Codziennie na drogach dochodzi do stu wypadków, w których ginie od kilku do kilkunastu osób. Wszystko wskazuje też na to, że na porządku dziennym naruszane są uprawnienia uczestników zdarzenia: brakuje gwarancji procesowych, w szczególności prawa do adwokata. Wszystko dlatego, że nie do końca jasny jest status osób dramatu.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tuż po incydencie nie wiadomo na ogół nawet kto będzie podejrzanym i w konsekwencji oskarżonym, a kto pokrzywdzonym. Osoby uczestniczące w wypadku (a więc w zdarzeniu, w którym ucierpieli ludzie) mają obowiązek zostać na miejscu i poddać się czynnościom dowodowym. Mimo tego formalnie nie mają oni statusu osób zatrzymanych, a tym samym nie przysługują im żadne gwarancje procesowe. Nie są pouczani, w jakim charakterze zostali de facto zatrzymani, nie informuje się o ich uprawnieniach, w tym o prawie do kontaktu z pełnomocnikiem.

– Prowadzi to do absurdalnych sytuacji, w których uczestnik wypadku, który pozostał na miejscu zdarzenia, ma mniejsze prawa niż ten, który uciekł i został złapany przez policję. Ten drugi jest formalnie zatrzymany i w związku z tym przysługują mu wszystkie gwarancje procesowe – zauważa dr Kazimierz Pawelec, który jako adwokat specjalizuje się w przestępczości drogowej.

Rzetelny proces

A nie ma racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego należałoby pozbawić gwarancji procesowych tych uczestników wypadków, którzy nie uciekli.

– Oni także powinni być traktowani jako zatrzymani, co daje im prawo do wezwania pełnomocnika. W tej wąskiej, ale bardzo powszechnej dziedzinie – tłumaczy dr Pawelec.

– Ustawodawca nie wartościuje dowodów na lepsze i gorsze. Jednak w sprawach dotyczących przestępczości komunikacyjnej, jeśli dowody zebrane w trakcie czynności niepowtarzalnych zebrano nieprawidłowo, to z oczywiście winnego zrobi się niewinnego, i na odwrót – tłumaczy prawnik. Jak dodaje, wystarczy, by policjant źle zinterpretował dowody i uznał ślady hamowania za dowód zarzucania albo znoszenia. Wówczas biegły, który będzie później badał zgromadzony materiał, oceni sytuację zupełnie inaczej.

– Prawnik specjalizujący się w tematyce drogowej jest w stanie zwrócić na takie rzeczy uwagę. Oczywiście z prawa do udziału pełnomocnika w czynnościach wykonywanych na drodze nie wynika, że policja ma czekać na przyjazd adwokata. Czynności niepowtarzalne wykonuje się niezwłocznie. Jednak wówczas protokół musi być sporządzony na miejscu, a nie tak, jak teraz, w zaciszu komendy na podstawie notatek. I policjant w protokole powinien odnotować, że pełnomocnik nie zgłasza uwag – dodaje mec. Pawelec.

Zdaniem dr. Piotra Kładocznego z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka prawo do kontaktu z adwokatem od samego początku wynika ze standardów orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Choćby ze sprawy Salduz przeciwko Turcji, gdzie brak procedury przewidującej udział obrońcy został uznany za naruszenie prawa do rzetelnego procesu. Z orzecznictwa ETPC wynika, że kontakt zatrzymanego, a więc i podejrzewanego z adwokatem lub radcą, jest kluczowy dla zapewnienia prawa do skutecznej obrony. A brak dostępu do fachowej pomocy może być przyczyną niesłusznego skazania.

– Początkowa faza procesu, szczególnie w przypadku wypadków drogowych, często ma decydujące znaczenie. I tej równości broni na etapie postępowania przygotowawczego brakuje – przekonuje Piotr Kładoczny. – Zapewnienie dostępu do obrońcy uczestnikom wypadków drogowych nie jest trudne do zrobienia, zwłaszcza że nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Wystarczy, by na komendach były listy dyżurujących pełnomocników – proponuje ekspert.

Co istotne, udział pełnomocnika od samego początku sprawy dotyczącej wypadków drogowych jest korzystny nie tylko z puntu widzenia oskarżonych, lecz także policji i prokuratury.

– Jeśli pełnomocnik był na miejscu zdarzenia, to właściwie nie będzie mógł potem przed sądem kwestionować ustaleń z postępowania przygotowawczego. Na to był czas na miejscu zdarzenia. Dzięki temu postępowania powinny trwać krócej – zauważa dr Kładoczny.

Obecność adwokata może też powodować, że zarzuty w ogóle nie zostaną postawione i do sądu nie trafi sprawa, która i tak skończyłaby się uniewinnieniem.

Co z obrońcą na żądanie

Problem z rolami procesowymi uczestników wypadków uwypukla się zwłaszcza w świetle wchodzącej 1 lipca reformy postępowania karnego. Jedną z głównych zmian, jakie niesie ze sobą przejście na proces kontradyktoryjny, jest wprowadzenie instytucji obrońcy na żądanie. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 245 kodeksu postępowania karnego zatrzymanemu na jego żądanie należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym, a także bezpośrednią z nim rozmowę. Zatem od uznania, czy uczestników wypadku, którym nie postawiono zarzutów, należy traktować jak zatrzymanych, zależy to, czy będą mogli oni żądać przyznania obrońcy z urzędu. I czy zostaną o tym – oraz o innych uprawnieniach określonych w art. 244 par. 2 k.p.k. – poinformowani.

Jak tłumaczy Małgorzata Woźniak, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, przesłanki do zatrzymania osoby podejrzanej mogą zaistnieć już w trakcie zabezpieczenia dowodów.

– Wówczas taka osoba jest informowana przez zatrzymującego funkcjonariusza o przyczynach zatrzymania i o przysługujących jej prawach, w tym do kontaktu z adwokatem – zapewnia rzeczniczka.

Wszystko więc zależy od tego, jak szybko policja ustali na miejscu zdarzenia, kto jest potencjalnym sprawcą, a kto poszkodowanym.

– Wypadki drogowe, takie jak pobicie czy usiłowanie zabójstwa, należą do grupy przestępstw, gdzie bardzo szybko z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć, który z jego uczestników jest sprawcą, a który pokrzywdzonym – dodaje Alfred Staszak, prokurator okręgowy w Zielonej Górze.

O tym, jak w przestępstwach drogowych będzie wyglądał dostęp do obrońcy na żądanie, zdecyduje rozporządzenie ministra sprawiedliwości w sprawie sposobu zapewnienia oskarżonemu możliwości korzystania z pomocy obrońcy i jego wyboru w postępowaniu przyspieszonym oraz organizacji dyżurów adwokackich. Na dwa tygodnie przed rewolucją wciąż jest w fazie uzgodnień.

Na razie policja będzie więc stosować obowiązujące rozporządzenie, zgodnie z którym prezes właściwego sądu rejonowego podaje listę adwokatów do wiadomości właściwemu prokuratorowi rejonowemu i właściwemu komendantowi policji.

– Pouczając zatrzymanego o możliwości korzystania z pomocy obrońcy, udostępniana mu będzie ich lista, chyba że zatrzymany sam wskaże adwokata lub radcę prawnego, z którego pomocy chce skorzystać – tłumaczy Małgorzata Woźniak.