Z prośbą o udostępnienie odpowiedzi rządu amerykańskiego na noty polskiego MSZ wystąpił Marcin Puźniak. Chciał ustalić, jak polska strona wykonuje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie więzień CIA, a więc co zrobiła, aby uzyskać gwarancje, że wobec Saudyjczyka nie zostanie wykonana w USA kara śmierci.

Z korespondencji z resortem obywatel dowiedział się, że nasz MSZ skierował w tej sprawie dwie noty do strony amerykańskiej – w marcu i maju 2015. Resort odmówił ich udostępnienia. Twierdził, że noty stanowią korespondencję dyplomatyczną pomiędzy rządami, a ta nie podlega upublicznieniu, przekazywana jest bowiem z dochowaniem wymogów przewidzianych przez prawo i zwyczaj międzynarodowy. MSZ przytoczył jednak wnioskodawcy, czego dotyczyły noty.

Obywatel poprosił więc o udostępnienie odpowiedzi Amerykanów. MSZ był jednak tym razem bardziej powściągliwy. Odmówił udostępnienia dokumentów i nie poinformował o ich treści. Obywatel zapowiada skierowanie sprawy na drogę sądową.

– Gorszy od samej odmowy udostępnienia informacji jest sposób, w jaki zrobił to MSZ. Nie próbował uzasadnić swej decyzji. Odpowiedź wygląda tak, jakby zlekceważono wnioskodawcę – uważa Krzysztof Izdebski, prawnik z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Nie ma przy tym wątpliwości, że wnioskowane dokumenty stanowią informację publiczną, bo dotyczą spraw publicznych. Wskazuje na paradoks w postępowaniu MSZ.

– Kiedy MSZ chce wprowadzić do naszego systemu tajemnicę dyplomatyczną, uzasadnia, że nie ma dziś jak chronić pewnych informacji związanych ze stosunkami dyplomatycznymi, także not. A z drugiej strony na przykładzie tej sprawy okazuje się, że jednak dysponuje narzędziami, które pozwalają na ochronę takich informacji – wskazuje Izdebski.

– Do dziś nasz ustawodawca nie wprowadził tajemnicy dyplomatycznej, dlatego wydaje się, że noty dyplomatyczne, które są oficjalną korespondencją między państwami i dotyczą spraw publicznych, stanowią informację podlegającą udostępnieniu – ocenia również Irmina Pacho z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Jak mówi, waga tej sprawy wymaga, aby opinia publiczna mogła zapoznać się z odpowiedzią rządu USA i samodzielnie ocenić, czy udało się odwrócić ryzyko, jakie może wiązać się z wydaniem danej osoby krajowi, w którym grozi jej kara śmierci. – Polska powinna wykazać szczególną staranność przy wykonywaniu wyroku trybunału, który dotyczy naruszenia przez nasz kraj art. 2 europejskiej konwencji prawa człowieka –podkreśla.

Czy udostępnienie informacji może być kłopotliwe dla Polski, choćby ze względu na kwestie dotyczące bezpieczeństwa, np. zagrożenie terrorystyczne?

– Jestem w stanie to sobie wyobrazić, ale w takim wypadku można wydać decyzję ograniczającą dostęp do informacji. Można obywatelowi wskazać inne wartości, które są w ocenie organu ważniejsze niż prawo do informacji – wskazuje Izdebski.