Państwo szykuje się na prawdziwą wojnę z błędami medycznymi. Najpoważniejsze sprawy ze skutkiem śmiertelnym przejmowane są obecnie przez prokuratury regionalne (dawne apelacyjne), a te, których efektem były ciężkie uszkodzenia ciała, trafiają do prokuratur okręgowych. Przenoszenie spraw na wyższe szczeble to efekt zmian, jakie minister sprawiedliwości – prokurator generalny wprowadził w kwietniu w regulaminie wewnętrznym prokuratury (Dz.U. z 2016 r. poz. 508). Ale obok zmian organizacyjnych szykuje się także mała rewolucja w procesach. Mocno ograniczona zostanie tajemnica lekarska, a sprawy karne dotyczące błędów staną się bardziej jawne.

Co zmieni się w zakresie tajemnicy lekarskiej?

Co zmieni się w zakresie tajemnicy lekarskiej?

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Co się kryje pod pojęciem tajemnicy lekarskiej

Dziś co do zasady lekarz jest związany tajemnicą także po śmierci pacjenta. Zwolnić z niej może tylko sąd na wniosek prokuratora. To się jednak niedługo zmieni. Na podpis prezydenta oczekuje bowiem nowelizacja kodeksu postępowania karnego, która wprowadza zmiany również w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty. I tak: po wejściu w życie noweli dysponentem tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta staną się osoby bliskie zmarłego. To one, bez udziału sądu i prokuratora, będą mogły wyrazić zgodę na jej ujawnienie. A wszystko dlatego, że zdaniem posłów PiS, którzy przygotowali nowelizację, „w obecnym stanie prawnym zakres tajemnicy lekarskiej jest ujęty zbyt szeroko, uniemożliwiając często osobom najbliższym wobec zmarłego pacjenta dochodzenie roszczeń lub odpowiedzialności wobec osób, które mogły przyczynić się do śmierci pacjenta”. W efekcie tajemnica lekarska może być – ich zdaniem – w jednostkowych przypadkach wykorzystywana do ukrywania błędów w leczeniu wbrew interesowi chorego.

Tymczasem, jak przypomina Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy, zwolnić lekarza z tajemnicy zawodowej, podobnie jak adwokata, można obecnie tylko wówczas, gdy jest to konieczne dla dobra wymiaru sprawiedliwości. Jak więc zauważa, wymagania są w tym przypadku szczególne i bardzo restrykcyjne.

Wszystko dlatego, że pod pojęciem tajemnicy lekarskiej kryją się nie tylko wyniki badań, dokumentacja, diagnoza, historia choroby, metody leczenia, ale wszelkie informacje, w posiadanie których wszedł lekarz w związku z udzielanymi świadczeniami. Tak więc są to również dane wrażliwe dotyczące np. seksualności, wyznania czy też stanu majątkowego, a także nieraz informacje dotyczące innych osób.

– Zupełnie nie przekonuje mnie uzasadnienie nowelizacji. Lekarze mają dostęp do najbardziej intymnych i wrażliwych informacji. Ta nowelizacja może podważać zaufanie pacjenta do lekarza, a w konsekwencji narażać go na niebezpieczeństwo – ostrzega Zbigniew Krüger.

Zastrzeżenia mają również przedstawiciele środowiska prokuratorskiego.

– Uzasadnienie zmian proceduralnych w zakresie ścigania sprawców błędów medycznych może świadczyć o głębokiej nieznajomości istoty rzeczy autorów projektu – uważa prokurator Krzysztof Parchimowicz, prezes nowego stowarzyszenia Lex Super Omnia. Jak bowiem stwierdza, omawiane zmiany nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi komplikacjami, które występują w takich sprawach.

– Najważniejszy problem w tego typu śledztwach ma bowiem charakter organizacyjny. Poszukiwanie ośrodka uniwersyteckiego, który podejmie się wydania opinii przez zespół wybitnych specjalistów z różnych dziedzin medycyny, trwa miesiącami, a oczekiwanie na opinię nawet dłużej niż rok – podnosi prokurator.

Zgodnie z nowelą zwolnienie z tajemnicy będzie możliwe za zgodą osób bliskich tylko wówczas, gdy inny krewny nie będzie się temu sprzeciwiał. Nie wiadomo jednak, jak np. szpital miałby ustalać stanowiska osób bliskich i co wówczas, gdy okaże się, że tajemnicę ujawniono, bo pozostali bliscy o niczym nie wiedzieli, a tym samym nie mieli możliwości zgłoszenia sprzeciwu.

Jawność procesu dzięki bliskim

Nowelizacja istotnie wpłynie na sposób informowania o procesach dotyczących błędów w sztuce lekarskiej. Jeżeli bowiem zwolnienie z tajemnicy lekarskiej nastąpi dzięki bliskim, to rozprawa będzie jawna. A nawet gdy będzie wyłączona jej jawność, to i tak rodzina będzie mogła rozpowszechniać publicznie okoliczności ujawnione na rozprawie. Dzisiaj bezwzględnie rozprawa, na której przesłuchiwany jest świadek zwolniony z tajemnicy zawodowej – czyli np. lekarz – odbywa się z wyłączeniem jawności.

– Uzasadnienie nowelizacji w tym zakresie to przykład czystej, nieskażonej argumentami demagogii. Zmiana prowadzi do wniosku, że oskarżony lekarz będzie w mniejszym zakresie chroniony domniemaniem niewinności, co stanowi fundament cywilizowanego procesu karnego – uważa prokurator Krzysztof Parchimowicz.

Zmiana może wywołać jeszcze inne negatywne skutki.

– Gdy informacje objęte tajemnicą lekarską wyjdą na światło dzienne, wykorzystają je także prawdopodobnie ubezpieczyciele, aby znaleźć pretekst do niewypłacenia odszkodowania – ostrzega mec. Zbigniew Krüger. I dodaje: – Informacje związane ze stanem psychicznym i neurologicznym pacjenta będą wykorzystywane w procesach zmierzających do obalenia testamentów, a tym samym podważenia ostatniej woli zmarłego.

Prokuratura wyspecjalizowana

Wielu kwestionuje również rozmach zmian organizacyjnych i procesowych związanych z błędami medycznymi. Dlaczego mają one trafiać aż na szczebel prokuratur okręgowych oraz regionalnych?

– Przed 7 kwietnia 2016 r. (data podpisania rozporządzenia ministra sprawiedliwości – regulaminu prokuratorskiego – red.) nie były prowadzone analizy pozwalające obiektywnie stwierdzić, że błędy medyczne stanowią w Polsce problem, który uzasadnia tworzenie specjalnych struktur w prokuraturze – wskazuje prokurator Parchimowicz.

Rozmach tych zmian, bez przeprowadzenia wspomnianych analiz, świadczy – jego zdaniem – raczej o zabiegu propagandowym, o działaniu emocjonalnym, a nie racjonalnym.

– Utworzenie wyspecjalizowanych działów w prokuraturach regionalnych i okręgowych może być odebrany przez obywateli niezadowolonych z opieki medycznej jako gotowość prokuratury do rozwiązania za pomocą prawa karnego problemów, z którymi nie radzili sobie kolejni ministrowie zdrowia – dodaje Krzysztof Parchimowicz.

– Błędy w sztuce lekarskiej, w swej większości, poza wyjątkowymi przypadkami, to zdarzenia, które winny rodzić wyłącznie odpowiedzialność cywilną. Dziwi tworzenie wyspecjalizowanych komórek do tego celu, podobnie jak wyspecjalizowanych komórek do spraw przestępczości sędziów i prokuratorów. Są dużo bardziej niebezpieczne rodzaje przestępczości, na ściganiu której powinno skupić się państwo, niż ściganie lekarzy – uważa mec. Krüger.