statystyki

Dzieci z in vitro naznaczone urzędniczą bruzdą

autor: Klara Klinger, Tomasz Żółciak17.09.2015, 07:12; Aktualizacja: 17.09.2015, 17:38
In vitro

Zdaniem Anny Krawczak ze stowarzyszenia Nasz Bocian włączenie informacji o in vitro do rejestrów USC będzie miało istotne skutki społeczneźródło: ShutterStock

Już niebawem informacja o tym, że ktoś przyszedł na świat dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia, znajdzie się w wewnętrznym systemie urzędów stanu cywilnego. Dostęp do tych danych będzie miało kilka tysięcy urzędników. A także sami zainteresowani po ukończeniu 18. roku życia. Takie rozwiązanie może uderzyć w samotne matki.

Reklama


Reklama


Od listopada zacznie obowiązywać ustawa o leczeniu niepłodności podpisana przez Bronisława Komorowskiego. W założeniu ma ona ucywilizować rynek in vitro w Polsce. Jak jednak zwracają uwagę kierownicy urzędów stanu cywilnego, ślad o przeprowadzonym zabiegu znajdzie się także w prowadzonych przez nich rejestrach. Ustawa zobowiązuje ich bowiem do gromadzenia w tzw. rejestrze uznań „informacji, że oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa zostało złożone przed przeniesieniem do organizmu kobiety komórek rozrodczych”.

– Mówiąc prościej: jak teraz mamy procedurę w postaci uznania ojcostwa, tak wkrótce, w przypadku metody in vitro, dojdzie jeszcze uznanie samego zarodka – tłumaczy nam kierownik jednego z warszawskich USC.

Zgodnie z nowymi regulacjami, jeżeli dziecko się urodzi, to „protokół jest dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlega udostępnieniu na wniosek osoby, której akt dotyczy, po osiągnięciu przez nią pełnoletności lub na żądanie sądu”.

Tak więc – jak wyjaśniają nam kierownicy USC – od listopada w rejestrach stanu cywilnego, oprócz informacji typu PESEL dziecka czy miejsce urodzenia, będzie ślad dotyczący metody poczęcia.

– Osoba po osiągnięciu pełnoletności będzie mogła sama dociec, że pochodzi z probówki. Nawet przypadkiem, gdy w którymś momencie życia będzie potrzebowała np. odpisu aktu stanu cywilnego – dodaje nasz rozmówca.

Dla części pracowników USC bardziej niepokojące jest także to, ile osób będzie miało dostęp do tak wrażliwych danych. Od marca funkcjonuje centralny System Rejestrów Państwowych, do którego podpięte są wszystkie gminy i urzędy stanu cywilnego w kraju. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie odpowiedziało nam na pytanie, ilu urzędników może mieć wgląd w te dane. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że dostęp do aplikacji Źródło, służącej do obsługi państwowych rejestrów, ma ok. 15 tys. osób. Natomiast o tym, jak głęboko w dane może wejrzeć konkretny urzędnik, decydują wójt, burmistrz, prezydent miasta lub wyznaczony przez nich administrator lokalny.

– Rejestr uznań jest traktowany jako zbiór wrażliwy i dostęp do niego, przynajmniej teoretycznie, mają tylko kierownicy USC. Wówczas będzie to ok. 2 tys. osób – dodaje jeden z naszych rozmówców.

Rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak uspokaja. – Każde udostępnienie danych w systemie jest logowane i przypisane użytkownikowi, który zadał pytanie za pomocą swojego imiennego certyfikatu. W momencie pobrania danych odpowiedzialność spoczywa na użytkowniku, który je pobrał – wyjaśnia. I dodaje, że przed uruchomieniem system był przetestowany pod kątem bezpieczeństwa m.in. przez ABW.

Zdaniem Anny Krawczak ze stowarzyszenia Nasz Bocian włączenie informacji o in vitro do rejestrów USC będzie miało istotne skutki społeczne. – Takie rozwiązania wprowadzono, aby uniemożliwić samotnym kobietom oraz parom jednopłciowym posiadanie dziecka metodą in vitro. Ma to zagwarantować, że ojciec nie będzie osobą nieznaną – tłumaczy. A resort zdrowia rozszerza ten argument: chodzi głównie o zabezpieczenie praw dziecka. Tak, aby miało ojca, który będzie zobowiązany do opieki nad nim. Choćby finansowej.

Przepis ten ma zablokować dostęp do zabiegów parom jednopłciowym

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Ju@n(2015-09-17 08:46) Odpowiedz 20

    Polska to kraj utworzony i zamieszkały głównie przez nadwiślańskie plemię i dlatego tak organizuje sobie życie , jak pozwala plemienna logika .
    Jak zapytasz kobietę wprost - ile ma lat , to uznaje to za twoja niezręczność , wręcz jest oburzona .
    A jak staniesz za nią w kolejce do rejestracji , by dostać się do jakiegokolwiek lekarza , to z okienka słyszysz kierowane do niej pytania na cały głos - PESEL , adres , nr telefonu - i jej odpowiedzi !
    I nie drażni to organizatorów życia w przychodniach , szpitalach , klinikach , nie ważne czy społecznych , czy prywatnych , i nieważne czy maja tytuły naukowe w stopniu profesora czy doktora 18 x habilitowanego .
    Głupota kipi w tym kraju na każdym kroku , aż trudno pokrywkę utrzymać na garnku !!!

  • eda861(2015-09-17 09:34) Odpowiedz 20

    Najbardziej wskazaną metodą oznaczania dzieci z in vitro wydaje się metoda przybijania na czole dziecka trwałej pieczęci " in vitro" pieczęć osobiście przybijał by znany profesor-doktor położnik Chozer w towarzystwie prezesa Kaczyńskiego...

  • absurd(2015-09-17 19:00) Odpowiedz 20

    Do kropki: dzieci poczęte drogą naturalną również są obarczone wadami genetycznymi, a w przypadku in-vitro wykonuje się badania genetyczne rodziców tzn. kariotypy ale widać niewiedzę.
    To jest absurd! Ja się pytam jak ma się do tego prawa pacjenta?i że ktoś nie wyraża zgody na ujęcie takiej informacji. Po drugie może zrobić zapis czy dziecko poczęte drogą naturalną może mieć wielu ojców?tzn. z iloma Pani sypiała i czy odbyło się to po pijaku czy nie

  • Cynik(2015-09-18 13:28) Odpowiedz 20

    Może też wypalać im na czole "V" jak "in Vitro" i kazać nosić naszywkę na ubraniu?

  • Pedro(2015-09-17 09:53) Odpowiedz 10

    Zapisywanie tych danych pewnie jest to uzasadnione względami prawnymi, choć przyznaję że nie do końca podoba mi się to z punktu widzenia poszanowania godności człowieka, którego to dotyczy. To słusznie w tytule nazwano naznaczeniem, bo jest to faktycznie segregowanie ludzi przed poczęciem i co najważniejsze bez ich wiedzy. Powinna być możliwość usunięcia tych danych na wniosek osoby której to dotyczy (na zasadzie - nie będą mi do niczego potrzebne). Osoby które nie chcą wiedzieć jak zostały poczęte nie powinny być narażone na to że się o tym dowidzą z odpisu aktu urodzenia.

  • minimax(2015-09-18 08:42) Odpowiedz 10

    "Rejestr uznań jest traktowany jako zbiór wrażliwy i dostęp do niego (...) mają tylko kierownicy USC (...) ok. 2 tys. osób."
    To jest na tę chwilę. Jednak kierownicy się zmieniają, zmieniają pracę, odchodzą na emeryturę, są zastępowani z powodu urlopu, choroby itp. Zatem ilość osób będzie rosła, rosła i rosła...

  • obserwator(2015-09-17 09:20) Odpowiedz 11

    Dobre prawo. Może zabezpieczy kolejne pokolenie przed związkami małżeńskimi siosty z bratem, jeżeli plemniki do in vitro pochodziły od tego samego dawcy. Nie zastanawiamy się nad prawami i zagrożeniami dzieci poczętych ta metodą. Wydaje się, że jedynie prawa mają osoby, które za wszelką cenę chcą mieć dzieci, nawet w wieku kiedy sami potrzebują juz pomocy. Czy dorosłym nie przyszło do głowy, że dziecko, które się urodzi ma prawo być karmione piersią, chce mieć rodziców którzy będą opiekunami, wychowawcami, kolegami, przyjaciółmi i będą ich kochać jak samych siebie, a nie będą kochać, tylko siebie. Dorośli chcą zabezpieczać swoje zachcianki, nawet wtedy kiedy można już być dla dziecka, o zgrozo, tylko babcią czy dziadkiem?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Sairan(2015-09-19 22:56) Odpowiedz 10

    A jeśli dziecko będzie miało 2 matki? To też muszę wpisać ojca "w celu zabezpieczenia finansowego"? To po prostu dyskryminacja lesbijek i samotnych matek, co w sumie w Polsce normalne.

  • sierota(2015-09-17 08:42) Odpowiedz 00

    Bardzo słusznie, przecież każdy człowiek chce wiedzieć kto jest jego ojcem/ojcami i matką/matkami.

  • aśka(2015-09-18 15:56) Odpowiedz 00

    Śmiech na sali.
    Tylko Komorowski mógł złośliwie przed odejściem coś takiego podpisać.
    Znów zaczyna się zaglądanie do kobiecej doopy
    .Dobrze,że nie wpadł na pomysł tatuażu na czole.
    Co za chory kraj ta Polska-a raczej te rządzące oszołomy co wymyślają takie bzdury.
    Zaraz pewnie księża zaczną odmawiać sakramentów bo stwierdzą ,że dziecko z ,,probówki,,nie jest dzieckiem bożym!
    Paranoja!!

  • kropka(2015-09-17 19:55) Odpowiedz 01

    @absurd...

    Nie twierdzę, że dzieci poczęte drogą naturalną, nie bywają obarczone wadami genetycznymi. Tak rzeczywiście jest i trudno byłoby temu zaprzeczyć.

    Ja piszę o:
    "choroby, pojawienie się nieprawidłowości w rozwoju, które będą wynikały li tylko ze sposobu poczęcia dziecka"

    Czyli, przekładając to na język bardziej zrozumiały:
    Wady genetyczne dziedziczone po rodzicach to jedna strona zagadnienia, a wady które wynikają ze SPOSOBU zapłodnienia i implementacji zarodka do macicy to drugie zagadnienie. I to są zupełnie rozłączne zagadnienia.

    Nie rozumiem dlaczego nie miałoby to być rejestrowane i godzi w "prawa pacjenta"? Przecież nie robi się tego przeciwko niemu, ale dla jego dobra. Taka rejestracja umożliwi nie tylko poznanie w przyszłości swojej tożsamości, ale również możliwych chorób, uchroni przed kazirodztwem.

    Pozostałe pytania są prymitywne, więc proszę wybaczyć, ale je nie skomentuję.

  • kropka(2015-09-17 20:03) Odpowiedz 01

    @bzdury piszesz... ("Naprotechnologia nie jest leczeniem!")

    Proszę zatem wytłumaczyć w jaki sposób leczy in-vitro, skoro po tym "leczeniu" kobieta niepłodna pozostaje niepłodną, i kolejne dzieci może uzyskać również tylko tą metodą.
    Natomiast po leczeniu za pomocą naprotechnologii, kobieta odzyskuje płodność i kolejne dzieci może mieć bez wspomagania lekarskiego?

