Posłowie z sejmowej Komisji Gospodarki zajmowali się wczoraj projektem nowej ustawy - Prawo spółdzielcze. To już druga w tym roku propozycja (wcześniej odrzucono projekt prezydencki) zreformowania obowiązującej od prawie 25 lat ustawy.

- W odróżnieniu od innych, nasz projekt ustawy stawia głównie na jej kompleksowość. Poza przepisami dotyczącymi wszystkich spółdzielni znalazły się w niej również przepisy dotyczące wyłącznie poszczególnych rodzajów spółdzielni - podkreśla poseł Stanisław Szulc z klubu Lewicy.

Rzadsze lustracje

Oprócz propozycji zmiany systematyki przepisów spółdzielczych, autorzy projektu chcą przede wszystkim wprowadzenia nowych zasad lustracji spółdzielni, zmiany uprawnień rad nadzorczych i rozszerzenia prawa władz spółdzielni do tworzenia własnych rozwiązań statutowych.

Projekt stanowi, że osoby przeprowadzające lustrację w spółdzielniach będą musiały posiadać odpowiednie kwalifikacje. Uprawnienia takie ma nadawać Krajowa Rada Spółdzielcza, ale tylko osobom, które mają wyższe wykształcenie, co najmniej dwuletni okres pracy w organizacjach spółdzielczych i złożyły pozytywnie egzamin kwalifikacyjny przed komisją powołaną przez KRS. Lustracja miałaby być przeprowadzana obowiązkowo rzadziej niż do tej pory, bo co cztery lata (obecnie przynajmniej raz na trzy lata).

Statut zamiast ustawy

Zaproponowane przez posłów rozwiązania przewidują, że przepisy o charakterze bezwzględnie obowiązującym zostaną ograniczone do koniecznego minimum, pozostawiając możliwie szerokie pole do regulacji statutowych. Oznaczałoby to, że o zasadach działalności spółdzielni decydowałyby częściej w zamian za ustawodawcę, jej władze.

- Wprowadzenie swobody statutowej w spółdzielniach jest jak najbardziej wskazane, jednak trzeba na to poczekać. Powinno się na przykład wyeliminować przypadki, kiedy o kształcie prawa wewnątrzspółdzielczego decydują członkowie rad nadzorczych czy pracownicy biorący udział w zebraniach przedstawicieli członków - uważa prof. Krzysztof Pietrzykowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Silniejszy zarząd

Zmienić ma się też w istotny sposób zakres właściwości organów spółdzielni i to głównie po to, by zarząd spółdzielni miał większą swobodę w działaniu. Służyć temu ma przekształcenie rady nadzorczej z organu nadzorczo-stanowiącego w organ wyłącznie nadzorczo-kontrolny. W spółdzielniach liczących do dziesięciu członków nie będzie w ogóle rady nadzorczej, a kontrolę przejmą sami członkowie. Zdaniem posła Marka Zielińskiego z PO proponowane przepisy wzmocnią pozycję zarządu. Pozornie chodzi tu zwiększenie skuteczności zarządzania spółdzielnią. Jednak może to doprowadzić tylko do zwiększenia patologicznych zjawisk w spółdzielniach - podkreśla poseł.