Trybunał Konstytucyjny badając kompetencję ministra sprawiedliwości do żądania akt spraw sądowych uznał, że § 20 rozporządzenia z 20 grudnia 2012 r. w sprawie nadzoru administracyjnego nad działalnością administracyjną sądów powszechnych jest niezgodny z konstytucją w części w jakiej pozwala aby minister żądał od prezesa sądu "w uzasadnionych przypadkach – także akt sądowych". Przepis rozporządzenia wydanego przez byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina jest, zdaniem TK, niezgodny z art. 92 ust. 1 Konstytucji. 

Minister sprawiedliwości przyznając sobie uprawnienie do żądania akt sądowych naruszył wzorzec konstytucyjny z dwóch powodów. - Po pierwsze, kompetencja ta nie może być traktowana jako element ustalenia trybu nadzoru a jako środek. A środki musi określać ustawodawca. Tymczasem w tym przypadku taki środek został wykreowany w zakażonym przepisie rozporządzenia. W efekcie akt wykonawczy nabrał więc charakteru samoistnego źródła tego prawa. Po drugie, nie budzi wątpliwości co do tego, że materia objęta treścią zaskarżonego przepisu należy do materii ustawowej - uzasadniał Marek Zubik, sędzia TK, który był w tej sprawie sprawozdawcą. Sędzia Zubik podkreślał też, że żaden organ państwa nie może domniemywać swych kompetencji (zasad legalizmu). 

W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie.

Prokurator generalny Andrzej Seremet zakwestionował zakres imperium ministra w lipcu ubiegłego roku.We wniosku do TK zarzucił, że rozporządzenie ministra sprawiedliwości narusza wartości konstytucyjne, w tym zasadę trójpodziału władz i demokratycznego państwa prawnego. Zakwestionowany przepis obowiązywał od 1 lutego 2013 r. ale jak dotąd szef resortu nie zdecydował się skorzystać z tego mechanizmu.

Sprawę kontrowersyjnego rozporządzenia jako pierwszy opisał "Dziennik Gazeta Prawna".