    Czyli według pan/pani, jeżeli dentysta wyrwie bolące zęby i wstawi na to miejsce sztuczne, to jest to leczeniem? Nie! To jest jedynie PROTEZOWANIE i omijanie problemu WYLECZENIA. Jeżeli dentysta natomiast rozpozna schorzenie i zastosuje właściwe leczenie, to zęby da się uratować i mogą służyć dalej bez konieczności wyjmowania protezy z jamy ustnej na przykład w celach higienicznych.

  • kropka(2015-09-18 16:49) Odpowiedz 01

    @Naturalka...

    Jeżeli masz pierwsze dziecko z in-vitro, a drugie uzyskane drogą naturalną, to znaczy, że byłaś źle leczona i to pierwsze dziecko, po odpowiednim leczeniu, również poczęłabyś i urodziła w sposób naturalny.
    Tyle w temacie.

  • kropka(2015-09-17 18:44) Odpowiedz 01

    Zapis jak najbardziej zasadny. Chodzi tu o takie dobro osoby, jakim jest jej tożsamość.

    Po pierwsze:
    Jeżeli dzieci, które mają zastępczych rodziców adopcyjnych i to takich, którzy adoptowali je we wieku niemowlęcym, czyli we wieku, w którym nie miały świadomości tego, że są adoptowane, umożliwia się po osiągnięciu przez nie pełnoletniości - wgląd do akt, które pozwalają na poznanie BIOLOGICZNYCH rodziców, to dzieci pochodzące z zapłodnienia pozaustrojowego, również powinny mieć taką możliwość, gdy którakolwiek z gamet nie pochodziła od wychowującego go rodzica.

    Po drugie:
    Zapłodnienie pozaustrojowe obarczone jest ryzykiem zachorowania na choroby, pojawienie się nieprawidłowości w rozwoju, które będą wynikały li tylko ze sposobu poczęcia dziecka. Monitorowanie występowalności takich chorób czy "defektów" w tej grupie osób, pozwoli nie tylko na rozpoznanie ich przyczyn, ale również w przyszłości, na udoskonalenie metody, aby w przyszłości zminimalizować ich występowanie lub całkowite wyeliminowanie.

    Po trzecie:
    Chów wsobny, czyli kojarzenie krewniacze, jest jedną z poważnych przyczyn ujawniania się chorób występujących w grupie spokrewnionej (np. hemofilii). Dlatego ma rację Obserwator, wskazując na niebezpieczeństwo mimowolnego kojarzenia się par, które są rodzeństwem.

  • mortimer(2015-09-27 20:32) Odpowiedz 00

    Mam nadzieję, że to tylko chwilowy pomysł, który nie zostanie na dłużej wprowadzony w życie..Taki rejestr w urzędzie stanu cywilnego bardzo źle mi się kojarzy..Myślałam, że ustawa o in-vitro zmieni coś na plus, tymczasem jest odwrotnie..

  • Mouse(2015-09-17 22:10) Odpowiedz 00

    Tylko w jakim celu? piętnowanie???

  • bzdury piszesz(2015-09-17 19:02) Odpowiedz 00

    Naprotechnologia nie jest leczeniem!

  • Naturalka(2015-09-18 14:38) Odpowiedz 00

    Do kropka " skoro po tym "leczeniu" kobieta niepłodna pozostaje niepłodną, i kolejne dzieci może uzyskać również tylko tą metodą."
    Nie wiem skąd takie informacje ,chyba z sufitu .Sama mam jedno dziecko z in vitro , a drugie powstało w sposób naturalny. Nie wiem po co wypowiadać się o czymś o czym nie ma się zielonego pojęcia

  • czytelnik(2015-09-17 09:31) Odpowiedz 00

    jakie leczenie niepłodności, to żadne leczenie, tylko zapłodnienie poza ustoroiowe, leczeniem jest naprotechnologia

  • ona(2015-09-17 15:14) Odpowiedz 00

    Co za półmózg pisał ten artykuł: Osoba po osiągnięciu pełnoletności będzie mogła sama dociec, że pochodzi z probówki. Stuknij się w głowę i zastanów nad słowami. Żenada.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama