedziekan nie wykonywał prawa głosu na posiedzeniach NRA. Trzeba dostrzec, że wicedziekan – jako stały zastępca dziekana (art. 48 ust. 2 PoA), któremu dodatkowo ORA powierzyła czasowe pełnienie dziekańskich obowiązków, zastępuje dziekana również na tym forum (art. 57 ust. 1 pkt 3 PoA) posiadając wszystkie jego kompetencje, w tym prawo głosu. Na tym bowiem polega zastępstwo.

Trudna sprawa dotycząca oceny prawidłowości decyzji reprywatyzacyjnych będzie toczyła się jeszcze jakiś czas. Wszystkim życzymy, by trwała ona jak najkrócej, a toczyła się jak najrzetelniej. Dziekanowi Izby Warszawskiej należą się wyrazy uznania za to, że potrafił zdobyć się na gest dla całej adwokatury. Że w trosce o jej dobro zszedł z linii medialnego i politycznego sporu. Spór prawny zaś to arena właściwa dla prawnika. Wierzymy, że na niej przedstawi swoje racje i wygra tak, jak dziś wspólnie z Okręgową Radą Adwokacką w Warszawie potwierdzili szacunek dla całej Izby Warszawskiej.

adw. prof. dr hab. Maciej Gutowski, dziekan ORA w Poznaniu

adw. prof. dr hab. Piotr Kardas, przewodniczący Komisji Legislacyjnej NRA