Przybędzie spadkobierców ustawowych, bo zwiększy się grupa krewnych, którzy będą mogli dziedziczyć, gdy spadkodawca nie zostawił testamentu. Rozszerzenie jej przewiduje przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw, którym po uzgodnieniach międzyresortowych wkrótce zajmie się rząd.

Zachęta do bogacenia się

- Krąg spadkobierców ustawowych, jaki przewiduje obowiązujący teraz kodeks cywilny, jest zbyt wąski - twierdzi adwokat Maria Urbańska z Kancelarii Kosiński i Wspólnicy. Dlaczego zamiast pozostawienia w rodzinie majątku, na który pracowały całe pokolenia, dziedziczy go często gmina lub Skarb Państwa, mimo że nadal żyją dalsi krewni zmarłego. Dziś nie są to osoby zaliczone do kręgu spadkobierców ustawowych - tłumaczy Maria Urbańska. Jej zdaniem, takie ograniczenia nie zachęcają ludzi do dorabiania się i gromadzenia majątku.

Wprawdzie każdy może sporządzić testament i powołać do dziedziczenia nawet osoby obce, ale nie rozwiązuje to sprawy dziedziczenia przez dalszych krewnych, gdy w wypadku ginie spadkodawca z rodziną, która dziedziczyłaby po nim z mocy ustawy. Spadkodawca nie planował sporządzenia testamentu, bo chciał, aby z mocy ustawy dziedziczyli po nim najbliżsi krewni oraz małżonek.

Na ten problem zwrócił już uwagę rzecznik praw obywatelskich. Wskazał on nawet przypadek, gdy w wypadku zginęli rodzice, a wkrótce potem na skutek obrażeń powypadkowych zmarło nieletnie dziecko. Po spadkodawcach nie mogli dziedziczyć dziadkowie, mimo że pozostawali z nimi we wspólnocie majątkowej, a na majątek spadkowy składały się poczynione przez nich darowizny. Spadek otrzymała gmina i nie mogła go odrzucić.

- Taki porządek dziedziczenia ustawowego, w którym do spadku dochodzi gmina lub Skarb Państwa zamiast bliskich członków rodziny zmarłego, jakimi są dziadkowie, w niedostateczny sposób chroni konstytucyjne prawo dziedziczenia i nie bierze pod uwagę dobra rodziny - twierdzi rzecznik.

Nowy krąg krewnych

Projekt przewiduje rozszerzenie spadkobierców ustawowych o dziadków ich zstępnych. Doprowadzi to do tego, że po osieroconym wnuku dziedziczyć będą dziadkowie, zarówno ze strony ojca, jak i matki. Gdy nie będą już żyli, to spadek dostaną ich zstępni, czyli ciotki i wujowie zmarłego osieroconego dziecka. Dziadkowie, ciotki i wujowie dziedziczyć będą z mocy ustawy dopiero w dalszej kolejności, gdy spadkodawca nie pozostawił małżonka, zstępnych, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa, którzy chcą i mogą dziedziczyć po nim. Natomiast do dziedziczenia dziadków, ciotek i wujów, stryjenek i stryjów nie dojdzie, wówczas gdy z grupy bliższych krewnych żyje nawet jedna osoba, która chce i może dziedziczyć.

- Udziały dziadków mają być jednakowe - dziadkowie będą dziedziczyli po wnuku nawet wówczas, gdy ich dzieci były konkubentami - tłumaczy adwokat Mateusz Kubicki z Kancelarii Olczyk & Kubicki.

Natomiast wówczas, gdy spadkodawca nie pozostawił małżonka i innych bliskich krewnych, którzy mogą i chcą po nim dziedziczyć, do spadku powołani zostaną pasierbowie - przewiduje projekt nowelizacji kodeksu cywilnego. Udziały pasierbów w spadku mają być równe.

Autorzy projektu uzasadniają to tym, że między pasierbem a macochą lub ojczymem powstaje z mocy prawa stosunek powinowactwa w linii prostej pierwszego stopnia, a w dodatku pasierbowie najczęściej stają się członkami nowej rodziny, która powstała na skutek małżeństwa ich rodzica z macochą lub pasierbem.

Więcej przywilejów

Teraz, gdy spadkodawca nie pozostawi dzieci, to razem z wdowcem lub wdową dziedziczą po nim rodzeństwo oraz rodzice. Natomiast w projekcie zaproponowano, aby rodzice spadkodawcy w porządku dziedziczenia wyprzedzali rodzeństwo i ich dzieci. Taką zmianę autorzy projektu uzasadnili sytuacją życiową rodziców oraz tym, że często przyczynili się do powstania majątku spadkowego. W dodatku znajdują się w takim wieku, że ich możliwości zarobkowe stopniowo kurczą się. Nie będą też już mogli liczyć na pomoc finansową zmarłego spadkodawcy.

Nowelizowane przepisy usuwają również wątpliwości dotyczące dziedziczenia przez matkę spadkodawcy, gdy za życia spadkodawcy nie doszło do ustalenia ojcostwa, i nie wiadomo, kto jest biologicznym ojcem zmarłego. Chodzi o to, czy w takiej sytuacji matka powinna odziedziczyć tylko to, co przypada jednej osobie (tzn. jej), czy też to, co przypadałoby obojgu rodzicom (czyli jej i biologicznemu ojcu, gdyby był znany). Projekt przewiduje, że jeżeli ojcostwo rodzica nie zostało ustalone, udział spadkowy matki spadkodawcy dziedziczącej w zbiegu z jego małżonkiem wynosić będzie połowę spadku.

Natomiast w razie braku małżonka spadkodawcy, jego krewnych i pasierbów dziedziczyć będzie gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy lub Skarb Państwa, gdy mieszkał on za granicą.