Nawiązka powinna zostać orzeczona na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Jednak w przypadku spowodowania przez pijanego kierowcę wypadku nawiązkę należy orzec na rzecz pokrzywdzonego.

– Powrót do sytuacji, w której nawiązka trafi bezpośrednio do kieszeni poszkodowanego w wypadku, a nie do funduszu, jak jest obecnie, to bardzo dobry pomysł. Jednak jestem przeciwko stosowaniu ustawowych stawek, choć byłoby to pewnie prostsze – mówi Jacek Gęga, prawnik ze Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych.

– Po to jest postępowanie sądowe, by można było dopasować wysokość nawiązki do konkretnej sytuacji – uważa prawnik, który dodaje, że dla decyzji o wysokości nawiązki znaczenie powinna mieć postawa sprawcy.

Chodzi nie tylko o jego zachowanie na drodze, ale też po zdarzeniu. Nie bez znaczenia jest też status materialny.

Nowością jest także możliwość zasądzenia nawiązki na rzecz najbliższych w przypadku śmierci ofiary. Jednak w ostatniej wersji projektu dodano zastrzeżenie, że orzec ją można tylko na rzecz osoby, której sytuacja życiowa na skutek śmierci ofiary uległa znacznemu pogorszeniu.

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami osoby pokrzywdzone w sposób pośredni, czyli bliscy ofiar, w ogóle nie mogą się starać o nawiązki. Natomiast w praktyce wykazanie tego, że sytuacja życiowa się pogorszyła i to w sposób znaczny, będzie trudne i bardzo uznaniowe – krytykuje Jacek Gęga i dodaje, że bardziej zasadne byłoby, gdyby rodziny mogły się ubiegać o zasądzenie nawiązki na analogicznych zasadach, na jakich w procedurze cywilnej można się domagać zadośćuczynienia.

A więc w oderwaniu od badania sytuacji materialnej, a z uwzględnieniem relacji panujących pomiędzy członkami rodziny.

Etap legislacyjny

Projekt skierowany na Komitet Stały RM