Transparency International prześledził przede wszystkim takie kwestie jak przejrzystość procesu legislacyjnego, konflikt procedur i sposób zgłaszania nieprawidłowości. Uwagę organizacji zwrócił fakt, że mimo zgłaszanych nieprawidłowości, jakich dopuszczają się europarlamentarzyści, nie zostały opracowane żadne procedury dotyczące ich karania. Komitet Doradczy Parlamentu zgłaszał postulaty utworzenia kodeksu postępowania, ale nie zostały one wprowadzone w życie. W 2011 roku po aferze, w której dwóch eurodeputowanych zostało złapanych na przyjmowaniu łapówek od lobbystów korporacyjnych w zamian za wprowadzanie korzystnych poprawek, utworzono jedynie kodeks honorowy, a posłowie zostali skazani na karę więzienia w swoich krajach. 

TI podkreśla, pomimo dobrego założenia w Traktatach UE we wspieraniu uczciwości i etyki, system stanowienia prawa we Wspólnocie jest podatny na korupcję i oszustwa. Co ciekawe zdaniem TI za ten stan rzeczy odpowiada nie tylko brak precyzyjnych procedur, ale także brak przywództwa politycznego, zbyt mała liczba pracowników i niskie nakłady finansowe. 

Publiczna kontrola procesu legislacyjnego w UE jest utrudniona przez powstawanie „martwych pól”. TI podkreśla, że zbyt często UE ma tendencję do nieformalnego trybu podejmowania decyzji w ramach rozmów trójstronnych, które toczą się za zamkniętymi drzwiami. 

Poza tym przy UE funkcjonuje około 30 00 lobbystów. Problem polega nie tylko w ich liczbie. 

Daniel Gueguen, lobbysta-weteran, powiedział podczas wysłuchania w PE, że rejestr lobbystów powinien być obowiązkowy i należy go poszerzyć na przykład o prawników.
"Kiedy prawnik pracuje nad dokumentacją antydumpingową, nie musi ujawnić nic. Jeśli ja jestem zaangażowany w tworzenie dokumentacji antydumpingowej, muszę to ujawnić. Jest to niesprawiedliwe i moim zdaniem nie do przyjęcia” - powiedział.