statystyki

PiS chce ustawy antyodorowej. Zakłady wydzielające uciążliwe zapachy mają być dalej od domów

autor: Urszula Mirowska-Łoskot27.04.2016, 08:24; Aktualizacja: 27.04.2016, 08:27
ferma drobiu

Jednym z pomysłów jest określenie minimalnej odległości od budynków mieszkalnych, w jakiej mogą znajdować się zakłady – podobnie jak proponuje się to zrobić w przypadku farm wiatrowych.źródło: ShutterStock

Posłowie PiS domagają się wprowadzenia ustawy antyodorowej. Problem polega na tym, że nikt nie wie, w jaki sposób mierzyć poziom uciążliwych zapachów.

Reklama


Reklama


Władze gminy Wadowice Górne w woj. podkarpackim wydały zgodę, aby inwestor wybudował u nich fermę drobiu. To jednak spotkało się z oporem mieszkańców. Alarmują, że inwestycja będzie dla nich uciążliwa ze względu na odór, co więcej, może doprowadzić do zanieczyszczenia wody. Ferma ma bowiem produkować ok. 820 tys. sztuk drobiu rocznie w miejscu oddalonym o zaledwie 900 m od ujęcia wody pitnej.

– Nie było podstaw do odmowy. Inwestor spełnił wszystkie wymogi, a przedsięwzięcie zostało pozytywnie zaopiniowane przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska. Mimo to mieszkańcy ją kwestionują – tłumaczy Magdalena Kurgan, inspektor w Urzędzie Gminy Wadowice Górne.

Bez ograniczeń

– W polskim systemie prawnym brakuje ustawy antyodorowej – uważa Krystyna Wróblewska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Co prawda prace nad przepisami toczyły się przez wiele lat, jednak poprzedni rząd ostatecznie zrezygnował z pomysłu. – Obecnie z uwagi na brak konkretnych uregulowań w tym zakresie organy środowiskowe wydają pozytywne decyzje dla wielu inwestycji dających się we znaki mieszkańcom, jak choćby fermy – dodaje Wróblewska. Jak można ułatwić im życie?

Jednym z pomysłów jest określenie minimalnej odległości od budynków mieszkalnych, w jakiej mogą znajdować się zakłady – podobnie jak proponuje się to zrobić w przypadku farm wiatrowych.

– Nikt chyba nie ma wątpliwości, że uciążliwe zapachy bezpośrednio wpływają na jakość życia – komentuje Marek Opioła, poseł PiS. Zwraca jednak uwagę, że aktualnie nie ma żadnych norm, jeśli chodzi o poziomy odoru, ani metod, które pozwoliłyby w ogóle oceniać jakość powietrza pod względem zapachu.

Dlatego posłowie PiS skierowali swoje wystąpienia w tej sprawie do resortu środowiska. A ten zajął się problemem. Na razie nie proponuje zmian w przepisach, lecz zaczyna od analiz. – W pierwszej kolejności przygotujemy wytyczne techniczne – wskazuje wiceminister środowiska Paweł Sałek w odpowiedzi na interpelację poselską Krystyny Wróblewskiej. – Te wytyczne to „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej” skierowany do podmiotów gospodarczych. Dokument będzie opisywał najlepsze praktyki prowadzenia procesów produkcyjnych, tak aby zapobiegać odorom lub je ograniczać – dodaje.

Kodeks skierowany będzie do przedsiębiorstw, administracji centralnej oraz samorządów wojewódzkich i lokalnych. Jego celem będzie ograniczenie negatywnego wpływu brzydkich zapachów na środowisko naturalne i człowieka i jednocześnie podniesienie jakości życia mieszkańców. Główni zainteresowani po stronie inwestorów to firmy gospodarujące odpadami, przedsiębiorstwa wodno-ściekowe i obiekty hodowlane.

Samorządy pełne obaw

– Jednocześnie planujemy przeprowadzenie prac badawczych i ekspertyz, w tym opracowanie listy substancji i związków chemicznych, które są najbardziej uciążliwe. W przypadku podjęcia ewentualnej decyzji o konieczności tworzenia przepisów prawnych w tym obszarze ekspertyza będzie stanowiła wkład merytoryczny do nich – wskazuje Paweł Sałek.

Z planów posłów i Ministerstwa Środowiska nie są jednak zadowoleni samorządowcy. – Już poprzedni rząd starał się wypracować podobne rozwiązania legislacyjne, ale wycofał się z tych planów. Tym razem również sprawa może zakończyć się podobnie – uważa Edward Trojanowski ze Związku Gmin Wiejskich RP. Jego zdaniem przedstawiane pomysły na rozwiązanie problemu uciążliwości zapachowej są nierealne. Nie wiadomo na przykład, jak mierzyć nieprzyjemny zapach.

– Nie ma obiektywnej miary nieprzyjemnych woni. W niektórych europejskich krajach służy do tego po prostu nos. Wyspecjalizowane osoby weryfikują, czy dany zapach można uznać za uciążliwy – wyjaśnia Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. I dodaje, że samorządy muszą mieć swobodę i autonomię w kształtowaniu tego, jakie inwestycje są i będą realizowane na ich terenie. Nie można tego ustalić sztywnymi przepisami. – Tymczasem u nas próbuje się odgórnie regulować, w jakiej odległości od zabudowań mogą znajdować się farmy wiatrowe, a teraz posłowie zastanawiają się nad ograniczeniami dla firm mogących wytwarzać uciążliwe wonie – komentuje Wójcik. Jego zdaniem to, gdzie będą powstawały takie przedsiębiorstwa, powinno być ustalane przez samorząd z mieszkańcami w drodze kompromisu. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Wit0o(2016-04-27 13:21) Odpowiedz 42

    W Żurominie śmierdzi potwornie od tych chlewni i kurników. Chyba nigdzie w Polsce tak nie ma. TRAGEDIA. A nadal powstają nowe fermy.

  • ya(2016-04-27 12:59) Odpowiedz 41

    Czas najwyższy na ustawę. Polska już śmierdzi.

  • anonim sąsiedzie może domyślasz sie kto(2016-05-28 15:36) Odpowiedz 20

    ja mieszkam na wsi i mam sąsiada który choduje ****** więcej jak dawniej sie chodowało i wszystko na paszach i niewiadomo jeszcze na czym , smród jest nie do opisania nie można normalnie zrobić grila ani kogoś zaprosić bo ten zapach odstrasza wszystkich znajomych a jak otworze okno to wchodzi do domu najlepsze że u sąsiada nic nie czuć bo cały smród idzie w stronę mojego domu jak komuś mówię z dalszych sąsiadów to niewierzą dopiero jak ktoś przyjdzie to mówi ale tu śmierdzi ,chciałem z sąsiadem załatwić sprawę polubownie ale beszczelnie zaśmiał mi się w twarz i powiedział że mu wolno i będzie śmierdzieć niewiem co mam zrobić jestem bezradny jedynie chyba Bóg może pomóc w Lecie prawie nie wychodzimy z domu i okien nie otwieramy nie napisze skąd jestem bo boje się zemsty

  • r(2016-04-27 13:51) Odpowiedz 21

    Ustanowić strefy ochronne. Jeśli ktoś chce wybudować smrodka poniżej takiej strefy, wówczas badanie komisyjne, przez urząd państwowy. Odór może być stwierdzony jedynie przez ludzi. To co ludziom śmierdzi, takiemu psu z czulszym węchem już pachnie. Więc raczej "detekcja" musi być jakościowa anie ilościowa.

  • Justyna(2016-05-30 10:28) Odpowiedz 20

    Najgorsze jest to. że ci smrodziarze mają ludzi obok za nic. Argumentuję, że to jest wieś, a ja jestem nikim dla nich. Ich pieniądze, a mój smród i stracone zdrowie. A przecież są różne rozwiązania, żeby wszystkim żyło się dobrze. Niestety nie ma dobrej woli i zwykłej przyzwoitości. To są ludzie, którzy chodzą do kościoła, są Polakami i robią taką krzywdę drugiemu. Gdzieś tam po cichu wierzę, że może to się zmieni.

  • Justyna(2016-05-28 10:47) Odpowiedz 10

    Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce jest dosłownie plaga budowania uciążliwych ferm niezgodnie z przepisami. Zgodziłam się sąsiadom na kurnik do 20 tyś sztuk, a mają 60 tys. Budynek jest zaprojektowany połowa na maszyny, a druga część na kury. Rzeczywistość jest inna. Dzisiaj mi mówi pani od kurnika, że mam się wyprowadzić do miasta, że wiedziałam, że jest kurnik obok. Jednego nie wiedziałam, że to zwykli oszuści, którzy mają gdzieś prawo i przepisy.Nawet jeśli wejdzie ustawa to jak ktoś jest oszustem to jej nie będzie respektował, bo przepisów nie przestrzegają urzędnicy, przymykają oczy i udają, że nie ma problemu. Dla nich nie ma, bo te kurniki jakoś dziwnie nigdy nie są stawiane koło ich domów.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama