statystyki

Jak przeprowadzić rozwód ponosząc najmniejsze koszty

autor: Patrycja Dudek28.06.2016, 20:30
obrączki, rozwód, sąd rodzinny, alimenty

Kwestia tego, kto składa pozew, nie ma żadnego znaczenia (przynajmniej wtedy, gdy oboje małżonkowie mają polskie obywatelstwo, bo w przypadku małżeństwa z obcokrajowcem złożenie pozwu decyduje o tym, przed sądem którego kraju będzie się odbywał proces)źródło: ShutterStock

Rozstanie małżonków to czas na uporządkowanie spraw finansowych, podział majątku, ustalenie zasad opieki nad dziećmi. W tym trudnym czasie warto poświęcić siły na działania, które mogą przynieść pozytywny skutek, a nie tracić je na takie, które z góry skazane są na klęskę.

Reklama


Reklama


Czy mogę pozbawić byłą żonę nazwiska

Pana Grzegorza najbardziej interesuje to, by po rozwodzie była żona wróciła do swojego poprzedniego nazwiska. – Nie życzę sobie, by ta kobieta wciąż była ze mną łączona. Fakt, że nosimy to samo nazwisko, hańbi moje imię – uważa czytelnik. Jest pewien, że pani Helena na pewno zrobi mu na złość i nadal będzie chciała nosić jego nazwisko. Pyta, czy jest jakiś sposób, by odebrać je byłej żonie.

NIE

Rezygnacja z nazwiska zależy wyłącznie od osoby, która to nazwisko przyjęła, i jest wyborem, a nie obowiązkiem. Przepisy dają na podjęcie decyzji w tej sprawie trzy miesiące od chwili uprawomocnienia się rozwodu. Jeśli małżonka pana Grzegorza nie złoży w tym czasie przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia o powrocie do nazwiska sprzed małżeństwa, to nadal będzie nosić nazwisko swojego byłego męża. Z przepisu wynika, że sprawa leży wyłącznie w jej gestii – pan Grzegorz nie może zrobić nic. Nazwiska nie może też odebrać sąd i to nawet wtedy, gdy orzeknie, że wyłączną winę za rozpad pożycia ponosi żona czytelnika.

Podstawa prawna

Art. 59 ustawy z 5 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy. (Dz.U. z 2015 r. poz. 583 ze zm.).

Czy lepiej rozwieść się po spłacie kredytu

Pan Artur twierdzi, że z żoną łączy go już tylko kredyt hipoteczny. Czeka z rozwodem do czasu jego spłaty, bo boi się, że żona sama zatrzyma nieruchomość, a jemu każe płacić raty. Czy ma rację?

TAK

Takie ryzyko rzeczywiście istnieje, bo stronami umowy kredytowej są oboje małżonkowie, także wtedy, gdy małżeństwo się rozpadło. Dopóki bank nie wyrazi zgody na przejęcie długu przez jednego z małżonków, to odpowiadają oboje. Trzeba przy tym zastrzec, że dla banku bez znaczenia jest, przy którym z małżonków pozostanie nieruchomość po rozwodzie. Jest jednak kilka sposobów na wyjście z impasu. Dług może np. przejąć małżonek, który zatrzymuje nieruchomość (wystarczy podpisać w banku aneks do umowy kredytowej). Jeśli jednak nie ma on wystarczającej zdolności kredytowej, to można sprzedać nieruchomość, spłacić kredyt i podzielić się tym, co zostało. Każdy z tych sposobów wymaga jednak porozumienia i zgody obu stron, bez tego lepiej poczekać z rozwodem do czasu spłaty kredytu.

Podstawa prawna

Art. 522 i 523 ustawy z 24 marca 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.).

Czy trzeba się pospieszyć z pozwem

Pan Jan chwali się, że to on złożył pozew rozwodowy. Uważa, że to stawia go w lepszym świetle i daje mu kartę przetargową w sądzie. Czy słusznie?

NIE


Pozostało jeszcze 61% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama