Odnotowany w 2014 r. wzrost liczby wypełnianych niebieskich kart (NK) pokazuje, że walka z przemocą w rodzinie wraca na właściwe tory. Po wprowadzeniu dwa lata wcześniej znaczących zmian w całej procedurze przeciwdziałania domowej agresji oraz pomagania jej ofiarom faktycznie nastąpiło załamanie w liczbie zgłaszanych przypadków przemocy. Jednak wbrew negatywnym prognozom, zwłaszcza ze strony niektórych polityków i ekspertów, sytuacja ta okazała się chwilowa.

Oczywiście sceptycy mogą dalej twierdzić, że wzrost zawdzięczany jest głównie policjantom, którzy od lat już stosują procedurę NK. Tylko czy należy z tego robić zarzut? Przecież to zupełnie naturalne. W końcu to policjanci są wzywani do domowych awantur. Założenie karty jest elementem ich interwencji w sytuacji, gdy doszło do przemocy.

Warto jednak zauważyć, że pierwsze efekty przyniósł też wprowadzony wówczas pomysł rozszerzenia grupy osób, które mogą wypełnić kartę, o nauczycieli czy lekarzy. Zwłaszcza statystyki dotyczące tych pierwszych, którzy w ubiegłym roku założyli prawie cztery razy więcej NK niż w 2013 r., wyraźnie pokazują, że jest to dobre rozwiązanie, bo kto jak nie nauczyciele mają możliwość zauważenia niepokojących siniaków na ciele dziecka czy zmian w jego zachowaniu. Jest to istotne, zwłaszcza gdy uczeń pochodzi z tzw. dobrej rodziny, która znajduje się poza zasięgiem obserwacji pracowników pomocy społecznej. W osiągnięciu takiego wzrostu z pewnością pomogły szkolenia i informacje kierowane do nauczycieli i pedagogów, które zaznajamiały ich z całą procedurą. Niebagatelne znaczenie ma też ich praca w ramach gminnych zespołów interdyscyplinarnych. Jednak nic by to nie dało, gdyby nie mieli poczucia sensowności podejmowania działań związanych z przemocą.

O ile ze strony pracowników oświaty widać coraz więcej pozytywów w walce z domową agresją, to nie można zapominać, że na drugim biegunie znajdują się lekarze. Jakoś w ich przypadku nie pomagają ani szkolenia, ani kampanie informacyjne. I pewnie nic się w tej kwestii nie zmieni, jeżeli wymówką dla nich będzie brak pieniędzy z NFZ za wypełnienie karty czy czasu na wykonanie tej czynności. Zawstydzające, ale niestety prawdziwe.