Wynagrodzenie sędziego nie będzie już uzależnione od kwoty bazowej, którą co roku określa władza wykonawcza w ustawie budżetowej. Od 2010 roku o jego wysokości zadecyduje przeciętne wynagrodzenie w gospodarce. Takie są główne założenia projektu nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych, który przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości.

Podwyżka i nowe stawki

Projekt przewiduje, że zmiana sposobu wynagradzania sędziów będzie przebiegała w dwóch etapach. W uzasadnieniu projektu czytamy, że w pierwszym etapie, obejmującym rok 2009, nastąpi podwyższenie wynagrodzeń wszystkich sędziów, niezależnie od zajmowanego stanowiska o 1 tys. zł brutto.

- Natomiast w 2010 roku obecne stawki podstawowe oraz awansowe, które są odrębne dla każdego stanowiska sędziowskiego i od których zależy wysokość wynagrodzenia sędziów, zostaną zastąpione jednolitym systemem ośmiu stawek wynagrodzenia - wyjaśnia Grzegorz Wałejko, zastępca dyrektora Departamentu Sądów Powszechnych w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dodaje, że dzięki temu wynagrodzenia sędziowskie zostaną spłaszczone i nie będzie już tak znaczących różnic między wysokością płacy sędziego sądu rejonowego i sądu okręgowego.

Stawki będą przyznawane co pięć lat. Tak więc pierwszą stawkę sędzia otrzyma po pięciu latach pracy, drugą po dziesięciu latach pracy itd.

Sędziowie mają jednak pewne zastrzeżenia co do sposobu przyznawania tych stawek.

- W projekcie znalazł się zapis, który mówi, że sędzia sądu rejonowego nie może osiągnąć stawki wyższej niż czwarta. Natomiast pierwotne założenie projektu było takie, że takich ograniczeń nie będzie - mówi sędzia Mariusz Łochowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie.

Bez kwoty bazowej

Najważniejszą zmianą jest odejście od kształtowania wysokości wynagrodzeń sędziów w oparciu o dotychczasową kwotę bazową, która określana jest corocznie w ustawie budżetowej.

- Główne założenie tego projektu przewiduje ustalanie wysokości wynagrodzenia sędziów w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego. Jest to parametr ogłaszany przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego w Dzienniku Urzędowym Monitor Polski - tłumaczy Grzegorz Wałejko.

Oderwanie wynagrodzeń sędziów od sztucznie ustalanej przez rząd kwoty bazowej i uzależnienie ich od obiektywnego miernika było głównym postulatem Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

- Mamy obiektywne kryterium, na podstawie którego - w zależności od sytuacji ekonomicznej - nasze wynagrodzenie będzie wzrastać lub nie. Chcemy, aby ten projekt w tym zakresie został uchwalony. Dzięki temu władza sądownicza nie będzie zależna od arbitralnych decyzji rządu - mówi sędzia Irena Kamińska, prezes SSP Iustitia.

Projekt zawiera przepis, dzięki któremu wynagrodzenie sędziego nie będzie się obniżać, jeżeli przeciętne wynagrodzenie w gospodarce zmaleje. W takiej sytuacji wysokość wynagrodzenia pozostanie na takim poziomie, jak w roku poprzedzającym.

- W 2010 roku, jeśli nowelizacja wejdzie w życie, sędzia sądu rejonowego na początku swojej kariery będzie zarabiał około 7,4 tys. zł Przywiązanie wysokości sędziowskich zarobków do średniego wynagrodzenia, powoduje, że to wynagrodzenie obliczone zostało według dzisiejszych danych - tłumaczy Irena Kamińska.

Jeżeli w następnych latach przeciętne wynagrodzenie w gospodarce będzie wzrastać, to pensje sędziowskie automatycznie, bez interwencji władzy wykonawczej, także będą rosły.

- Najważniejszym elementem tego projektu jest to, że odchodzimy od systemu kształtowania wynagrodzeń, który jest sprzeczny z konstytucyjną zasadą odrębności i niezależności władzy sądowniczej od innych władz - podkreśla Irena Kamińska.

Wątpliwości sędziów

- Dzięki zmianom władza wykonawcza nie będzie arbitralnie decydowała o naszym wynagrodzeniu. Rynek rządzi się własnymi prawami i on w żaden sposób nie da się zmanipulować - chwali zmiany Irena Kamińska.

Dodaje jednak, że wysokości mnożników wynagrodzeń, od których zależy płaca sędziów, nie spełniły oczekiwań środowiska.

Projekt stanowi, że mnożnik dla obliczenia wynagrodzenia sędziego sądu rejonowego będzie wynosił 2,5.

- Nasze oczekiwania były dużo większe, bo w uchwale sędziowie zaproponowali mnożnik w postaci czterech średnich wynagrodzeń. Te propozycje są troszkę okrojone, ale to jest propozycja do dyskusji - mówi Irena Kwiatkowska.

- Wysokość mnożnika, która została określona w projekcie, została określona po uwzględnieniu obecnych możliwości budżetowych państwa. Być może w przyszłości mnożniki zostaną podniesione - tłumaczy Grzegorz Wałejko.

Sędziowie nie są także zadowoleni z powierzenia ministrowi sprawiedliwości wszelkich uprawnień dotyczących dodatków funkcyjnych. Po zmianach to szef resortu sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa, będzie ustalał w drodze rozporządzenia dodatki funkcyjne dla sędziów.

- To budzi moje zastrzeżenia. Przypomnę, że dążymy do osiągnięcia większej niezależności sądów, a ta propozycja nadaje jeszcze większe uprawnienia ministrowi. Opinia KRS nie jest bowiem wiążąca, a tym samym minister będzie jednoosobowo decydował o wysokości dodatku - mówi Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu.

Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2009 r.