Takie obawy ma prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawił je podczas wczorajszej konferencji zorganizowanej wspólnie przez rzecznika praw obywatelskich, Stowarzyszenie Sędziów „Themis” oraz Krajową Radę Sądownictwa. Spotkanie odbywało się pod hasłem: „Niezależność sądownictwa gwarancją praw i wolności jednostki”.

Zamach konstytucyjny

Emocji nie przestaje budzić uchwalona 19 listopada nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. z 2015 r. poz. 1928), na mocy której odbyć się mają powtórne wybory pięciu sędziów tego organu.

Akt został już zaskarżony do trybunału przez posłów PO. Z osobnym wnioskiem postanowił wystąpić również rzecznik praw obywatelskich. Jak tłumaczył wczoraj pełniący tę funkcję dr Adam Bodnar, to jedyny sposób na walkę o jakość demokratycznego państwa prawnego. Jego zdaniem ustawa budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad prawidłowej legislacji, a także narusza niezawisłość TK. Jak mówił, prezydent nie ma żadnych podstaw prawnych, aby nie przyjmować zaprzysiężenia od trzech sędziów, wybranych na miejsce tych, których kadencja zakończyła się jeszcze w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu. Ci bowiem zostali wybrani zgodnie z obowiązującymi procedurami.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się Andrzej Zoll.

– Dopuszczenie do unieważnienia tych wyborów, jak czyni to ustawa uchwalona 19 listopada, należy ocenić jako zamach konstytucyjny dokonany przez Sejm i Senat, prowadzący nas na drogę wyznaczoną wcześniej przez Białoruś, Kazachstan i Azerbejdżan – podkreślił były prezes TK.

Dodał jednak, że pretekst do ataku na niezależność TK dała poprzednia koalicja, która uchwaliła ustawę pozwalającą odchodzącym posłom wybrać dodatkowych dwóch sędziów TK: tych, których kadencja miała się rozpocząć już po zaprzysiężeniu nowo wybranych parlamentarzystów. Profesor Zoll określił to posunięcie jako odległe od demokratycznego ducha konstytucji.

Problemy z kadencją

Mówiąc o uchwalonej przez obecny parlament noweli Zoll zwrócił uwagę na jej art. 2. Zgodnie z nim kadencja prezesa i wiceprezesa TK wygasa po trzech miesiącach od dnia wejścia nowych przepisów w życie (5 grudnia).

– Podkreślam, że w ustawie jest mowa o skróceniu kadencji, a nie o wprowadzeniu kadencji w sprawowaniu tych funkcji, które dotychczas nie były przecież kadencyjne. Czy, zgodnie z takim tekstem ustawy, chodzi więc tutaj o wykluczenie obu – prezesa i wiceprezesa TK – ze składu trybunału – pytał prof. Zoll.

W tych obawach nie jest odosobniony. Doktor Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista z DZP uważa, że ten przepis jest wątpliwy z punktu widzenia prawidłowej legislacji.

– Analizując ten przepis, nie wiem, o jakiej kadencji jest mowa. Ustawa o TK wyraża się o „kadencji” tylko w kontekście kadencji sędziego – podkreśla Zalasiński.

Niezawisłość zagrożona

Uczestnicy wczorajszego spotkania rozmawiali jednak również o niezawisłości sędziowskiej. Profesor Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego stwierdziła, że hipokryzją byłoby stwierdzenie, że nic nie powinno budzić niepokoju sędziów.

– Teraz, kiedy barometr nastrojów społecznych w całej Europie wychyla się znów w stronę burz i naporów, emocje narosłe wokół przekonania o nieefektywności demokracji nie sprzyjają trzeźwej ocenie sytuacji – podkreślała.

Jej zdaniem sądy są jedną z pierwszych ofiar anarchizacji nastrojów społecznych. Przyczyną tego jest niski stopień rozwoju społeczeństwa obywatelskiego oraz stopniowe psucie instytucji prawnych.

Sędzia Irena Kamińska, przewodnicząca Stowarzyszenia Themis, podkreślała, że ze strony władzy wykonawczej nigdy nie było dobrej woli, aby uszanować niezależność sądów.

– Dlatego też uważam, że sędziowie będą mieli tyle niezawisłości, ile sami sobie wezmą – mówiła.

Jak przekonywała, sędziowie – jeżeli uchwalane przez rządzących ustawy będą jawnie sprzeczne z konstytucją – powinni pominąć je w orzekaniu, a kierować się ustawą zasadniczą i sumieniem.

Z tym stwierdzeniem nie zgodził się jednak prof. Zoll. Jego zdaniem prowadziłoby to do zbyt dużej rozbieżności w orzecznictwie. Do takiej oceny powołano bowiem osobny organ: TK.

Andrzej Zoll zgodził się natomiast, że obecna władza wykonawcza zagraża sędziowskiej niezawisłości. Przytoczył wypowiedzi polityków obozu rządzącego, z których wynikać ma, że są oni świadomi, iż nie będą w stanie przeprowadzić planowanych reform bez zlikwidowania niezawisłości sądów oraz Trybunału Konstytucyjnego.

– Jedynym argumentem jest powołanie się na wolę wyborców. Nikt rozsądny nie może kwestionować mandatu zwycięzców ostatnich wyborów do realizacji swojego programu wyborczego i wprowadzania stosownych zmian. Nie można jednak zapominać, że wszystkie dokonywane reformy muszą być zgodne z ustawą zasadniczą – mówił prof. Zoll dodając, że sytuacja przypomina do złudzenia czasy PRL.

– Wtedy kierownicza rola partii w sądownictwie uzasadniona była tym, że ustawodawstwo jest wyrazem woli proletariatu sprawującego władzę – skwitował prof. Zoll.

O noweli ustawy o TK oraz aktualnych wydarzeniach związanych z sądownictwem do późnych godzin obradowała również wczoraj Krajowa Rada Sądownictwa.