statystyki

Zakaz stosowania podsłuchu nie dotyczy członków rozmowy

autor: oprac. Natalia Ryńska28.07.2016, 07:00; Aktualizacja: 28.07.2016, 09:32
Gdy zwolniony pracownik zgłosił się do sądu z roszczeniami odszkodowawczymi powstałymi na skutek rozwiązania umowy o pracę, wykorzystał nagranie jako dowód pokazujący sytuację w zakładzie pracy i relacje pomiędzy pracownikami a pracodawcą

Gdy zwolniony pracownik zgłosił się do sądu z roszczeniami odszkodowawczymi powstałymi na skutek rozwiązania umowy o pracę, wykorzystał nagranie jako dowód pokazujący sytuację w zakładzie pracy i relacje pomiędzy pracownikami a pracodawcąźródło: ShutterStock

Nagrywanie rozmowy bez wiedzy uczestników jest naganne ale nie niedozwolone. Czynność ta może stanowić naruszenie tajemnicy komunikowania się, ale nie stanowi zagrożenia dla dóbr osobistych – wskazał Sąd Okręgowy z Zielonej Górze.

Reklama


Reklama


Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy byłymi współpracownikami o naruszenie dóbr osobistych. Mężczyźni przez długi czas byli kolegami z pracy. W momencie zwolnienia jednego z nich, drugi starał się podnieść go na duchu. Podczas rozmowy telefonicznej wyraził swoje pełne poparcie i przyznał, że wpływ na zwolnienie miały kłamstwa pozostałych członków załogi, którzy zostali zmuszeni do powiedzenia nieprawdy przez pracodawcę. Powód wskazał nawet ich personalia. Nie wiedział, że współpracownik nagrywa konwersację.

Gdy zwolniony pracownik zgłosił się do sądu z roszczeniami odszkodowawczymi powstałymi na skutek rozwiązania umowy o pracę, wykorzystał nagranie jako dowód pokazujący sytuację w zakładzie pracy i relacje pomiędzy pracownikami a pracodawcą. Zanim udostępnił plik poinformował powoda o swoich planach i uprzedził o ewentualnych komplikacjach z powodu wypowiedzianych słów. Zapis nie został wykorzystany w postępowaniu toczącym się przed sądem, ale karda zarządzająca zakładem pracy mogła się z nim zapoznać. W następstwie wypowiedzi powód zawarł z pracodawcą porozumienie zmieniające warunki zatrudnienia w tym wysokość pensji. Została ona zmniejszona o ponad 1000 zł.

Zdaniem powoda to zdarzenie to dowód na to, że poprzez upublicznienie nagrania naruszone zostały jego dobra osobiste w „postaci czci, godności oraz utraty dobrego imienia, które przejawiało się utratą zaufania pracodawcy”. Domagał się więc 12.000 zł tytułem odszkodowania za utracone zarobki, kwoty 8.000 zł tytułem zadośćuczynienia za utratę dobrego imienia w stosunku do pracodawcy i możliwość uzyskania premii, a nadto zasądzenia od pozwanego na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża kwoty 5.000 zł.

Sąd analizując sprawę uznał, że powód nie wykazał, że pozwany naruszył dobra osobiste w postaci: czci, godności i dobrego imienia.

„Naruszenie dobrego imienia (zniesławienie) może polegać na przypisaniu innej osobie cech lub właściwości, które mogą ją poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Naruszenie to może występować jako rozpowszechnianie wiadomości określonej treści, która stanowi zarzut pod adresem jednostki, lub jako wyrażanie ujemnej oceny jej działalności. Z kolei cześć wewnętrzna nazywana godnością osobistą, to natomiast „sfera osobowości, która konkretyzuje się w poczuciu własnej wartości człowieka i oczekiwaniu szacunku ze strony innych ludzi – argumentowano.

Jak zaznaczył sędzia naruszenie czci może zostać stwierdzone jedynie, gdy zarzut był rozpowszechniony, by dotarł do wiadomości innych ludzi.

Zdaniem sądu pozwany nagrywając rozmowę i przekazując ją pracodawcy nie naruszył dóbr osobistych powoda. „W trakcie dyskusji pomiędzy stronami nie padają bowiem obraźliwe słowa pod jego adresem, pozwany nie przypisuje rozmówcy cech lub właściwości, które mogą go poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla pracy na objętym przezeń stanowisku, czy do wykonywania zawodu grafika komputerowego. Stwierdzenia, które padają podczas dialogu stron nie obniżają również poczucia własnej wartości powoda”, gdyż rozmowa wcale go nie dotyczy.

„Jeśli więc celem rozpowszechnionej informacji jest jedynie przekazanie komunikatu o treści cudzego zniesławienia, taki komunikat nie może być uznany za naruszenie dóbr osobistych, czy za działanie bezprawne z uwagi na treść art. 54 Konstytucji RP, gwarantującego wolność informacji” – wskazano.

Sędzia przyznał, że nagrywanie rozmów i negocjacji jest coraz częstszym zjawiskiem. „Nagranie takiej rozmowy nie naruszyłoby czci, czy godności danej osoby, ale ewentualnie mogłoby być kwalifikowane jako naruszenie innego dobra osobistego, tj. konstytucyjnie chronionej tajemnicy komunikowania się, na co powód jednak na etapie postępowania w żaden sposób się nie powołał” – wskazano.
W przedmiotowej sprawie uznano, że „pozwany nie naruszył prawa do prywatności drugiej strony, ujawniając informacje objęte tą sferą, nawet jeżeli na takie ujawnienie brak było zgody. Prawo do sądu określone w art. 45 Konstytucji, jak i przepisy ustawy regulującej sądowe postępowanie cywilne, zezwalają na naruszenie dóbr osobistych, w tym tajemnicy komunikowania się, czy prywatności z uwagi na przedmiot postępowania i realizację ochrony praw podmiotowych jednostki w postępowaniu sądowym”.

W związku z powyższym powództwo zostało oddalone.

Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze, sygn. Akt I. C 39/16

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

  • Mirek(2016-07-28 14:12) Odpowiedz 20

    "CZŁONEK ROZMOWY"!!!!!!!!!-czy autorce coś się nie pomyliło????Jak trudno pisać ze zrozuminiem

  • qwerty(2016-07-29 10:26) Odpowiedz 00

    ...„Nagranie takiej rozmowy nie naruszyłoby czci, czy godności danej osoby, ale ewentualnie mogłoby być kwalifikowane jako naruszenie innego dobra osobistego, tj. konstytucyjnie chronionej tajemnicy komunikowania się, na co powód jednak na etapie postępowania w żaden sposób się nie powołał” – wskazano. ... - Czyli sąd stwierdzil naruszenie, ale nie stwierdzil. Dziwna logika. Pewnie ciala dal prawnik prowadzacy sprawe.

  • hmmm(2016-07-28 12:37) Odpowiedz 00

    A dlaczego utrwalenie na nośniku magnetycznym ma być bardziej naganne od utrwalenia rozmowy na nośniku biologicznym?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama