statystyki

Barry Roux - obrońca Pistoriusa - adwokat od spraw przegranych

autor: Emilia Świętochowska12.06.2015, 09:36; Aktualizacja: 12.06.2015, 10:19
W swojej przemowie kończącej fazę orzekania o winie adwokat stwierdził, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy jego klient nie tylko stracił wszystko, co wcześniej osiągnął, ale też sam stał się ofiarą krzywdzących, bezpodstawnych spekulacji

W swojej przemowie kończącej fazę orzekania o winie adwokat stwierdził, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy jego klient nie tylko stracił wszystko, co wcześniej osiągnął, ale też sam stał się ofiarą krzywdzących, bezpodstawnych spekulacjiźródło: ShutterStock

Gdy w tym tygodniu ogłoszono, że 21 sierpnia Oscar Pistorius wyjdzie na wolność, nikt, kto śledził proces i poczynania obrońcy paraolimpijczyka, nie był szczególnie zaskoczony

Reklama


Reklama


Już na rozprawie dotyczącej zwolnienia za kaucją, która było zaledwie przedsmakiem tego, co działo się później, adwokat Pistoriusa Barry Roux dał sygnał opinii publicznej na całym świecie, że jego klient nie jest w tak beznadziejnej sytuacji, jak to się wszystkim wydaje. W czasie przesłuchiwania doświadczonego detektywa kierującego śledztwem zabójstwa Reevy Steenkamp udało mu się wykazać, że funkcjonariusze odpowiedzialni za zabezpieczenie miejsca i dowodów przestępstwa popełnili karygodne błędy niegodne nawet młodych adeptów szkoły policyjnej.

– Nie znamy żadnych faktów! – krzyknął upokorzony i zrezygnowany detektyw po tym, jak pod naporem pytań Rouxa przyznał, iż wbrew temu, co mówił wcześniej, nie jest wcale pewien, że Pistorius miał na sobie protezy w momencie oddawania strzałów, a znalezione u lekkoatlety substancje to nie sterydy, ale ziołowe odżywki. Na koniec podsumował, że policja wciąż nie ma twardych dowodów winy paraolimpijczyka i w zasadzie żaden element przedstawionej przez niego wersji wydarzeń nie może zostać jednoznacznie oceniony. Finał rozprawy był taki, że pomimo zarzutów o morderstwo z premedytacją, lekkoatletę nieoczekiwanie zwolniono za kaucją. Prawnik zapytany przez dziennikarza przy wyjściu z sądu, jak ocenia swoje wystąpienie, odpowiedział skromnie, że „nie było to nic nadzwyczajnego”.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama