statystyki

Wyciek danych PESEL. BIK pracuje nad systemem, który zapobiegnie wyłudzeniom

30.08.2016, 14:25; Aktualizacja: 30.08.2016, 14:41
pieniądze, złoty, złotówka, pensja

Według prezesa BIK nowy system mógłby ruszyć w ciągu około roku, gdyż przy jego tworzeniu trzeba ustalić wiele kwestii techniczno-prawnych, np. w którym momencie BIK informowałby bank czy firmę pożyczkową, że dany klient wpisał się na taką listęźródło: ShutterStock

Pracujemy nad systemem, który pozwoli klientom zaznaczyć, że nie chcą brać kredytów i pożyczek; powinien być on gotowy w ciągu ok. roku - powiedział prezes Biura Informacji Kredytowej Mariusz Cholewa. System taki mógłby pomóc w walce z wyłudzeniami kredytów i pożyczek.

Reklama


Reklama


"Pracujemy nad tzw. +credit freeze+, czyli systemem, który pozwoli klientom zaznaczyć, że nie życzą sobie w ogóle brać kredytów. (...) Rozmawiamy o tym od dłuższego czasu w sektorze bankowym, bo to jest dobre rozwiązanie" - mówił Cholewa na wtorkowym spotkaniu z dziennikarzami w kontekście domniemanego wycieku danych z bazy PESEL.

12 sierpnia 2016 r. Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało organy ścigania o anomaliach przy pobieraniu przez kancelarie komornicze danych obywateli z bazy PESEL. Jak podano, chodzi o dane ok. 1,4 mln obywateli. Powstała obawa, że mogłyby one zostać wykorzystane m.in. do wyłudzeń kredytów i pożyczek.

Według prezesa BIK nowy system mógłby ruszyć w ciągu około roku, gdyż przy jego tworzeniu trzeba ustalić wiele kwestii techniczno-prawnych, np. w którym momencie BIK informowałby bank czy firmę pożyczkową, że dany klient wpisał się na taką listę. Jak powiedział, kluczem sukcesu jest zaangażowanie całego sektora.

"To, że my to zrobimy, to jest tylko początek drogi. To wymaga szerszego porozumienia" - mówił Cholewa. Jak jednak zaznaczył, banki ani firmy pożyczkowe nie są przeciwne tej inicjatywie.

"Żaden bank nie ma interesu, żeby udzielić kredytu, który później nie będzie spłacony. Nie ma interesu, żeby udzielić kredytu komuś, kto się podszył, bo to później jest kłopot. Także dla firmy pożyczkowej. To są wyłudzone pieniądze. Po wyjaśnieniu z policją ten kredyt jest zaznaczony jako fraud i jest stratą dla firmy" - ocenił prezes BIK.

Zanim system ruszy, BIK oferuje usługę Alert, która polega m.in. na informowaniu przez SMS kiedy ktoś złoży wniosek o kredyt na nasze dane. Jest ona jednak co do zasady płatna. Mimo to, według prezesa BIK, zainteresowanie nią jest olbrzymie. "Zarejestrowaliśmy ogromną ilość zapytań. Klienci interesują się indywidualnie swoją historią kredytową i kwestią alertów" - powiedział Cholewa.

Według przedstawicieli BIK jest jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, czy od czasu podania informacji o możliwym wycieku danych PESEL złożono więcej wniosków kredytowych i pożyczkowych.

Możliwość bezpłatnego sprawdzenia, czy bank, firma pożyczkowa, operator telefoniczny lub jakakolwiek inna firma nie szukała informacji o osobach na podstawie ich numeru PESEL daje z kolei Krajowy Rejestr Długów.

W Ministerstwie Cyfryzacji natomiast każdy może bezpłatnie sprawdzić, jakie dane na jego temat znajdują się w bazie PESEL oraz czy zwracały się o nie konkretne instytucje. Taką informację można uzyskać, składając do Ministerstwa Cyfryzacji elektroniczny wniosek podpisany profilem zaufanym lub przesyłając wypełniony i podpisany wniosek na adres: Ministerstwo Cyfryzacji, Departament Ewidencji Państwowych, ul. Królewska 27, 00-060 Warszawa, z dopiskiem SRP.

"Jeśli informacje uzyskane z bazy PESEL potwierdzą, że o Twoje dane wnioskował komornik, który nie prowadził wobec Ciebie żadnego postępowania, wówczas możesz zgłosić ten fakt do prokuratury, z prośbą o nadanie statusu pokrzywdzonego w toczącym się śledztwie" - napisano w poniedziałkowym komunikacie resortu.

Podano w nim także specjalny numer telefonu 22 245 59 05, pod który można dzwonić w godz. 8-16.

We wtorek o braku powodu do niepokoju w związku z bazą danych PESEL informował rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta. W poniedziałek prokuratura zajmująca się wykorzystaniem tych danych przez pięć kancelarii komorniczych poinformowała, że na razie nie stwierdzono wycieku danych z systemu PESEL do osób nieuprawnionych. Ministerstwo Cyfryzacji, które zawiadomiło o anomaliach przy pobieraniu danych, także podało, że jego zdaniem nie było "wycieku" danych ani włamania hakerskiego, ale należy wyjaśnić, co było powodem dużej liczby zapytań ze strony kancelarii komorniczych. Bezpieczeństwo danych z bazy PESEL bada także Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK).

Przed kilkoma dniami Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych. Sprawę bada także samorząd komorniczy. Również GIODO zapowiedział, że wystąpi do prokuratury o przekazanie informacji na temat poczynionych ustaleń.(PAP)

Reklama


Źródło:PAP

Polecane

Reklama

  • Drwiny z tajemnic(2016-08-30 19:01) Odpowiedz 00

    BIK to spółka prywatna. Nie powinna mieć dostępu ani do danych gromadzonych w bazach rządowych, ani nawet do danych poszczególnych banków. Przekazywanie przez banki danych klientów do BIK to naruszenie tajemnicy bankowej. Widać, nie znaczy ona nic ...

  • fela(2016-08-30 15:58) Odpowiedz 00

    alert tyko, że trzeba podać dane - pesel, nr dowodu osobistego, i po drodze znowu dane wyciekną

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama