– Założenia przedstawimy jeszcze do końca tej kadencji – zapewnił Maciej Berek, szef Rządowego Centrum Legislacji, podczas wczorajszego Forum Wydawców Elektronicznych Dzienników Urzędowych.

Budowa systemu to od lat jego idee fixe. Udało mu się już przenieść publikacje dzienników ustaw z papieru do internetu i uruchomić podstawową wersję Publicznego Portalu Informacji o Prawie. Można tam znaleźć obowiązujące akty prawne, sprawdzić, czy wydano rozporządzenie albo czy zrealizowano orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Nie można – jak w programach komercyjnych – jednym kliknięciem sprawdzić stanu prawnego na konkretny dzień. Gdyby się to udało, byłby przełom, bo do aktów prawnych można byłoby dołączyć już publikowane na publicznych portalach orzecznictwo sądów administracyjnych i powszechnych.

– Na demokratycznym państwie prawnym spoczywają obowiązki związane z zapewnieniem dostępu do informacji o prawie. Nieprzerwanego, bezpłatnego i zapewniającego autentyczność publikowanych aktów prawnych – tłumaczył Marek Głuch, wicedyrektor w departamencie dzienników urzędowych i systemów informatycznych Rządowego Centrum Legislacji. – Brak takiego dostępu jest pewnym upośledzeniem państwa – dodał.

Przypomniał, że do egzekwowania prawa nie wystarczy przyjęcie fikcyjnego założenia, że obywatel prawo zna czy powinien je znać. – Podstawowym minimum, które państwo powinno zapewnić, jest możliwość zapoznania się z przepisami obowiązującymi, nieobowiązującymi i mającymi obowiązywać w przyszłości – podkreślił dyrektor z RCL.

Dziś elektroniczny dostęp do aktów prawnych mają głównie profesjonaliści – adwokaci, radcy i sędziowie. Aby dostęp był powszechny, trzeba w pierwszej kolejności odpowiedzieć na pytanie, czy system ma funkcjonować, opierając się na publikacjach tekstów jednolitych (wiarygodnych, na które obywatel może się powoływać przed organami) czy ujednoliconych (z naniesionymi zmianami, ale nierodzących odpowiedzialności po stronie państwa).