Stan faktyczny

Oskarżony i pokrzywdzona byli małżeństwem z ponad 20-letnim stażem. Od pewnego czasu dochodziło pomiędzy nimi do awantur. Kobieta miała pretensje do męża o utrzymywanie kontaktów z innymi kobietami i nieracjonalne wydawanie pieniędzy. W ich mieszkaniu często dochodziło do interwencji policji. Mężczyzna, szczególnie pod wpływem alkoholu, używał wobec żony przemocy fizycznej i groził, że ją zabije. Pokrzywdzona z obawy o własne bezpieczeństwo wielokrotnie uciekała przed mężem do mieszkania ojca, jednak nie zawiadamiała organów ścigania. Jeden z takich incydentów zakończył się dla kobiety tragicznie.

I chociaż mąż zarzekał się, że to nie on dokonał zabójstwa, a żonę zastał w takim stanie po powrocie z pracy, po czym zadzwonił pod 112, to sąd pierwszej instancji nie dał wiary jego słowom.

Wyrok

W toku postępowania wersja samobójstwa kobiety została bowiem wykluczona przez biegłych, którzy w oparciu o charakter doznanych przez nią obrażeń zewnętrznych i wewnętrznych wskazali jednoznacznie, że została ona uduszona przez inną osobę. Jednocześnie brak śladów włamania w mieszkaniu wykluczył działanie osób trzecich. Dlatego w ocenie SO  mógł to zrobić jedynie oskarżony. W związku z powyższym mężczyzna został skazany z art. 148 par. 1 k.k. i art. 207 k.k.( tj. za znęcanie się nad żoną w okresie 2 lat przed zabójstwem) na karę łączną 15 lat pozbawienia wolności. 

Apelację od wyroku wniósł oskarżony. Domagał się w niej uniewinnienia, bądź uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

Sąd apelacyjny w wydanym dziś wyroku (sygn. akt II AKa 85/16)  potwierdził winę oskarżonego i zaakceptował orzeczoną wobec niego karę.

Sędzia sprawozdawca podkreślił, że choć proces miał charakter poszlakowy, to sąd I instancji przeprowadził wszystkie dostępne dowody, właściwie je ocenił i poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne. Łańcuch występujących w sprawie poszlak układa się w jedną całość i nie pozwala na inną wersję zdarzenia niż przyjęta w zaskarżonym wyroku - uznał.

PS