Możliwość zobaczenia ulubionego artysty lub zespołu na scenie i wspólna zabawa to spełnienie marzeń każdego fana. O ile latem organizacja tego typu rozrywek jest łatwa, to zimą organizator musi zadbać o miejsce do przechowywania okryć wierzchnich, parasoli czy toreb. Niestety nie każdy podmiot odpowiadający za przygotowania zdaje sobie sprawę z ciążących na nim powinność. Zeszłotygodniowy koncert zespołu Foo Fighters jest tego doskonałym przykładem. Osoby, które kupiły bilety na tak zwaną płytę zostały postawione w niekomfortowej sytuacji. Około godziny 20 (czyli 30 minut przed ogłoszonym początkiem występu) skończyły się miejsca w jedynej przygotowanej dla nich szatni. Wszyscy, którzy przyszli "na ostatnią chwilę" zostali pozbawieni możliwości zostawienia swoich rzeczy.

Specyfika zespołu oraz wykonywanych przez niego piosenek skłania do swobodnego tańca,podskoków oraz klaskania, niestety zamiast tego tłum znajdujący się na przed sceną musiał pilnować dobytku.

Nerwowa atmosfera, zarzuty pod adresem organizatora, a także niewybredne komentarze skierowane w stronę pracowników szatni znacząco psuły atmosferę zabawy. Tym bardziej, że część osób zrobiła sobie prowizoryczną szatnię zostawiając rzeczy prywatne na złożonej trybunie. Kierując się ich bezpieczeństwem nie zwracali uwagi na swoje i wdrapywali się na wysokość 2 metrów.

W odpowiedzi na pytania dotyczące sposobu organizowania wydarzenia firma Live Nation przesłała następujące oświadczenie:

"Live Nation nie jest zarządcą hali, a tym samym nie zarządza szatniami w arenie. Hala jest w pełni przygotowana na przyjęcie takiej liczby publiczności jaka była na koncercie Foo Fighters. Ale jak zaznaczyliśmy nie jesteśmy zarządcą obiektu zatem prosimy o zwrócenie się w tej sprawie do zarządu obiektu. Bardzo zależy nam na komforcie odbiorców koncertów i zawsze robimy co w naszej mocy by cała impreza przebiegała płynnie. W cenie biletu nie jest zawarta opłata za szatnię".

Zapytana o przebieg wydarzenia Katarzyna Fiedorowicz - Razmus, rzeczniczka prasowa ARM S.A, przyznaje że w czasie koncertu część słuchaczy nie mogła skorzystać z przechowalni.

- Kwestia organizacji szatni podczas koncertu, który odbył się 9 listopada była wcześniej ustalana z organizatorem wydarzenia, który odpowiadał za jego przebieg. Liczbę miejsc zaplanowano biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzednich wydarzeń, które odbyły się w obiekcie (w tym także doświadczenia organizatora), z których wynikało, że ilość miejsc będzie wystarczająca. W sumie w całym obiekcie dostępnych było 19 500 miejsc w szatniach, z tego na poziomie płyty 4 000. Szatnię na poziomie płyty obsługiwały łącznie 24 osoby. Szatnia nie była obowiązkowa. Część z osób ustawiło się do kolejki by oddać ubrania, część zabrała rzeczy ze sobą i nie zamierzała ich oddawać do szatni (tak dzieje się podczas każdego z wydarzeń). Niestety w trakcie wydarzenia okazało się, że część osób stojących w kolejce nie będzie mogła oddać swoich rzeczy do szatni. Zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań, aby taka sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości - wyjaśniła.

Zdaniem doktora Mariusza Bidzińskiego, radcy prawnego w Kancelarii Chmaj i Wspólnicy za bezpieczeństwo imprezy masowej w miejscu i w czasie jej trwania odpowiada jej organizator, nie zarządca hali.

- Organizacja koncertu na stadionie wymaga zezwolenia i podlega warunkom określonym w ustawie z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (Dz. U. z 2013 r., poz. 611 ze zm.). Zgodnie z jej brzmieniem organizator musi zapewnić odpowiedni stan techniczny obiektów budowlanych wraz ze służącymi tym obiektom instalacjami i urządzeniami technicznymi, w szczególności przeciwpożarowymi i sanitarnymi (art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy). Do pomieszczeń sanitarnych należy również zaliczyć szatnię. Zorganizowanie imprezy masowej niezgodnie ze ww. warunkami grozi sankcjami karnymi: grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (art. 58 ust. 1 ustawy). Naruszenie przepisów analizowanej ustawy przez organizatora należy zgłosić organom ścigania: policji lub prokuraturze - tłumaczy ekspert.

- To organizator jest stroną w postępowaniu o udzielenie zezwolenia na organizację koncertu i odpowiada za wszelkie naruszenia przepisów w tym zakresie - podkreśla.

Niestety, co do możliwości dochodzenia roszczeń przez niezadowolonych uczestników ekspert nie ma dobrych wiadomości.

- Bilet na koncert to umowa do której przystępuje kupujący, poprzez jego zakup. Stronami takiej umowy zgodnie z at. 22 Kodeksu cywilnego (Dz. U. z 2014r., poz. 121 z zm. - dalej KC) są: organizator będący przedsiębiorcą oraz konsument. Zazwyczaj bilet, określający warunki umowy, jest potwierdzeniem, że przedsiębiorca zobowiązuje się do zorganizowania koncertu we wskazanym miejscu i czasie, a konsument poprzez zapłatę określonej ceny może uczestniczyć w opłaconym wydarzeniu kulturalnym i zając określone miejsce (tzw. bilet z „miejscówką”). Dodatkowych warunków określających prawa i obowiązki konsumenta i przedsiębiorcy należy poszukać na stronie internetowej organizatora, np. w ogólnych warunkach umów lub regulaminie - wskazuje.

- Jeżeli na bilecie oraz w dokumentacji dodatkowej brak jest zobowiązania organizatora do zapewnienia uczestnikowi koncertu szatni, wówczas trudno dopatrzeć się naruszenia ze strony przedsiębiorcy. Aby wystąpić do organizatora z roszeniem o zadośćuczynienie, czyli niematerialne straty wynikające z niewłaściwej organizacji koncertu należy wykazać bezpośredni związek przyczynowy pomiędzy naruszeniem ze strony organizatora, a powstała szkodą konsumenta art. 445 KC i 448 KC. Na podstawie art. 445 KC zadośćuczynienia można domagać się w razie m.in. uszkodzenia ciała, wywołania rozstroju zdrowia, pozbawienia wolności. Z kolei art. 448 KC pozwala dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie każdego dobra osobistego.Jeżeli konsument nie ucierpiał na skutek braku szatni, nikłe będą szanse powodzenia roszczenia - wyjaśnia.

Zdecydowanie optymistyczniej przedstawia się sytuacja zniszczonych rzeczy, które zwyczajowo powinny znajdować się w szatni - daje nadzieję ekspert.

- Organizator będzie miał obowiązek zwrócić uczestnikowi równowartość usługi czyszczenia podeptanej kurtki oraz połamanego smartfona znajdującego się w torebce czy plecaku (art. 415 KC). Wówczas konsument powinien skierować do organizatora wezwanie do zapłaty i dołączyć paragon z pralni lub paragon potwierdzający zakup telefonu - podsumowuje.