statystyki

Prokuratorzy oskarżają dobrą zmianę. Co mówią ci, którzy odeszli z pracy

autor: Ewa Ivanova18.03.2016, 09:00
prawo

Od początku roku z prokuratury w stan spoczynku odeszło prawie 200 osób. To więcej niż w poprzednich latach przez cały rok.źródło: ShutterStock

Za parę lat zobaczymy, jak będzie wyglądać retorsja. Wahadło raz odchyla się w jedną stronę, raz w drugą. Wszystko odbywa się ze szkodą dla prokuratury. Rujnuje się ją.

Reklama


Reklama


Wybrali ewakuację. Zanim 4 marca w prokuraturze nastała „dobra zmiana”, zdecydowali się na przejście w stan spoczynku, czyli emeryturę. Od początku roku 200 prokuratorów, więcej niż w całym poprzednim. Jedni mówią: wielka strata. Odeszli ludzie, którzy zjedli zęby na tej robocie. Doświadczeni, niektórzy w sile wieku, mogli jeszcze wiele zrobić. Drudzy: nie ma za kim płakać. To działacze, od 20–30 lat nie przesłuchiwali, nie pisali własnego aktu oskarżenia, nie widzieli sali sądowej na oczy. Dyrektorowali.

Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy ich samych. Mówią, że odeszli nie dlatego, że boją się roboty. Raczej nie chcą mieć nic wspólnego z upolitycznieniem tej instytucji i ręcznym sterowaniem śledztwami. Niektórzy podjęli decyzję w ostatniej chwili. Inni od początku nie mieli wątpliwości. Władzę w prokuraturze przejmie zaciąg katowicki i prokuratorzy związani ze stowarzyszeniem Ad Vocem. To grupa skupiająca byłych funkcyjnych pozbawionych stołków po rządach PiS w latach 2005–2007. Z regionu katowickiego wywodzi się prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, wszyscy zastępcy PG: Robert Hernand, Marek Pasionek, Krzysztof Sierak. Podobnie jak dyrektor biura kadr Prokuratury Krajowej – Jarosław Hołda. To oni dziś rozdają karty i czyszczą kadrowo prokuraturę. Podczas prac nad nową ustawą Bogdan Święczkowski, wówczas wiceminister sprawiedliwości, zapewniał, że prokuratorowi, który nie zgadza się z poleceniem zwierzchnika, nie będzie łamany kręgosłup – będzie mógł nie wykonać polecenia i nie poniesie odpowiedzialności dyscyplinarnej, jeśli działał w interesie społecznym. – To tak, jakby aligator zapewniał, że jest wegetarianinem – komentuje te słowa jeden ze śledczych.

Degradują po kolei, każdego, kto im podpadł. Albo nie jest ich

Andrzej Jacek Kaucz. Prokurator z przysłowiowym ADHD. Ma za sobą przeszłość w PRL-owskiej prokuraturze. Był sekretarzem Krajowej Rady Prokuratury. Po raz kolejny został sędzią w Odwoławczym Sądzie Dyscyplinarnym przy Prokuratorze Generalnym. Pełnił służbę w Prokuraturze Apelacyjnej we Wrocławiu. Dziś w stanie spoczynku

Ma 64 lata i 41 lat służby. W grudniu przyszłego roku i tak musiałby rozstać się z zawodem z powodu wieku.

– Nie pozwolę się odrzeć z dorobku zawodowego w imię zmian, które są moim zadaniem niekonstytucyjne – mówi. – Eksperymentowałem na sobie parę razy w życiu, tym razem nie zaryzykowałem.

Co będzie robił na emeryturze?

– Mam psa – posokowca bawarskiego, który wymaga wybiegania. Będę z nim chodził na długie spacery.

Wiedział, że w prokuraturze podporządkowanej ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze będzie łatwym celem. Ze względu na przeszłość. Można mu wyciągnąć sprawę Władysława Frasyniuka, lidera Solidarności na Dolnym Śląsku, którego oskarżał w stanie wojennym. Przypisywano mu też sprawę Barbary Labudy, ale znalazły się całe akta sprawy, które potwierdzają, że nie prowadził śledztwa w tej sprawie.

Pytany, po co PiS zlikwidował Prokuraturę Generalną i prokuratury apelacyjne, a w ich miejsce powołał Prokuraturę Krajową i prokuratury regionalne, odpowiada: – Tylko po to, aby zmienić tabliczki i dokonać czystek. Obsadzić stanowiska swoimi ludźmi.

Oglądał niedawno nominacje kolegi Marka Staszaka na prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. To było przygnębiające. Staszak był ostatnio prokuratorem Prokuratury Generalnej, który odpowiadał za wnioski o kontrolę operacyjną policji i służb. Zgasił światło jako ostatni szef Krajowej Rady Prokuratury, zlikwidowanej w marcu nową ustawą PiS. Za czasów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego Staszak był szefem Prokuratury Krajowej.

– Skierowano go poza miejsce zamieszkania, do pracy na najniższym szczeblu. Taką degradację uważam za absolutną grandę, aczkolwiek prawo na to zezwala. Chciałem jeszcze przez te półtora roku popracować. Nie jest mi na emeryturze dobrze, bo lubię być czynny. Zdecydowałem się w ostatnim momencie, bo dostałem wiarygodną informację, że spotka mnie podobny los co Marka Staszaka.

Wie, że dla niektórych jest frajerem, bo odchodząc teraz na prokuratorską emeryturę, dostanie 75 proc. swych poborów. Gdyby wykorzystał okazję i zrobił to 6 lat temu, gdy tworzono Prokuraturę Generalną w miejsce likwidowanej Prokuratury Krajowej, dostałby 100 proc.

– Tak jest! Jestem frajerem, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie finansowe! Ale nie żałuję, że nie odszedłem wtedy. Dzięki temu przez kolejnych parę lat robiłem to, co lubię – mówi.

Od początku roku z prokuratury w stan spoczynku odeszło prawie 200 osób. To więcej niż w poprzednich latach przez cały rok. Obawiali się czystek, upolitycznienia prokuratury i ręcznego sterowania śledztwami. Te odejścia to strata dla prokuratury?

– Niech każdy oceni sam, czy jesteśmy trutniami, którzy przeszli na lukratywne emerytury, czy też nie mieliśmy wyjścia. Powodem rezygnacji nie był strach przed pracą. Wykonywałem obowiązki oskarżyciela. Chodziłem na rozprawy, obsługiwałem Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Nie wiem więc, czy kwalifikuję się do grona – jak to określano – pałacowych nierobów – mówi Kaucz.

Cytuje fragment protokołu z lustracji swego zespołu. Pada wiele pochwał. Napisano, że jego zespół był lata świetlne przed innymi, np. w rozwiązaniach IT.

– Pracowałem w prokuraturze na wszystkich odcinkach i na wszystkich szczeblach. Nie boję się pracy. Prowadziłem śledztwa, pracowałem na odcinku sądowym, w pionie przestępczości zorganizowanej. Byłem nawet pierwszym organizatorem wydziału przestępczości zorganizowanej we Wrocławiu. Nie chcę być upokorzony – dodaje.

Zadaje pytania: – Co jest najcięższą karą dyscyplinarną w prokuraturze?

Odpowiadam: – Wydalenie ze służby.

– A druga najcięższa kara?

– Degradacja.

Mówi: – Oni tego nie ukrywali. Zamysł był jasny. Degradują po kolei, każdego, kto im podpadł. Albo nie jest ich.

Pytamy: – Nowe kierownictwo chce odwetu?

– Nie wiem, jak to traktować – odpowiada.

Może odpowiedzią jest to, co się stało, gdy tworzono Prokuraturę Generalną w 2010 r.? Wtedy też była weryfikacja. Najgłębsza – na poziomie Prokuratury Generalnej. Andrzej Seremet podziękował 27 prokuratorom z krajówki i nie przyjął ich do generalnej. Zaproponowano im prokuratury apelacyjne albo wcześniejszą emeryturę ze 100-procentowym uposażeniem. Spoczynek wybrało 26, w tym m.in. Bogdan Święczkowski, obecny prokurator krajowy, Dariusz Barski czy Jarosław Hołda, obecny szef kadr Prokuratury Krajowej, który miał wtedy tylko 39 lat. Tylko Kaucz wybrał pracę na szczeblu apelacyjnym. Może więc w dzisiejszym kierownictwie prokuratury – ofiarach weryfikacji z roku 2010 – jest chęć odreagowania tamtego upokorzenia?

– Proszę nie robić takiej analogii. To głęboko krzywdzące i niesprawiedliwe porównanie. Wtedy decydujące znaczenie miała wola odchodzącego. Chcesz pracować albo nie – odpowiada Kaucz.

I pyta: – A nawet gdyby to było odreagowanie tamtej weryfikacji, to na kim chcą się odegrać? Przecież żadna z tych osób, która teraz zleciała z poziomu Prokuratury Generalnej do rejonu – czyli o trzy szczeble w dół – nie miała nic wspólnego z tym, co się działo w 2010 r. Jeśli to postrzegać w kategoriach retorsji personalnych, to trzeba patrzeć, kto uczestniczył w weryfikacji z tamtych lat.

A za nią odpowiadał sam Andrzej Seremet i jego pierwszy zastępca Marek Jamrogowicz.

– Jaki był mój udział w weryfikacji tych panów w 2010 r.? Byłem w tej samej grupie, co oni. Tylko że jako jedyny chciałem pracować – odpowiada.

Może więc chodzi o przeszłość? Może degradowani są ci, którzy oskarżali za komuny opozycję albo są kojarzeni z jakąś opcją polityczną?

– No dobrze, w moim przypadku przeszłości można się czepiać. Staszakowi można wyciągać ten PSL, bo był wiceministrem z ramienia tej partii. Ale inni? Taki los spotkał współtwórcę pezetów (wydziałów ds. przestępczości zorganizowanej) Krzysztofa Parchimowicza, który trafił do rejonu. Miał twardą rękę. Żądał wyników. Ale co w tym złego? Na sam dół do prokuratury rejonowej trafił też Andrzej Janecki, który brał udział w konkursie na prokuratora generalnego, czy prokurator Ireneusz Szeląg. Na rejon skierowano też prokurator Małgorzatę Wilkosz-Śliwę. Co oni mieli wspólnego z PO, PSL, SLD? – pyta Kaucz.

Do utworzonej teraz Prokuratury Krajowej z Prokuratury Generalnej nie przeszli też kandydaci wybrani na następcę Andrzej Seremeta. Doktor Krzysztof Karsznicki znalazł się w prokuraturze regionalnej w Łodzi. Natomiast Laura Łozowicka została skierowana do Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

– Chyba chodziło o to, aby symbolicznie pokazać, gdzie jest ich miejsce w szeregu. Bo kiedyś zamarzyło im się kierowanie prokuraturą. Trzeba w tym kontekście przypomnieć skierowane pod ich adresem słowa Zbigniewa Ziobry: – Niech ta pani i ten pan sobie nie myślą, że będą prokuratorami generalnymi – przypomina.

Dlaczego prokuratorzy są tacy bezwzględni wobec siebie?

– Nie wiem. Za parę lat zobaczymy, jak będzie wyglądać retorsja. Wahadło raz odchyla się w jedną stronę, a raz w drugą. A wszystko odbywa się ze szkodą dla tej firmy. Zamiast ją budować, rujnuje się ją – dodaje.

Dlaczego inni nie protestują? Nie bronią degradowanych?

– Bo rewolucja ma piękne hasła: wszyscy prokuratorzy zza biurek do śledztw. Zaganiamy funkcyjnych do pracy. To się podoba. Ale zobaczymy, jak to będzie wyglądało za kilka miesięcy. Poza tym, kto ma protestować? Jesteśmy organizacją paramilitarną, hierarchiczną, opartą na nadzorze. Funkcjonujemy na rozkaz. Dla niektórych wieści o degradacjach to otwarcie szybkiej ścieżki awansu. Cieszą się. Nie rozumieją za wiele – odpowiada Kaucz.

Najbardziej boli go to, że ludzie, którzy przez sześć lat nie pracowali, bo byli w stanie spoczynku, dokonują oceny en bloc pracy innych. Stworzyli ustawę, która prowadzi do zawłaszczenia tej firmy. Istniejąca do tej pory szczątkowa niezależność prokuratorów została przekreślona. W miarę zobiektywizowany mechanizm nagradzania i awansów oraz konkursy to już przeszłość.

– Autorzy obecnej reformy zapewnili sobie bezkłopotliwy powrót w stan spoczynku i nawet minister sprawiedliwości prokurator generalny nie będzie im mógł w tym przeszkodzić. Złożą wypowiedzenie i po 30 dniach mogą wrócić na emeryturę, po te swoje 100 proc. uposażenia. Trzeba być zupełnie bezkrytycznym, aby wprowadzić w ustawie taki przepis dla samego siebie. To, w opinii środowiska, absolutne dziadostwo – dodaje.

Jak weryfikacja i degradacje wpłyną na innych?

– Będą postawy serwilistyczne. Wprowadzono takie mechanizmy awansów i nagradzania, że pojawi się dążenie do sukcesu za wszelką cenę – odpowiada. I dodaje: – Ceniłem Andrzeja Seremeta jako człowieka. Ale uważam, że PiS tak łatwo poszło z tą ustawą, bo to było odreagowanie nie do końca udanego pontyfikatu pierwszego niezależnego prokuratora generalnego. Gdyby PG był skuteczny i prężnie kierował prokuraturą, to nawet przy tej matematycznej większości nie byłoby gruntu pod taką ustawę. Poniekąd to, co się dzieje z prokuraturą, zawdzięczamy też temu, że rządy PO–PSL nie przeprowadziły do końca reformy tej instytucji. Choć miały okazję. 

Chciałam uniknąć upokorzenia

Doświadczona. Osiągnęła same szczyty w tej hierarchicznej instytucji. Ale godzi się tylko na rozmowę anonimową. Wyszkoliła całe pokolenia prokuratorów i sędziów. Swym wychowankom wpajała jedno: że dostają do ręki wielką władzę, a to wymaga rozwagi i odpowiedzialności. Mieli zapamiętać, że prokurator jedną błędną decyzją może zniszczyć komuś życie.

Odeszła, zanim nastała „dobra zmiana”. Wybrała wcześniejszy spoczynek, czyli prokuratorską emeryturę, choć mogła jeszcze pracować wiele lat.

– Chciałam uniknąć upokorzenia – mówi.

Pyta: – Nie wiem, czy pani obserwowała posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości, gdy przyjmowano ustawę – Prawo o prokuraturze? Utkwiła mi w pamięci wypowiedź prokuratora Bogdana Święczkowskiego, wówczas wiceministra sprawiedliwości, współautora reformy, dziś szefa Prokuratury Krajowej. Tłumaczył, że ponownie będzie się powoływało prokuratorów do Prokuratury Krajowej czy regionalnej, że funkcyjni i prokuratorzy z nadzoru powinni wspomóc kolegów w rejonach. A jeżeli wykażą się dobrą pracą na najniższych szczeblach, to będą mogli awansować – opowiada.

To wystąpienie zdecydowało, że po ponad 30 latach pracy wybrała wcześniejszą emeryturę. Wiedziała, że będzie jedną z pierwszych, którą spotka kopniak w dół, do rejonu. Dla niej to wystąpienie było wyrazem niezwykłego cynizmu, nikt bowiem nie potrudził się, by przeanalizować, jakie są rzeczywiste potrzeby kadrowe prokuratur rejonowych.

Pełniła funkcje, zajmowała się nadzorem nad cudzymi śledztwami, awansowała normalną ścieżką od prokuratury rejonowej przez wojewódzką aż do apelacyjnej.

– Odeszłam, bo nie dostrzegam w tym żadnej winy – mówi.

– Byłam w komfortowej sytuacji: miałam uprawnienia do przejścia w stan spoczynku i mogłam z tego skorzystać. Wielu z tych, którzy zostali lub będą zdegradowani o jeden, dwa lub trzy szczeble, nie miało takiej furtki. W przypadku prokuratorów prokuratur apelacyjnych pretekstem jest zmiana nazwy jednostki. A nie, jak to podano, zmiana zadań.

Dlaczego nie podoba jej się, że po wielu latach na szczytach wielu prokuratorów ma prowadzić śledztwa w rejonie, na pierwszej linii?

– Prowadzenie śledztw jest również zadaniem prokuratorów prokuratury okręgowej i regionalnej. Każdy, kto awansował w normalnym trybie, przechodząc przez wszystkie szczeble, prowadził śledztwa w rejonie i pełnił tam dyżury. Ale po to jest mechanizm awansowania, żeby ten, kto wykonywał zadania bardzo dobrze, skorzystał finansowo i zdobył większy prestiż. Nie ma więc potrzeby sprawdzania, czy oni potrafią prowadzić śledztwa, bo już je prowadzili. Mogą to robić nadal na swoim szczeblu – odpowiada.

Pretekstem do czystek i weryfikacji prokuratorów stały się zmiany nazw prokuratur, np. apelacyjnych na regionalne. Nie zadano sobie nawet trudu, aby zamaskować główny cel zmiany tabliczek, choćby modyfikując granice okręgów prokuratur. W uzasadnieniu projektu zmian napisano, że teraz prokuratura regionalna będzie zajmowała się przestępstwami gospodarczymi. Czyli jej zdania będą miały inny charakter. Ale w niektórych jednostkach apelacyjnych, np. w Krakowie, Katowicach czy Warszawie, wydziały do spraw przestępczości gospodarczej zostały powołane i funkcjonowały niezależnie od wydziałów do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji. Był dwa wydziały śledcze. Teraz pion przestępczości zorganizowanej i korupcji przeniesiono. Z dawnych prokuratur apelacyjnych do zamiejscowych wydziałów prokuratury krajowej. Tylko po to, żeby stworzyć młodym prokuratorom szybką ścieżkę awansu.

Dla prokuratora prokuratury rejonowej awans do tego wydziału oznacza dwukrotnie wyższe wynagrodzenie.

– Sterowanie takimi ludźmi jest proste – podkreśla prokuratorka.

Ma żal, że tak po latach pracy prokuratorów degraduje się ze szczytów do rejonów. Jaki to będzie miało wpływ na innych?

– Część tych decyzji podejmuje się po to, by upokorzyć prokuratorów. Jedni się cieszą, bo awansują. Dla innych to ma być ostrzeżenie. W 2010 r. prokurator Andrzej Seremet powołał prokuratorów do Prokuratury Generalnej z likwidowanej Prokuratury Krajowej. Tyle że ci, z którymi nie chciał współpracować, mogli kontynuować służbę szczebel niżej, w prokuraturach apelacyjnych. Z wyjątkiem dwóch osób, które nie spełniały wymogów przewidzianych dla tego szczebla i zostały skierowane do prokuratury okręgowej. Sprzeciw od tej decyzji oznaczał przejście w stan spoczynku ze 100-proc. uposażeniem. Weryfikacja dotknęła najwyższego szczebla. Teraz wymiana kadr i weryfikacja objęły Prokuraturę Krajową, ale też prokuratury regionalne. Zejdzie też niżej, bo prawdopodobnie wymienieni zostaną również pozostali szefowie jednostek.

Dlaczego tak wielu prokuratorów zdecydowało się na przejście w stan spoczynku?

– Część złożyła wnioski, aby uniknąć upokorzenia. Część, bo nie chce pracować w upolitycznionej prokuraturze – odpowiada prokuratorka.

Oponenci wiążą ją z PO, a nawet Nowoczesną. Ona sama tłumaczy, że nie ma nic wspólnego z żadnym kręgiem politycznym. Gdy sprawowała funkcję, wiele razy narażała się różnym opcjom. Była atakowana przez PO, PiS, SLD i PSL.

Obawia się dziś upolitycznienia prokuratury?

– Upolitycznienie jest dla mnie oczywiste. Pamiętam lata 2005–2007 i to, co się wtedy działo, na przykład w Katowicach. Pamiętam też, na jakich zasadach awansowało się za czasów ministra Ziobry. Prokuratorzy z rejonów od razu byli kierowani do pracy w Prokuraturze Krajowej albo do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Choć ani jednego dnia nie przepracowali w prokuraturze okręgowej czy apelacyjnej. Teraz będzie podobnie – twierdzi.

Za czasów Andrzeja Seremeta odwaga była tańsza, wielu pozwalało sobie na krytykę.

– Zobaczymy teraz, jak będą reagować związkowcy i Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad Vocem”. Czy będą bronić niezależności prokuratorów – zastanawia się.

– Do rozbicia środowiska, które wcześniej stanowiło monolit, doszło w 2005 r. Wtedy zrezygnowano z normalnych zasad awansu. Przeprowadzono czystkę i awansowano młodych z rejonów na same szczyty. Od tego czasu bardzo negatywnie zaczęto oceniać kolegów, którzy awansowali dzięki kontaktom politycznym i którzy w swojej pracy nie zawsze kierowali się zasadami obiektywizmu – mówi.

Pyta, czy widziałam związki zawodowe działające przeciwko pracownikom?

– A u nas tak jest. Reprezentują quasi-interes prokuratorów z rejonów, a uderzają w prokuratorów z wyższych szczebli. Antagonizują środowisko. Nie chcą wiedzieć, jak naprawdę wygląda praca na wyższych szczeblach. Używają w stosunku do nas obraźliwego określenia „pałacowi” albo „wydziały cateringowe”.

Nowa ustawa radykalnie ogranicza niezależność prokuratorów. Daje możliwość ręcznego sterowania i awansu bez żadnych kryteriów merytorycznych, jedynie w oparciu o sympatie i polityczne nastawienie.

– A ja pytam, za co prokurator ma dostawać nagrody? Za postawione zarzuty? Za akt oskarżenia? Droga od wszczęcia postępowania czy aktu oskarżenia do jego zakończenia prawomocnym wyrokiem jest długa. W wielu znanych sprawach, które celowo nagłośniono na etapie postępowania przygotowawczego, zapadały wyroki uniewinniające. Jeśli więc nagrody, to za prawomocny wyrok skazujący.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • BOTUS KATOWICE(2016-03-18 10:28) Odpowiedz 5147

    POZOSTAŁOŚCI PO PRLOWSKICH CZASACH MUSZĄ W KOŃCU ODEJŚĆ, DZIŚ OGROMNA ILOŚĆ ABSOLWENTÓW PRAWA CHCE SIĘ DOSTAĆ NA APLIKACJĘ PROKURATORSKĄ, NALEŻY IM W TYM POMÓC, W TEN SPOSÓB SIĘ DOKOŃCZY DEKOMUNIZACJA WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI. MAM NADZIEJĘ ŻE NIE ZATRZYMAJĄ SIĘ W POŁOWIE DROGI, ZMIANY NIE IDĄ ZA SZYBKO ALE ZA WOLNO

  • BBJJ(2016-03-18 09:56) Odpowiedz 4929

    Oto kolejny uprzywilejowany zawód, w którym zarobki i przyszła emerytura nie zależą od ilości i jakości wykonanej pracy. Podobnie jak posłowie. Dlatego nie chcą żadnych zmian.

  • baca--Czy ktoś jest zaskoczony ?(2016-03-18 10:03) Odpowiedz 4843

    Niech tworzą sobie marsze protestacyjne zmierzające donikąd. Przegrana PO/PSL nie była dla nich zaskoczeniem, oni już w 2014 (po taśmach prawdy) wiedzieli że PiS ma ponad 40 % poparcia Polaków. Liczyli że uda się im sfałszowanie wyborów, tak jak samorządowych ale dzięki Komitetom Kontroli Wyborów okazało się to nie możliwe.

  • Prawda o Prokuraturze (2016-03-18 09:26) Odpowiedz 4543

    Fabryka umorzeń - eldorado dla oszustów i złodziei.... Panie min. Ziobro czas na porządki

  • mecenas Roman(2016-03-18 10:14) Odpowiedz 4110

    do @ -Mariusz- PO czytaj POdumaj -PRZECIW BEZPRAWIU - Czarna lista śląskich i polskich prokuratorów. -np -Krystyna Ziębacz - prokurator prokuratury okręgowej w Częstochowie, nie czytając akt sprawy 3 Ds 101/06/s i nie wiedząc nawet kto jest pokrzywdzonym umarza sprawę fałszerstw Banku Śląskiego

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • BBJJ(2016-03-18 09:51) Odpowiedz 3328

    Niestety z czyjegoś nadania Ci prokuratorzy byli. Nie boją się tylko uczciwi. Ale najgorszy jest uzasadniony strach przed organizacjami mafijnymi. Na to potrzeba wielu Ziobrów i nieskorumpowanej policji i ABW.

  • Kopista(2016-03-18 11:16) Odpowiedz 3214

    Tak to jest jak rządzi chory na władzę aplikant prokuratorski w towarzystwie swej sfory ujadającej bez sensu i podgryzającej wszystkich niepokornych. A wszystko to jest efektem wszechobecnej w rządzącej opcji nienawiści do innych ludzi i przeświadczeniu o swej nieomylności i nieusuwalności. Pycha aż zionie z pysków. Ale nic nie jest wieczne. I nikt nie jest wieczny. Naczelnik też!!!! zwiń

  • zwykły szary człowiek(2016-03-18 10:54) Odpowiedz 2911

    Ten facet odleciał, to my jesteśmy frajerami, że będziemy płacić cwaniakowi 75% stanu spoczynku jego ostatniego uposażenia. On dostanie z 10k zł, my będziemy musieli pracować do 67 r.ż. i zadowolić się jak dobrze pójdzie 1k zł.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • kUBA(2016-03-18 10:07) Odpowiedz 2514

    a nie oskarżają Kominowe PŁACE PREZESÓW za PO i Rady Nadzorcze na nie przyzwalające?

  • piniusz(2016-03-18 11:52) Odpowiedz 235

    zamiast żale wylewać ,może trochę refleksji ,bo ludzie pracujący do 67 roku życia,po pierwsze dostaną grosze, płacąc na swoją emeryturę a po drugie ich zmiana szefa lub nastrojów w pracy nie obowiązuje-pracować muszą czy chcą czy nie

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Czynny prokurator(2016-03-18 18:29) Odpowiedz 192

    To odejście prokuratorów w stan spoczynku nie było wielkim zaskoczeniem dla nas prokuratorów na pierwszej linii. Przecież naszym zadaniem jest oskarżanie, a nie sprawowanie nadzoru nad nadzorem. Tak przecież było. Pan prokurator Kaucz tak ubolewa nad prokuratorem M.Staszakiem, ale Ten został szefem Rejonu i pokazał klasę: nie odszedł w stan spoczynku, lecz pracuje. Jak w ogóle przejście do niższego szczebla można nazwać upokorzeniem!!!!!!!!!! Wszyscy Ci prokuratorzy zachowują dotychczasowe wynagrodzenie ,pracując na różnych szczeblach. Jeżeli ktoś chciał nadal pracować, to będzie pracował.Natomiast komu się nie chce prowadzić spraw, idzie w stan spoczynku. Nie można jednak łączyć tego ze zmianami personalnymi w Prokuraturze. Przecież kilka lat temu było tak samo kiedy PO i PSL doszły do władzy i nikt nie lamentował, a wszyscy funkcyjni prokuraytorz też byli odwołani. Pytam: skąd więc to larum ? Chcę, to nadal pravcuję i obojętne gdzie mnie przeniosą. To jest służba, którą należy wypełniać najlepiej jak się potrafi, a nie obrażać się.

  • emeryt(2016-03-18 13:43) Odpowiedz 1811

    No właśnie. Następne za co się powinni wziąć to emerytury sędziów i prokuratorów. Oni faktycznie mają ogromne emerytury a zwykły człowiek tyra a potem dostaje 1,5 tyś

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Sami swoi(2016-03-18 12:42) Odpowiedz 1713

    Żona Zbigniewa Ziobry, Patrycja Kotecka została szefem marketingu Link4, spółki PZU.

  • Dr Doctor(2016-03-18 14:18) Odpowiedz 164

    "Jakjest naprawdę? Zapytaliśmy ich samych." Świetn sposób! Czy to prawda, że jest Pan od 20 lat "derektorem" i ostatni akt oskarżenia sporzadził Pan w latach 90? I konkurs. Jaka może być odpowiedź? A) - Tak to prawda, Pani redaktorze. Jestem nierobem od 20 na stołku, robią na mnie inni, ma mnie Pan redaktor. B) - nie boję sie roboty. Nie chcę mieć nic wspólnego z upolitycznieniem tej instytucji i ręcznym sterowaniem śledztwami. Nagroda: prenumerata DGP.

  • obserwator(2016-03-18 22:30) Odpowiedz 165

    Odchodza ci ktorzy czuli sie panami na swojch posadach,i robili co chcieli,bez zadnej odpowiedzialnosci,a teraz bedzie porzadek,kazdy prokurator bedzie podejmowal decyzje w sposob przemyslany i sprawiedliwy -Wierze w ministra Ziobro-

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • pajuj(2016-03-18 12:58) Odpowiedz 1414

    wydawało mi się że GP czytają ludzie z nieco szerszymi horyzontami. Jak w każdym zawodzie - także i wśród prokuratorów było i jest mnóstwo nierobów i karierowiczów. Ziobro tego nie zmieni. Tyle tylko, że nie chodzi tu o "swoich" i resztę tylko o USTRÓJ prokuratury i USTRÓJ tego państwa. Na to nie patrzycie?. Wam w głowie tylko ideologia, a tu na prawdę chodzi o skalę opresji państwa wobec obywatela, a ta niestety wzrośnie.

  • psps(2016-03-18 17:34) Odpowiedz 141

    No cóż. Wiele spraw pokazywanych w programach telewizyjnych pokazuje jak pracowali prokuratorzy. Należało by zapytać ludzi, czy praca prokuratorów im się podoba. Rodzinne powiązania prokuratorów należy likwidować. Prokuratorów prowadzących sprawy wiele lat zakończonych umorzeniem też należy się pozbywać. Jak ktoś wyżej napisał, jest to dobry moment dla prokuratorów, którzy "ustępowali" przestępcom i teraz mogą byc szantażowani. Więc odejść z niby powodów politycznych jest im wygodnie. Każda osoba musi byc indywidualnie oceniona.

  • zon(2016-03-18 11:09) Odpowiedz 1313

    Cała prawda o nastałej smucie. Na szczęście, można oczekiwać wahadła ...

  • statystyk(2016-03-18 10:41) Odpowiedz 618

    Jeszcze trochę lat a wszyscy zobaczymy jak będzie wyglądać retorsja. Wahadło odchyla się raz w jedna raz w drugą stronę. Eksperyment działaczy solidarności na obywatelach RP trwa nadal. Nie byli i nie są przygotowani do rządzenia państwem. To, ze dziś Polska jest w ruinie ,mnie nie dziwi. Dziwię się, ze inni nabierają się na łatwą propagandę o rzekomych sukcesach gospodarczych Polski. Wystarczy sięgać do starych(z PRL-u) i dzisiejszych statystyk gospodarczych a nikt nie uwierzy, że wówczas naprawdę zaliczaliśmy się do prężnych gospodarek na świecie.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Mariusz(2016-03-18 09:19) Odpowiedz 64

    Droga Pani Palko. Prokurator ma dostawa nagrody za wizytację.

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama