Władze gminy Wadowice Górne w woj. podkarpackim wydały zgodę, aby inwestor wybudował u nich fermę drobiu. To jednak spotkało się z oporem mieszkańców. Alarmują, że inwestycja będzie dla nich uciążliwa ze względu na odór, co więcej, może doprowadzić do zanieczyszczenia wody. Ferma ma bowiem produkować ok. 820 tys. sztuk drobiu rocznie w miejscu oddalonym o zaledwie 900 m od ujęcia wody pitnej.

– Nie było podstaw do odmowy. Inwestor spełnił wszystkie wymogi, a przedsięwzięcie zostało pozytywnie zaopiniowane przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska. Mimo to mieszkańcy ją kwestionują – tłumaczy Magdalena Kurgan, inspektor w Urzędzie Gminy Wadowice Górne.

Bez ograniczeń

– W polskim systemie prawnym brakuje ustawy antyodorowej – uważa Krystyna Wróblewska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Co prawda prace nad przepisami toczyły się przez wiele lat, jednak poprzedni rząd ostatecznie zrezygnował z pomysłu. – Obecnie z uwagi na brak konkretnych uregulowań w tym zakresie organy środowiskowe wydają pozytywne decyzje dla wielu inwestycji dających się we znaki mieszkańcom, jak choćby fermy – dodaje Wróblewska. Jak można ułatwić im życie?

Jednym z pomysłów jest określenie minimalnej odległości od budynków mieszkalnych, w jakiej mogą znajdować się zakłady – podobnie jak proponuje się to zrobić w przypadku farm wiatrowych.

– Nikt chyba nie ma wątpliwości, że uciążliwe zapachy bezpośrednio wpływają na jakość życia – komentuje Marek Opioła, poseł PiS. Zwraca jednak uwagę, że aktualnie nie ma żadnych norm, jeśli chodzi o poziomy odoru, ani metod, które pozwoliłyby w ogóle oceniać jakość powietrza pod względem zapachu.

Dlatego posłowie PiS skierowali swoje wystąpienia w tej sprawie do resortu środowiska. A ten zajął się problemem. Na razie nie proponuje zmian w przepisach, lecz zaczyna od analiz. – W pierwszej kolejności przygotujemy wytyczne techniczne – wskazuje wiceminister środowiska Paweł Sałek w odpowiedzi na interpelację poselską Krystyny Wróblewskiej. – Te wytyczne to „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej” skierowany do podmiotów gospodarczych. Dokument będzie opisywał najlepsze praktyki prowadzenia procesów produkcyjnych, tak aby zapobiegać odorom lub je ograniczać – dodaje.

Kodeks skierowany będzie do przedsiębiorstw, administracji centralnej oraz samorządów wojewódzkich i lokalnych. Jego celem będzie ograniczenie negatywnego wpływu brzydkich zapachów na środowisko naturalne i człowieka i jednocześnie podniesienie jakości życia mieszkańców. Główni zainteresowani po stronie inwestorów to firmy gospodarujące odpadami, przedsiębiorstwa wodno-ściekowe i obiekty hodowlane.

Samorządy pełne obaw

– Jednocześnie planujemy przeprowadzenie prac badawczych i ekspertyz, w tym opracowanie listy substancji i związków chemicznych, które są najbardziej uciążliwe. W przypadku podjęcia ewentualnej decyzji o konieczności tworzenia przepisów prawnych w tym obszarze ekspertyza będzie stanowiła wkład merytoryczny do nich – wskazuje Paweł Sałek.

Z planów posłów i Ministerstwa Środowiska nie są jednak zadowoleni samorządowcy. – Już poprzedni rząd starał się wypracować podobne rozwiązania legislacyjne, ale wycofał się z tych planów. Tym razem również sprawa może zakończyć się podobnie – uważa Edward Trojanowski ze Związku Gmin Wiejskich RP. Jego zdaniem przedstawiane pomysły na rozwiązanie problemu uciążliwości zapachowej są nierealne. Nie wiadomo na przykład, jak mierzyć nieprzyjemny zapach.

– Nie ma obiektywnej miary nieprzyjemnych woni. W niektórych europejskich krajach służy do tego po prostu nos. Wyspecjalizowane osoby weryfikują, czy dany zapach można uznać za uciążliwy – wyjaśnia Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. I dodaje, że samorządy muszą mieć swobodę i autonomię w kształtowaniu tego, jakie inwestycje są i będą realizowane na ich terenie. Nie można tego ustalić sztywnymi przepisami. – Tymczasem u nas próbuje się odgórnie regulować, w jakiej odległości od zabudowań mogą znajdować się farmy wiatrowe, a teraz posłowie zastanawiają się nad ograniczeniami dla firm mogących wytwarzać uciążliwe wonie – komentuje Wójcik. Jego zdaniem to, gdzie będą powstawały takie przedsiębiorstwa, powinno być ustalane przez samorząd z mieszkańcami w drodze kompromisu.