Plan zakłada, że projekt nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego oraz ustawy o finansach publicznych jak najszybciej trafi do Sejmu za pośrednictwem posłów. Wczoraj rozpoczęto zbieranie wśród nich podpisów. Pojawia się oczywiste pytanie, czy na jakąkolwiek istotną reformę nie jest już za późno. Kolejne posiedzenie Sejmu zaplanowane jest dopiero na 9–11 oraz 24–25 września, a następnie 8–9 października. Tymczasem wybory parlamentarne odbędą się 25 października. A zgodnie z zasadą dyskontynuacji, jeśli prace nad projektami wniesionymi przez posłów czy rząd nie zakończyły się przyjęciem ustawy w danej kadencji Sejmu, dokumenty te przepadają.

Mało czasu na uchwalenie

Posłanka PO Ligia Krajewska ma wątpliwości, czy projekt uda się uchwalić. – Czasu do końca kadencji Sejmu jest już bardzo mało. Być może lepiej byłoby złożyć projekt w nowej kadencji Sejmu – mówi posłanka.

Innego zdania jest Rafał Szczepański ze STOP Janosikowe. – W Sejmie jest dorobek w postaci kilku wcześniejszych projektów, jest powołana specjalna podkomisja, cała sprawa została więc dogłębnie przebadana. Jedyne, czego brakuje, to wola, by ten problem zakończyć. Temat ciągnie się już 4 lata, po drodze były dwa orzeczenia TK i wszyscy już wiedzą, że chodzi o wady systemu, a nie kwestionowanie zasady solidaryzmu – twierdzi.

Nowy projekt zakłada przede wszystkim obniżenie wpłat. Jego autorzy proponują, by kwota rocznej wpłaty w przypadku gmin nie przekraczała 15 proc. jej dochodów podatkowych za rok poprzedzający (lub 25 proc. w przypadku zamożniejszych gmin, definiowanych za pomocą specjalnych wskaźników). W przypadku powiatów i województw progi ustalono na poziomie 25 proc.

W stosunku do sytuacji z 2014 r. na poziomie gminnym byłaby to obniżka rzędu 41,5 mln zł, na szczeblu powiatowym – 643 mln zł, a na wojewódzkim – ok. 160 mln zł (w tym najbardziej obciążone woj. mazowieckie – 140,5 mln zł). Różnicę powinien wyrównać budżet państwa kwotą ok. 900 mln zł. Obecnie dokłada on dla województw tylko ok. 270 mln zł. Autorzy ustawy szacują, że przy takich skutkach finansowych proponowanych rozwiązań ciężar utrzymywania systemu zostanie podzielony niemal po równo. W wyrównywaniu dochodów JST samorządy wszystkich szczebli będą uczestniczyć w 52,5 proc. (wszystkie wpłaty od JST powinny wynieść ok. 1 mld zł), a Skarb Państwa – 47,5 proc. (wspomniane 900 mln zł).

Wszyscy mają być zadowoleni

Podstawowym założeniem projektu ustawy jest to, by na zmianach nikt nie stracił. Na szczeblu gminnym ubytek dla beneficjentów wpłat zostałby uzupełniony pieniędzmi z rezerwy tworzonej z resztówek janosikowego, czyli niewykorzystanych wpłat (w 2014 r. z kwoty niemal 554 mln zł między gminy rozdzielono 452 mln, pozostałe ok. 102 mln zł zasiliły rezerwę subwencji). Z kolei na szczeblu powiatowym i wojewódzkim w latach 2016–2017 straty zrekompensowałby budżet państwa poprzez część korygującą subwencji ogólnej. Po tym okresie rząd powinien – po dokonaniu oceny sytuacji finansowej samorządów – przedstawić projekt ustawy nowelizującej, zapewniającej ciągłość finansowania JST.

Projekt faktycznie konsumuje część rozwiązań, które pojawiały się w poprzednich projektach składanych m.in. przez woj. mazowieckie czy grupy posłów, a także wypracowywanych na poziomie komisji sejmowych. Uwzględniono także część pomysłów Ministerstwa Finansów.

System wyrównawczy dla samorządów

System wyrównawczy dla samorządów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Propozycje te były brane pod uwagę w najmniejszym stopniu, gdyż tam w sposób ogólnikowy zaproponowano zupełnie inny model zmian. Zbieżności między naszymi propozycjami polegają m.in. na tym, że na poziomie powiatowym w jednym wzorze ustalającym wysokość wpłaty i wypłaty danej jednostki bierzemy pod uwagę nie tylko dochody i ich uzupełnienie wynikające z subwencji wyrównawczej, ale też pewne potrzeby wydatkowe tego szczebla – tłumaczy dr Aleksander Nelicki, ekspert ds. finansów komunalnych współpracujący ze STOP Janosikowe.

Samorządy chcą szybko zmian

Sytuację z uwagą śledzą samorządy województw. Część z nich nie jest zadowolona z tego, że rząd próbuje przedłużyć tegoroczne, przejściowe przepisy. – Podtrzymywanie tych przepisów utrudnia wieloletnie planowanie dochodów i realną ocenę zdolności finansowej do inwestowania i absorpcji środków unijnych w ramach nowej perspektywy 2014–2020, dla której to właśnie województwa pozostają nadal instytucjami zarządzającymi – usłyszeliśmy od pracowników biura prasowego zachodniopomorskiego urzędu marszałkowskiego.

Niezadowolenia z powodu braku docelowej reformy nie kryje też marszałek Mazowsza Adam Struzik. – To przedłużenie tymczasowości. Na szczęście to, co mamy zapłacić, to ponad 300 mln zł. Mieści się to w oczekiwanych przez nas parametrach – że kwota wpłaty nie będzie większa niż 25 proc. dochodów województwa – wskazuje.

Rafał Szczepański ze STOP Janosikowe nie przekreśla na tym etapie szans na szybkie uchwalenie projektu. Zwłaszcza że na wczorajszym posiedzeniu sejmowa komisja ustawodawcza jednogłośnie uznała, że dotychczasowe janosikowe jest niezgodne z zasadą solidaryzmu i sprawiedliwości społecznej.