A że tego nie zrobił – działał niezgodnie z prawem. I choć wniesienie przez sędziów odwołań do Sądu Najwyższego może wydawać się absurdalne, to sami zainteresowani podkreślają, że walczą o zasady. Chcą zamanifestować, że nie godzą się z takim traktowaniem urzędu sędziego przez władzę wykonawczą, z jakim mieliśmy do czynienia zarówno w trakcie reformy Gowina, jak i podczas odkręcania jej skutków. Ich zdaniem cała ta sytuacja sprawia, że wyrażona w konstytucji zasada nieprzenoszalności sędziów staje się pustym hasłem.

Reforma miała miejsce w 2013 r. i jej skutkiem było przekształcenie 79 sądów rejonowych w wydziały zamiejscowe większych jednostek. A to oznaczało konieczność przeniesienia z likwidowanych sądów do tych przejmujących około 500 sędziów. Kiedy reforma straciła polityczne wsparcie, parlament uchwalił zgłoszoną przez prezydenta nowelę prawa o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2014 r. poz. 481). Zawierała ona przepisy przejściowe, które zobligowały ministra sprawiedliwości do przywrócenia niemal wszystkich jednostek zniesionych 1 stycznia 2013 r. Ponadto jej art. 4 ust. 1 stanowił, że minister, odtwarzając siatkę sądów, może przenosić sędziów orzekających w wydziałach zamiejscowych do reaktywowanych jednostek bez pytania ich o zgodę.

Takie uprawnienie przysługuje mu jednak tylko wówczas, gdy po raz pierwszy dostosowuje strukturę sądownictwa do kryteriów wprowadzonych przez prezydencką nowelę. A to zdarzyło się 1 stycznia 2015 r., kiedy na mapę wróciło 41 jednostek. Tak więc – zdaniem autorów odwołań do SN – minister nie mógł po raz drugi korzystać z tego uprawnienia, przywracając 1 lipca 2015 r. kolejne 34 jednostki.

Skarżący uważają, że w ich przypadku minister powinien zastosować tryb ogólny z art. 75 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz. U. z 2015 r. poz. 133 ze zm.). Regulacje te pozwalają szefowi resortu przenieść sędziego bez jego zgody w przypadku zmian organizacji sądów, jednak par. 3 stanowi, że minister może to zrobić, o ile uwzględnienie wniosku sędziego co do nowego miejsca służbowego nie jest możliwe. A w przypadku odwołujących się sędziów resort nie zapytał ich ani o to, czy wyrażają zgodę na przeniesienie, ani o to, gdzie ewentualnie chcieliby zostać przeniesieni.