statystyki

Swoboda zawierania umów to nie swoboda ich nazywania

autor: oprac. Natalia Ryńska12.04.2016, 07:00
dokument, prawo, umowa, podpis, biznes

Zgodnie z art. 353 1 kc strony umowy mogą dowolnie tworzyć łączący ich stosunek według własnego uznaniaźródło: ShutterStock

Strony kontraktu powinny zadbać o to, by jego postanowienia były zgodne z przepisami. Fakt, że nie dopełniły tego obowiązku nie oznacza, że prawo przestaje obowiązywać przypomniał Sąd Okręgowy w Łodzi.

Reklama


Reklama


Sprawa dotyczyła decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o podleganiu grupy osób współpracujących z powodem obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym. Zgodnie z twierdzeniem organu 9 osób, których dotyczyły postępowania sprawdzające powinny posiadać z agencją umowy o świadczenie usług co oznacza, że powinny względem nich być stosowane przepisy dotyczące zlecenia. Niezgodnie jednak z przepisami Kodeksu Cywilnego (Dz. U. z 2014 r., poz. 121 z zm.) relacje pomiędzy nimi zostały określone jako umowy o dzieło. A tym samym powód nie odprowadzał od nich obowiązkowych składek.

Zdaniem skarżącego „dzieło miało charakter oznaczony i skonkretyzowany, ponieważ do obowiązków wykonawcy dzieła należało: spakowanie w karton zestawu promocyjnego składającego się z butelki alkoholu oraz szklanki/kieliszka bądź innego dodatkowego elementu promocyjnego a następnie naklejenie naklejki z kodem kreskowym (…), umieszczenie butelki alkoholu w puszce lub tekturowej tubie a następnie naklejenie naklejki z kodem kreskowym i naklejenie banderoli na butelkę (otworzenie kartonu zbiorczego, zamknięcie po wykonaniu czynności). Starania wykonawców umów o dzieło doprowadzały do powstania rezultatu w postaci stworzenia zestawu promocyjnego. Rezultat był z góry znany stronom, ponieważ strony określiły go w umowie. Wykonanie dzieła przybierało postać dokonania zmian w rzeczach już istniejących poprzez ich właściwe skompletowanie, ułożenie i opakowanie, co w konsekwencji pozwalało stwierdzić, że dziełem jest skompletowany zestaw promocyjny. Każde dzieło istniało w postaci postrzegalnej i zindywidualizowanej. Wykonawca był odpowiedzialny za rezultat, bowiem to od jego uzyskania zależała wypłata umówionego wynagrodzenia. Wykonawcy wykonywali dzieło samodzielnie, nie podlegając kierownictwu zamawiającego ani nie byli zobligowani do wykonywania poleceń”.

Sąd Okręgowy analizując sprawę przypomniał treść art. 6 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2015 r., poz. 121 z zm.) zgodnie z którym osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem Cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu.

Prawdą jest, że zgodnie z art. 353 1 kc strony umowy mogą dowolnie tworzyć łączący ich stosunek według własnego uznania. Ale jego treść i cel muszą być zgodne z naturą stosunku, ustawą oraz zasadom współżycia społecznego. Oznacza to, że swoboda zawierania umów podlega ograniczeniom.

„W doktrynie panuje pogląd przedmiotem umowy o świadczenie usług jest dokonanie określonej czynności faktycznej, która nie musi prowadzić do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu. Chodzi tu zatem o umowy zobowiązujące do dokonania jednej lub wielu czynności faktycznych (także stałego ich dokonywania)” – przypomniał sąd. Tymczasem strony umowy o dzieło zobowiązują się do: wykonania oznaczonego dzieła oraz zapłaty wynagrodzenia. Relacje te są jasno wyróżnione w Kodeksie cywilnym. „Umowę o dzieło zalicza się do kategorii „umów rezultatu” i przeciwstawia umowie zlecenia - jako „umowie o staranne wykonanie usługi”. W odróżnieniu od umowy zlecenia, umowa o dzieło wymaga, by starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu”.

Sąd doszedł do wniosku, że „nazwa umowy z wyeksponowaniem terminologii służącej podkreśleniu, że ma ona charakter dzieła, nie przesądza samodzielnie o rodzaju umowy w oderwaniu od oceny rzeczywistego jej przedmiotu oraz okoliczności jej wykonywania. Decydująca jest bowiem rzeczywista istota umowy determinowana jej treścią, zgodnym zamiarem stron i celem, a nie jej nazwa, która niejednokrotnie nie oddaje natury łączącej strony stosunku prawnego”.
Po przeanalizowaniu sprawy sąd zakwalifikował umowy łączące współpracowników ze skarżącym jako umowy o świadczenie usług. Tak więc powinny w stosunku do nich być stosowane przepisy dotyczące zleceń. W ocenie Sądu wnioskodawca zawarł umowy nazwane umowami o dzieło z zainteresowanymi jedynie w celu ominięcia obowiązku składkowego. Tak więc odwołania zostały oddalone.

Orzeczenie Sądu Okręgowego w Łodzi: sygn. akt VIII U 4722/14

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama