statystyki

Prawo wodne: Nowelizacja wprowadzona przez PiS wprowadza chaos

autor: Urszula Mirowska-Łoskot31.12.2015, 07:27; Aktualizacja: 31.12.2015, 08:44
Polska mapa

Posłowie PiS uznali, że obecne mapy zagrożeń powodziowych, na których zaznaczone są newralgiczne tereny, zawierają błędyźródło: Materiały Prasowe

Nowe przepisy pozwalają samorządom na nieuwzględnianie zagrożenia powodziowego, ale inne nadal tego wymagają. Gminy same będą musiały zdecydować, które rozwiązania stosować.

Reklama


Reklama


Do tej pory obowiązywał, co do zasady, zakaz wydawania pozwoleń na budowę na obszarach szczególnego zagrożenia zalaniem. Jednak w grudniu w ekspertowym tempie z inicjatywy PiS parlament uchwalił nowelizację ustawy – Prawo wodne oraz niektórych innych ustaw. Teraz wchodzi ona w życie. Wprowadza zasadę, zgodnie z którą uwzględnianie w decyzji o warunkach zabudowy przedstawionych na mapach zagrożenia powodziowego ryzyk będzie fakultatywne, a nie jak dotychczas – obligatoryjne. Nie trzeba będzie też brać ich pod uwagę w koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju, województwa lub miejscowości czy przy podejmowaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego.

Sfuszerowane mapy...

Posłowie PiS uznali, że obecne mapy zagrożeń powodziowych, na których zaznaczone są newralgiczne tereny, zawierają błędy. – Do czasu opracowania nowych, dobrych planów nie byłoby uzasadnione zmuszanie samorządów do tego, aby uwzględniały sfuszerowane mapy powodziowe. To byłoby ze szkodą dla państwa, samorządów, przedsiębiorców i osób indywidualnych. Dlatego najpierw chcemy naprawić mapy, na które wydano miliony złotych, a dopiero potem wymagać, aby były one obowiązkowo uwzględniane – wyjaśnia Anna Paluch, poseł PiS.

Obszary szczególnie zagrożone powodzią

Obszary szczególnie zagrożone powodzią

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Właściciele nieruchomości już zaczynają się ustawiać w kolejce po zgodę na budowę na terenach zagrożonych powodzią. – Test na działanie nowych przepisów przeprowadzę w drugiej połowie stycznia. Odbędzie się on na terenie jednej z gmin woj. zachodniopomorskim, gdzie jestem właścicielem gruntów – napisał do DGP jeden z czytelników. – Wystąpię wówczas o określenie warunków zabudowy dla terenów, które mają nieszczęście być położone bliżej niż 100 m od cieku wodnego. Jak się pani domyśla, w tym przypadku urzędnicy dotychczas lepiej wiedzieli, co mogę zrobić ze swoim gruntem – zapowiada mieszkaniec.

...i nowelizacja

Mimo intencji ustawodawcy, który dopuścił możliwość wydawania zgód na terenach powodziowych, na przeszkodzie mogą stanąć inne przepisy.

– Nowelizacja wprowadza do polskiego prawa niespójność. Zmienia jeden przepis, w którym wprowadza fakultatywność uwzględniania map zagrożenia powodziowego. Nie usuwa takiego obowiązku natomiast z innych regulacji – zauważa Anna Kudra z Kancelarii Ziemski & Partners w Poznaniu.

Chodzi m.in. o art. 40 i art. 88l ustawy – Prawo wodne (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 469 ze zm.). Z ich treści nadal wynika, że wskazane w nich ograniczenia w zabudowie i zagospodarowaniu terenu obowiązują z mocy prawa na obszarach szczególnego zagrożenia powodzią (niezależnie, czy dla tego terenu obowiązuje plan miejscowy). Regulacje te powinny być uwzględniane jako przepisy odrębne, m.in. przez organy architektoniczno-budowlane na etapie zgłoszeń robót budowlanych i wydawania pozwoleń na budowę (art. 30 i 35 ustawy – Prawo budowlane, t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1409 ze zm.).

Anna Kudra wskazuje, że w innych niż prawo wodne regulacjach ustawowych utrzymano obowiązek uwzględniania zagrożenia powodziowego w dokumentach planistycznych. Tak jest w przypadku art. 15 ust. 2 pkt 7 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 199 ze zm.), zgodnie z którym w planie miejscowym określa się obligatoryjnie granice i sposoby zagospodarowania obszarów szczególnego zagrożenia powodzią.

Równocześnie z rozporządzenia ministra infrastruktury z 26 sierpnia 2003 r. w sprawie wymaganego zakresu projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (Dz.U. z 2003 r. nr 164, poz. 1587) wynika, że projekt tekstu planu miejscowego winien zawierać nakazy, zakazy, dopuszczenia i ograniczenia w zagospodarowaniu terenów narażonych na niebezpieczeństwo powodzi.

– Zatem nowelizację należy ocenić krytycznie, jako że ma ona charakter jedynie częściowej zmiany prawnej, co rodzi ryzyko, iż zamierzony przez projektodawców cel nie zostanie osiągnięty. Stawia też samorządy, które będą podejmować decyzje planistyczne, w niełatwej sytuacji. Będą one musiały rozstrzygnąć, którym przepisom i w jakim zakresie przyznać pierwszeństwo – wskazuje Anna Kudra.

– Nie wykluczamy dalszych zmian. Nasz cel jest jasny. Musimy zapoznać się z tymi zastrzeżeniami – ripostuje Anna Paluch.

Więcej szkody niż pożytku

Eksperci wskazują także na inne mankamenty tej noweli.

– Uchwalone rozwiązanie ma charakter doraźny i w dłuższej perspektywie czasu przyniesie więcej szkody niż pożytku – uważa Grzegorz Kubalski, ekspert Związku Powiatów Polskich. – W dotychczasowym stanie prawnym głównym problemem był nie tyle zakaz zabudowy terenów wskazanych jako zagrożone powodzią, ile konsekwencje finansowe – ewentualny obowiązek wypłaty przez gminy odszkodowań za grunty, które utracą charakter gruntów przeznaczonych pod zabudowę – zauważa.

Dodaje, że pozostawienie w ręku gmin decyzji o uwzględnieniu obszarów zagrożonych powodzią w planowaniu przestrzennym powoduje, że to właśnie samorząd będzie musiał ponieść konsekwencje finansowe rozstrzygnięć odmawiających pozwolenia na budowę. Będzie to w sposób oczywisty skłaniało gminy do niewprowadzania ograniczeń. – Tak długo jak nie będzie powodzi, nie będzie problemu. Gdy wystąpi – wszyscy będziemy musieli za to zapłacić. Nie dziwmy się jednak wówczas, dlaczego nowe osiedla powstały na terenach powodzią zagrożonych – zauważa Grzegorz Kubalski.

Zastrzeżenia do ustawy ma również Biuro Legislacyjne Senatu. Jednak nie zostały one uwzględnione w trakcie prac nad nowelą. – Termin jej wejścia w życie określony został na 31 grudnia 2015 r. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego ustawa powinna wchodzić w życie z zachowaniem odpowiedniej vacatio legis – wskazuje Maciej Telec, główny legislator.

Wyjaśnia, że minimalny standard to co najmniej 14-dniowe vacatio legis. W uzasadnionych przypadkach akty normatywne mogą wchodzić w życie w terminie krótszym niż 14 dni, a jeżeli ważny interes państwa wymaga natychmiastowego wejścia w życie aktu normatywnego – takim dniem może być dzień ogłoszenia aktu w dzienniku urzędowym. – W uzasadnieniu do projektu analizowanej ustawy nie wyjaśniono, jaki ważny interes państwa wymaga natychmiastowego jej wejścia w życie – zauważa Maciej Telec.

Etap legislacyjny

Wchodzi w życie 31 grudnia 2015 r.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • wjw(2015-12-31 15:17) Odpowiedz 130

    Najlepsza będzie ustawa zakazująca powodzi i już...

  • pikuś(2015-12-31 09:18) Odpowiedz 117

    Ciekawe, który prominentny polityk PiS kupił działki na terenach zagrożonych powodzią i teraz chce tam budować lub je sprzedać? Niech budują, ale w razie powodzi, na pewno nie będę takim pomagał dobrowolnie.

  • wewe(2015-12-31 10:37) Odpowiedz 1120

    Chaos to wprowadziło PO z PSL !!!

  • -:(2016-01-02 14:09) Odpowiedz 62

    Lokalne władze planistyczne powinny przeprowadzić strategiczna ocenę ryzyka powodziowego aby w pełni rozumieć ryzyko powodziowe w ich obszarze oraz uwzględnić ryzyko powodzi przy opracowywaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. W obszarach w których istnieje ryzyko powodziowe lub dla obszarów powyżej np. 1 hektara lokalne władze planistyczne powinny wymagać od deweloperów przeprowadzenia oceny ryzyka powodziowego w obszarze lokalizacji inwestycji przy składaniu przez nich wniosku o wydanie pozwolenia na budowę. Przy opracowywaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego jak rowniez przy podejmowaniu decyzji o wydaniu pozwolenia na budowę lokalne władze planistyczne powinny stosowac np. sterowanie sekwencyjne (test sekwencyjny) przy wyborze lokalizacji zabudowy oraz jeśli konieczne zastosować test na wyjątek od zasady. Stosowanie testow pozwoliłoby na prawidłowe sterowanie zabudowa terenów zagrożonych powodzią i lokalizacja zabudowy w obszarach gdzie ryzyko powodzi (od wszystkich źródeł powodzi) jest male.

  • :-(2016-01-23 12:43) Odpowiedz 40

    na czym polegaly konsultacje spoleczne ?

  • wrrr(2016-04-21 00:32) Odpowiedz 21

    To jest projekt z 2013 roku. PiS w nim coś zmienił czy po prostu urzędnicy ministreialni przepychają dalej swój pomysł, który im zatrzymano w PO z powodu wyborów?

  • ssss(2016-02-12 11:59) Odpowiedz 20

    Tereny możemy podzielić na bezpośrednio zagrożone i potencjalnie zagrożone ale zabezpieczone. Koalicja rządząca wrzuciła to do jednego worka bez konkretnej analizy. W Czechach tego typu mapy przygotowywane były były przez 10 lat a u nas w 4 się wyrobili.

  • hahahha(2015-12-31 14:10) Odpowiedz 13

    a le nowelizacji zaproponował Peter?

  • Marta(2016-01-25 21:48) Odpowiedz 15

    To co wprowadziła koalicja PO\PSL to granda! Stworzono mapy, dod których właściciele nieruchomości nie mieli jask się odwołać. Mapy zrobione bardzo nierzetelnie i na ich podstawie obligatoryjnie prowadzono zakaz zabudowy na ogromnych połaciach. Moja działka położona jest powyżej maks rzędnej piętrzenia Woody ( pomiary geodezyjne to potwierdziły) i nic z tym nie mogę zrobić. A gmina właśnie wprowadza nowy plasn i praktycznie pozbawia mnie działki czyniąc ją bezwartosciową. Oczywiście przepisy nowego prawa wodnego olali powołując się na zapisy z ustawy o planowaniu.

  • zwykłyRP(2016-03-02 08:12) Odpowiedz 05

    Mapy zagrożenia powodziowego to coś co MUSI w końcu być rzetelnie zrobione i wprowadzone do obiegu prawnego. Ale muszą one być zrobione rzetelnie. Niestety rządy PO- PSL, które bardziej zajmowały sie sobą doprowadziły do tego, że w wyniku gonienia konczących się terminów i w strachu przed konsekwencjami ze strony Unii Europejskiej opracowano mapy zagrożeń powodziowych w rekordowo krótkim czasie lecz bez jakichkowiek konsultacji choćby z jednostkami zajmujacymi się ochroną przeciwpowodziowa w terenie. Błędy były na tyle znaczące, że mapy wskazywały jako tereny zagrożone obszary gdzie nigdy nie było powodzi, a tam gdzie to zagrożenie było nie ujmowały tego. Nie były te błędy wszędzie, ale ten produkt ze względy na swą specyfikę i konsekwencje jakie przynosi lokalnym samorządom musi być BEZBŁĘDNY. Bez kroku PiS w tej sprawie gminy zostały narażone na wielomilionowe odszkodowania na rzecz miejscowej społeczności, którą bezposrednioi dotykały skutki błędnie wykonanych map.

  • as(2016-08-29 14:26) Odpowiedz 00

    to się kupy nie trzyma

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama