Sędziowie zdefiniowali bowiem – po części na nowo, po części zaś odwołując się do orzecznictwa TK z lat poprzednich – zasadę ne bis in idem („nie dwukrotnie w tym samym”). Stwierdzili, że odnosić ją należy do kar w rozumieniu szeroko pojętego prawa karnego. Kara administracyjna zaś znajduje się poza tymi granicami, więc nie może być mowy o podwójnym ukaraniu za ten sam czyn.

Jednak dla przeciętnego obywatela, który nie jest prawnikiem i gdzieś kiedyś usłyszał, że dwa razy za to samo się nie karze, ta subtelna różnica może być niedostrzegalna. Co więcej, ostatni wyrok trybunału spowoduje w jego umyśle spore zamieszanie. Dlaczego? Otóż postrzeganie społeczne jest takie, że surową karą jest ta w rozumieniu prawa karnego. Tą łagodniejszą zaś administracyjna. W wielu przypadkach jednak to założenie jest zgoła nieprawdziwe. Wystarczy posłużyć się przykładem, na kanwie którego orzekał trybunał: kobieta najpierw otrzymała 900-zł grzywnę z kodeksu karnego skarbowego, a następnie urzędnik nałożył na nią jeszcze karę administracyjną – 12 tys. zł.

Patryk Słowik

Patryk Słowik

źródło: DGP

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że można tak robić, bo obie kary pełnią różne funkcje. Ta penalna służy odwetowi państwa na łamiącym prawo obywatelu. Administracyjna zaś służy głównie odstraszaniu, prewencji. Mamy więc 900 zł odwetu i 12 tys. zł odstraszania.

Podejmując polemikę z wyrokiem, mam ułatwione zadanie. Podjęło ją bowiem również dwoje sędziów TK w swoich zdaniach odrębnych. Szczególnie interesujący wydaje się argument prof. Teresy Liszcz, która odwołuje się do międzynarodowego orzecznictwa w zakresie ochrony praw człowieka. W sporym uproszczeniu można je streścić tak: nie ma większego znaczenia, jak usytuowana w systemie prawa jest kara; istotne jest to, jakie wywołuje konsekwencje dla obywatela. To pogląd ze wszech miar słuszny, a chyba niedoceniony przez rodzimy trybunał. Szkoda, bo różnice w przepisach natury sankcyjnej okazują się coraz częściej nawet dla wprawnego oka trudne do uchwycenia. W świetle takiego orzecznictwa sądu konstytucyjnego ustawodawca może mieć więc chrapkę na to, aby zamiast umieszczać w ustawach przepisy karne, wpisywać administracyjne. Będzie to bowiem otwierało możliwość podwójnego ukarania obywatela za ten sam czyn.

Koncepcja przyjęta przez trybunał niesie ze sobą też konsekwencje dla orzekających w sprawach karnych. Czy bowiem przy określaniu, ile powinna wynosić grzywna, sędzia bierze pod uwagę to, że chwilę potem zostanie nałożona 12-tys. kara? Teoretycznie nie powinien. A praktycznie – bywa z tym różnie.

Dodatkowym elementem, który w tym wyroku TK zgrzyta, jest kwestia winy. Urzędnik okazuje się bowiem znacznie bardziej bezwzględny niż sąd. Ten drugi bierze pod uwagę to, czy osobie fizycznej w ogóle można przypisać winę. Przy wymierzaniu pieniężnej kary administracyjnej wina jest zaś zupełnie bez znaczenia: liczy się sam fakt, że doszło do zachowania, które podlega karze.

Co więcej, kara administracyjna nie podlega miarkowaniu. W przedmiotowym przypadku urzędnik musiał nałożyć 12 tys. zł kary za każdy automat, na którym organizowane były gry poza kasynem. Nie mógł uznać, że wystarczy 6 tys. zł, bo odniosłoby to oczekiwany skutek w danym przypadku. Tymczasem w postępowaniu karnym istnieje znacznie większy zakres elastyczności: w przywoływanej sprawie, w której sąd uznał, że idealną grzywną będzie 900 zł, mógł zastosować widełki od 175 zł do 35 tys. zł. Gdyby tylko sąd uznał, że przewinienie było znaczące, konsekwencje dla łamiącego prawa mogłyby więc być dużo dotkliwsze.

Trybunał Konstytucyjny skupił się na doktrynalnych rozważaniach opartych przede wszystkim na tym, jakie funkcje pełnią kary penalne i administracyjne. Dziennikarze powinni z kolei skupić się na wytłumaczeniu, dlaczego za jeden czyn można podwójnie ukarać, i to w tak zróżnicowany co do konsekwencji sposób. Ja niestety nie potrafię.