statystyki

Prokuratura: Na razie w śledztwie nie stwierdzono wycieku danych PESEL

29.08.2016, 16:10; Aktualizacja: 29.08.2016, 16:10
Śledztwo w sprawie podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła przed kilkoma dniami.

Śledztwo w sprawie podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła przed kilkoma dniami.źródło: ShutterStock

Na obecnym etapie śledztwa nie stwierdzono wycieku danych z systemu PESEL do osób nieuprawnionych - powiedział w poniedziałek PAP prok. Michał Dziekański, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Reklama


Reklama


Śledztwo w sprawie podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła przed kilkoma dniami.

Prokurator przyznał, że dotychczas w tej sprawie zgłosiło się do prokuratury ponad tysiąc osób, które chcą uzyskać status pokrzywdzonych. "Apeluję o umiar. Na obecnym etapie chodzi o podejrzenie możliwości wycieku danych, na razie takiego wycieku nie stwierdzono" - podkreślił Dziekański.

"W śledztwie badamy, czy w wyniku różnych kwestii formalnych i ewentualnych niedopatrzeń lub nadużyć nie stworzono możliwości takiego wycieku. Już bowiem taki czyn jest karalny, ale to nie oznacza, że dane wyciekły. W sytuacji, gdy jest to tylko i wyłącznie przestępstwo formalne, to nie ma pokrzywdzonych" - zaznaczył prokurator.

Jak podkreślił "na tę chwilę nie ma sytuacji, abyśmy stwierdzili, że dane trafiły do osób nieuprawnionych".

Śledztwo zostało wszczęte z zawiadomienia Ministerstwa Cyfryzacji, które ustaliło, że konkretni komornicy pobierali miesięcznie od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy rekordów z bazy PESEL. "Zgłosiliśmy to, bo istnieje podejrzenie, że dane mogły być wykorzystywane w sposób niezgodny z ich przeznaczeniem" - mówił przed kilkoma dniami rzecznik MC Karol Manys.

Jak dodawał Manys, incydent został wykryty w ramach standardowych procedur. Podkreślił, że nie doszło do włamania do systemu. "Te dane były pobierane za pomocą dedykowanych łącz w ramach normalnych uprawnień, jakie mają kancelarie komornicze" - mówił.

Jak wcześniej informowała prokuratura w ramach śledztwa zabezpieczono nośniki danych i sprzęt informatyczny w pięciu kancelariach komorniczych, m.in. z Warszawy i Łodzi. Jeden z komorników od marca 2015 r. pobrał dane ponad 800 tys. osób i złożył w bazie danych prawie 1,8 mln zapytań.

Własne procedury sprawdzające, czy komornicy korzystający z systemu PESEL występowali o te dane w związku z prowadzonymi postępowaniami egzekucyjnymi wdrożył samorząd komorniczy. Prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek powiedział PAP, że "na razie w tej sprawie nic nie wskazuje na wyciek danych lub ich kradzież".

Przypomniał, że dopiero w listopadzie 2015 r. weszły w życie przepisy wyrównujące wpływ spraw do komorników. Wcześniej bowiem w egzekucjach sądowych zachodziły negatywne zmiany polegające na tym, że następowała znaczna koncentracja dużej części spraw egzekucyjnych w 10 proc. kancelarii komorniczych. Po zmianie prawa komornik wybrany przez wierzyciela m.in. musi - od 1 stycznia 2016 r. - odmówić prowadzenia sprawy, gdy wpływ wszystkich spraw do jego kancelarii w danym roku przekroczy 10 tysięcy.

Tymczasem - jak zaznaczał Fronczek - postępowanie dotyczy czasu od marca 2015 r. "Największa kancelaria objęta sprawą miała roczny wpływ około 1 mln spraw, zaś pozostałe kilkaset tysięcy. Wystąpienie o zapytanie w każdej sprawie, czyli z około milionem zapytań nie jest niczym nadzwyczajnym" - wskazywał.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego i prywatnego przez komorników sądowych zobowiązanych do zabezpieczenia dostępu do danych osobowych z rejestru PESEL, wskutek czego doszło do umożliwienia dostępu do danych osobom nieuprawnionym (za co grozi do trzech lat więzienia) oraz w sprawie uzyskania przez osoby nieuprawnione dostępu do danych osobowych zawartych w rejestrze PESEL (co zagrożone jest karą do dwóch lat więzienia).

Reklama


Źródło:PAP

Polecane

Reklama

  • opi(2016-08-29 17:54) Odpowiedz 90

    Coś za często jak przekręt komorniczy to Łódź. Podajcie nazwe kancelari komorniczej a być może powtarza się ta sama nazwa.

  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2016-08-29 17:00) Odpowiedz 30

    Na obecnym etapie dochodzenia Prokurator nie powinien się wypowiadać czy zaistniało przestępstwo,ponieważ sprawa ma charakter rozwojowy.Należy zbadać czy komornicy korzystając z bazy pesel pobierali dane konkretnych dłużników czy też przy tej okazji dane innych osób-nie będących dłużnikami.Dostęp do bazy pesel dla komorników ma służyć jednemu celowi-sprawdzeniu wiarygodności oświadczeń podanych przez dłużnika w postępowaniu sądowym ,czy też egzekucyjnym.Tą dogodność wprowadzono dlatego,że wiele osób ma to samo imię i nazwisko.Postępowanie winno być prowadzone nie w sprawie wycieku danych,bo komornicy mają legalne prawo do pobieranych danych pesel,a tylko w jakim celu je pobierali.

  • Ktoś pójdzie siedzieć. Na długo(2016-08-29 20:57) Odpowiedz 00

    Ciekawe ilu sobowtórów będzie miał polski obywatel, a więc ilu na jego dane - w fałszywym paszporcie czy dowodzie wjedzie do UE, dostanie wizę, wystawi weksel, zaciągnie kredycik, wypożyczy autko, i to na całym świecie. Krajowy Rejestr Długów pewnie zaciera ręce, bo przecież w paszporcie, wekslu, umowie nie jest wpisana rasa obywatela, ani kolor skóry, więc będzie mógł egzekwować od białego wzorca.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama