statystyki

Sędzia też musi być przykładnym sąsiadem

23.06.2015, 05:08; Aktualizacja: 23.06.2015, 10:56

Sędziowie nie mogą sobie pozwolić na zachowania, jakie byłyby dopuszczalne w relacjach między innymi członkami społeczeństwa. Dlatego sędzia, który demonstracyjne i złośliwe wjeżdża na trawnik sąsiada, aby pokazać, że mu można więcej, zasługuje na ukaranie – wynika z wyroku Sądu Najwyższego.

Reklama


Reklama


Kilka lat temu z powodu jakiejś błahej sprawy przyjazne niegdyś stosunki między dwoma sąsiadami – sędzią Markiem L. i Jackiem S. oraz ich rodzinami – zaczęły się gwałtownie psuć. W najostrzejszej fazie konfliktu doszło nawet do rękoczynów, w wyniku których Jacek S. oskarżył syna sędziego o pobicie (w tej sprawie toczyło się odrębne postępowanie). Na co dzień sąsiedzki zatarg przybierał zwykle formę mniej lub bardziej uciążliwych złośliwości i wulgarnych docinek. Sędzia L. miał na przykład w zwyczaju rozmyślnie zajeżdżać swoim samochodem trawnik i krawężnik przed domem sąsiada, mimo że przestrzeń między ich posesjami była na tyle duża, że każdy manewr mógłby spokojnie wykonać bez przekraczania granicy między działkami. Co więcej sędzia potrafił z premedytacją od tyłu zaparkować przed wejściem do domu Jacka S. i przez kilka minut stać tam z włączonym silnikiem do momentu, aż nic nie było widać przez powstałą chmurę spalin.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Mk(2015-06-24 01:13) Zgłoś naruszenie 00

    Tak to jest, gdy z byle śmiecia nagle zrobi się "Pana" sędziego. Z chłopa król. Dlatego uważam, że kandydaci na sędziów nie tylko powinni przechodzić testy psychologiczne (tak już jest), ale także skomplikowane badania okresowe "praktyczne", nie na zasadzie wypełnienia jakiegoś tam testu. Proste: do akcji wkraczają "nieoznakowani" i testują kolesia czy kolesiówę na odporność i właściwe zachowanie tegoż (tejże) w najróżniejszych sytuacjach praktycznych. I to byłby właściwy sprawdzian, dzięki któremu takie indywidua jak ten opisany wyżej pseudosędzia nie mieliby racji bytu w tym zawodzie, nawet jako woźni w sądach. A co do samej kary dla pseudosędziego, to ewidentna kpina - powinni się przynajmniej przenieść dyscyplinarnie bydlaka do sądu oddalonego od miejsca zamieszkania o co najmniej 100 km, ewentualnie wywalić na zbity pysk z zawodu. W każdej szanującej się firmie panują zasady, że przyzwoitym trzeba być ZAWSZE i można ponieść surowe konsekwencje służbowe nawet za niegodne zachowanie poza pracą. Ale nie w polskim sądzie...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama