Liczne firmy oferują pomoc w prowadzeniu upadłości konsumenckiej w innym kraju. Ten biznes powoli się jednak kończy
ikona lupy />
Polskie długi a upadłość / Dziennik Gazeta Prawna
Podpisana przez prezydenta nowelizacja prawa upadłościowego i naprawczego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1112 ze zm.), która wejdzie w życie pod koniec 2014 r., zakłada liberalizację przepisów o upadłości konsumenckiej. Przewiduje m.in., że sąd będzie mógł oddalić wniosek, tylko gdy stan niewypłacalności powstał na skutek umyślnego działania lub rażącego niedbalstwa konsumenta. Problemem nie będzie także brak środków na pokrycie kosztów postępowania – skredytuje je Skarb Państwa. Dziś przepisy są tak wymagające, że dłużnicy – by upaść – wyjeżdżają za granicę.
Podróż po bankructwo
– Turystyka upadłościowa polega na ogłaszaniu upadłości w krajach o korzystniejszych dla dłużników przepisach – mówi Paweł Gunia, szef departamentu upadłości i restrukturyzacji w kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy.
Skutki orzeczenia sądu państwa członkowskiego UE rozciągają się na pozostałe kraje. Tym samym bankructwo ogłoszone w Anglii będzie obowiązywać także w Polsce. To właśnie Anglia jest szczególnie popularnym kierunkiem. Nie zawsze to rozwiązanie okazuje się tańsze, ale – w przeciwieństwie do polskich – angielskie sądy co do zasady nie stwarzają problemów. Wystarczy złożyć prosty wniosek, a całość postępowania trwa ok. 4 godzin.
Wykorzystują to firmy zachęcające do korzystania z usług upadłości transgranicznej. Oferują zajęcie się wszelkimi formalnościami związanymi z postępowaniem na Wyspach. Klient musi jedynie trzykrotnie polecieć na kilka dni nad Tamizę oraz – oczywiście – zapłacić.
– Popularność tego mechanizmu po części wynikała z tego, że sądy angielskie sprawdzały miejsce położenia COMI w sposób dość powierzchowny, głównie opierając się na dokumentach złożonych przez dłużnika do akt – wyjaśnia Anna Pukszto, partner kierująca praktyką prawa upadłościowego i restrukturyzacji w kancelarii Dentons.
COMI, o którym wspomina, to główny ośrodek podstawowej działalności (inaczej: ośrodek interesów życiowych). Rada UE definiuje to pojęcie jako miejsce, w którym dłużnik zarządza swoją działalnością. W praktyce chodzi o mieszkanie w danej lokalizacji, opłacanie tam rachunków, posiadanie konta bankowego. Ocena, gdzie znajduje się ośrodek interesów życiowych, ma istotne znaczenie, bowiem zgodnie z Rozporządzeniem Rady (WE) nr 1346/2000 z 29 maja 2000 r. w sprawie postępowania upadłościowego sądem właściwym dla ogłoszenia bankructwa jest właśnie sąd kraju, w którym znajduje się COMI.
Walka z turystami
Jak podkreśla Paweł Gunia, z pozoru jasne przepisy nastręczają jednak trudności interpretacyjnych.
– Znany jest przypadek Irlandczyka zadłużonego na kwotę 150 mln euro, w którego sprawie rozprawa w angielskim sądzie trwała 35 sekund – opowiada Anna Pukszto.
Jak jednak zaznacza, obecnie wnioski badane są w sposób bardziej skrupulatny. Z czego to wynika? Niektórzy mówią o dostosowaniu orzecznictwa krajowego do wyroków TS UE. Inni wspominają o tym, że skala turystyki przerasta już możliwości nawet wyspiarskiego wymiaru sprawiedliwości.
– Pewną determinację angielskich instytucji w zwalczaniu zjawiska potwierdza przypadek firmy prawniczej Lovell Hill & Co LLP. Firma ta została rozwiązana wyrokiem sądu w Manchesterze po tym, jak wyszło na jaw, że oferuje obywatelom niemieckim usługę fikcyjnego przenoszenia COMI do Anglii – dodaje mec. Pukszto.
Metody, które do niedawna pozwalały na skuteczne ogłoszenie upadłości za granicą, przestają więc wystarczać. Sądy w Wielkiej Brytanii czy we Francji stały się dużo ostrożniejsze. Weryfikują COMI, dopytują nawet o plany zawodowe członków rodziny. Artur Bilski z Instytutu Prawa Cywilnego WPiA UW twierdzi jednak, że gros istniejących firm nie zmieniło wciąż sposobu działania.
– Nie przejmują się one wynikiem postępowania i oferują rozwiązania, które już dawno przestały się sprawdzać – komentuje Bilski.
Bardziej rygorystyczne podejście wymiaru sprawiedliwości nie oznacza upadku branży. Jak twierdzi Anna Pukszto, będzie ona istnieć przynajmniej tak długo, jak długo będą istnieć różne systemy prawne. Chociaż coraz głośniej mówi się o potrzebie harmonizacji.
– Jeżeli prawa upadłościowe będą takie same, znikną zachęty do otwierania postępowania w innym państwie – wyjaśnia Pukszto.
Skutkiem nowelizacji polskich przepisów ma być liberalizacja przy postępowaniach upadłościowych. Jaki to będzie miało wpływ na turystykę?
– Różnica będzie taka, że Niemcy, którzy od 1 lipca 2014 r. zaostrzyli warunki upadłości konsumenckiej, zamiast latać do Anglii, będą przyjeżdżać do Polski – bo bliżej. Polacy też już nie będą musieli podróżować – prognozował na VI Polskim Kongresie Prawa Upadłościowego i Naprawczego Paweł Kuglarz, partner w kancelarii Wolf Theiss.
Komentarz eksperta
Paweł Gunia, szef departamentu upadłości i restrukturyzacji w kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy

Ogłoszenie upadłości to dla wielu polskich przedsiębiorstw jedyna szansa na uporanie się ze swoim zadłużeniem. Coraz częściej bankrutują też osoby fizyczne w ramach tzw. upadłości konsumenckiej. Jak podaje InfoDług na przestrzeni siedmiu lat nieuregulowane w terminie zadłużenie naszych gospodarstw domowych nieustannie wzrasta, co przekłada się na zwiększenie zainteresowania Polaków instytucjami upadłości konsumenckiej. Taki stan rzeczy skutkuje także upowszechnieniem się w obrocie prawnym zjawiska turystyki upadłościowej (ang. forum shopping), polegającego na ogłaszaniu upadłości w krajach o bardziej korzystnych dla dłużników przepisach upadłościowych. Jako raj dla niewypłacalnych dłużników, reklamowany szeroko w mediach przedstawiana jest, zaś Anglia. Odpowiedzią polskiego ustawodawcy na zjawisko forum shopping ma być wchodząca w życie od nowego roku nowelizacja przepisów o upadłości konsumentów. W założeniu nowe regulacje mają ułatwić ogłaszanie bankructwa, a co najważniejsze, w skrajnych przypadkach, jeżeli dłużnik nie będzie w stanie dokonać żadnych spłat sąd umorzy jego zobowiązania. Pomimo wyraźnej liberalizacji polskiej upadłości konsumenckiej nadal nie jest ona tak korzystna dla dłużników jak w Anglii.

Ogłoszenie upadłości w innym kraju Unii Europejskiej nie jest jednak takie proste. Aby ogłosić upadłość według przepisów obcego państwa trzeba wykazać, że to właśnie na jego terenie znajduje się nasz „ośrodek interesów życiowych” (w skrócie ang. COMI). Rada definiuje to pojęcie jako miejsce, w którym dłużnik zazwyczaj zarządza swoją działalnością i jako takie jest rozpoznawalne przez osoby trzecie. W odniesieniu zaś do upadłości osób prawnych ustawodawca europejski ustanowił dodatkowe domniemanie zgodnie, z którym COMI znajduje się w miejscu siedziby określonej w statucie. Z pozoru jasne przepisy nastręczają w praktyce wielu trudności zarówno sądom poszczególnych państw jak ich wierzycielom. W obrębie europejskiej regulacji zarysowały się dwa modele stosowane przez sądy przy ustalaniu prawa właściwego dla ogłoszenia upadłości osób prawnych. Według pierwszej tzw. teorii wewnętrznej (ang. mind of management) COMI znajduje się tam gdzie podejmowane są zasadnicze, strategiczne i wiodące decyzje dotyczące działalności dłużnika. W opozycji do tej koncepcji, przodującej głównie w orzecznictwie angielskim, stoi teoria obiektywna w myśl, której główny ośrodek podstawowej działalności dłużnika znajduje się w miejscu, które za takie uznane jest przez jego wierzycieli z uwzględnieniem całokształtu innych okoliczności takich jak miejsce gdzie dłużnik zatrudnia pracowników, posiada rachunek bankowy czy prowadzi księgi rachunkowe. Druga z koncepcji spotkała się z aprobatą Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który w sprawie Eurofood-Parlamalat. Podobne zapatrywanie wyraził polski Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 lutego 2011 roku słusznie argumentując, że przyjęcie teorii mind of management znacznie ułatwiałoby dłużnikom działanie w ramach forum shopping poprzez przenoszenie centrum zarządzania spółki.

Nieco inaczej sprawa wygląda w odniesieniu do określenia COMI osób fizycznych. Przykładowo zgodnie z orzecznictwem sądów brytyjskich, aby osoba fizyczna mogła zbankrutować musi wykazać, że była rezydentem Wielkiej Brytanii od co najmniej 6 miesięcy przed złożeniem wniosku. Zgodnie jednak z wykładnią Rozporządzenia Rady COMI osoby fizycznej powinno być raczej ustalane według miejsca gdzie dłużnik zazwyczaj zarządza swoimi sprawami ekonomicznymi i tak też to miejsce postrzegane jest przez osoby trzecie. Przez pojęcie zarządzania swoimi interesami należy w większości przypadków rozumieć wykonywanie pracy, otrzymywanie wynagrodzenia i regulowanie swoich zobowiązań przez osobę fizyczną. Niezależnie od tego gdzie będziemy chcieli uwolnić się z długów, zawsze trzeba mieć więc na uwadze, że będziemy musieli wykazać gdzie znajduje się nasz ośrodek interesów życiowych, co nie zawsze będzie zadaniem bezproblemowym.