Pocztowcy ogłosili kilka dni temu drastyczną podwyżkę za czynność, dzięki której pełnomocnik otrzymuje dowód nadania przesyłki. Średniej wielkości kancelaria prawna potrzebuje dziennie kilkunastu takich poświadczeń. Dotąd za każde płaciła 3,69 zł. Od początku marca – aż 20 zł! To ewidentne nadużycie pozycji dominującej – grzmią prawnicy.

– Sprawie powinien przyjrzeć się UOKiK. Właśnie złożyłem zawiadomienie dotyczące podejrzenia stosowania przez Pocztę Polską praktyk ograniczających konkurencję. Wzrost ceny o prawie 550 proc. stanowi klasyczny przykład ceny rażąco wygórowanej – mówi adwokat Zbigniew Krüger.

Zdaniem mecenasa Roberta Gwiazdowskiego ten krok poczty dowodzi, że zarzuty formułowane wobec niej przed liberalizacją rynku przesyłek sądowych były celne.

PP narzucać ceny jednak może, bo i tak tylko nadanie przesyłki za jej pośrednictwem daje gwarancję dochowania terminów procesowych. Co więcej, podwyżki akurat tej usługi poczta nie musiała konsultować z Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Zbigniew Baranowski, rzecznik PP, zapewnia, że dla kancelarii prawnych korzystających z usługi elektronicznej książki nadawczej odpis potwierdzenia nadania (duplikat) jest bezpłatny.

To jednak marna pociecha.

– Kancelaria to nie elektrownia, która masowo wysyła klientom faktury. Adresaci listów wysyłanych przez prawników są różni i usługa, o której mówi rzecznik, nie ma znaczenia w praktyce – twierdzi mecenas Krüger.

Podwyżka bije przede wszystkim w prawników. By móc prowadzić sprawę, muszą bowiem udowodnić sądowi, że pisma procesowe trafiły również do ich przeciwników.

Zgodnie z art. 132 kodeksu postępowania cywilnego adwokat, radca prawny, rzecznik patentowy oraz radca Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa zobowiązani są w toku sprawy doręczać sobie nawzajem bezpośrednio odpisy pism procesowych z załącznikami. Do pisma wysyłanego do sądu dołącza się zaś dowody tych doręczeń albo wysłania pism przesyłką poleconą. Najczęściej są to duplikaty dowodów nadania.

Pisma, do których nie dołączono dowodu doręczenia albo dowodu wysłania przesyłką poleconą, sąd zwraca. I to bez wzywania do usunięcia braku.

– Adwokaci zazwyczaj radzili sobie, płacąc na poczcie 3,69 zł za sporządzenie duplikatów. Już wtedy opłata budziła wątpliwości. Jednak to, co zafundowano nam teraz musi budzić zdecydowany sprzeciw. 20 zł za wykonanie odpisu, który nie wiąże się po stronie poczty z żadnymi kosztami, to zdecydowanie za dużo – mówi Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy Adwokaci.

As w rękawie

Sprawa budzi tym większy sprzeciw, że Poczta Polska jest do 2015 roku operatorem wyznaczonym. Oznacza to, że tylko jej pieczęć na przesyłce gwarantuje dochowanie terminu procesowego (art. 165 par. 2 k.p.c.).

– W tej sytuacji Poczta Polska posiada więc faktyczny i ustawowy monopol na doręczanie przesyłek pocztowych w toku postępowania cywilnego – tłumaczy mecenas Zbigniew Krüger.

W jego opinii modyfikacja niektórych postanowień „cennika opłat dodatkowych do usług powszechnych i niepowszechnych”, dokonana na mocy uchwały z 25 lutego 2014 r. Zarządu Poczty Polskiej SA, stanowi przejaw niedozwolonej praktyki.

– Nieuzasadniony jakimikolwiek okolicznościami ekonomicznymi wzrost ceny usługi z 3,69 zł brutto do 20,00 zł w cenniku obowiązującym od 1 marca 2014 r. stanowi przykład ceny rażąco wygórowanej, a więc ceny nieuczciwej w rozumieniu art. 9 ust. 2 pkt 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. z 2007 r. nr 50, poz. 331 z późn. zm.) – twierdzi ekspert.

Duży może za dużo

Jak się okazuje, Krüger w ocenie działań operatora nie jest odosobniony.

– Opłata z pewnością wynika ze zmian stawki VAT, ale również i z tego, że Poczta Polska podwyższyła cenę netto usługi. Pytanie jednak, czy związane jest to z nadużywaniem pozycji monopolistycznej, którą poczta bezsprzecznie ma. Obawiam się, że tak – wskazuje adwokat Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

I dodaje, że na wieść o podwyżkach młodzi adwokaci już wymyślili, jak postępować, by tych 20 dodatkowych złotych na poczcie nie zostawiać.

– Po pierwsze, część z nich będzie decydować się na samodzielne składanie pism w sekretariatach swoich apelacji. Drugi pomysł jest taki, i tu bardzo dużo zależy od sędziów, aby nie brać od poczty duplikatów potwierdzeń, a jedynie robić zdjęcia bądź skany potwierdzeń nadania. Zwłaszcza że adwokat ma prawo potwierdzania kopii za zgodność z oryginałem – mówi mec. Gwiazdowski.

Jak się okazuje, taki sposób już za czasów obowiązywania niższej opłaty niektórzy stosowali.

– Adwokat jest od rozwiązywania problemów, szczególnie własnych. Ja nigdy nie brałem duplikatu awizo. Nie oznacza to, że załączałem potwierdzenie nadania korespondencji do pisma dla sądu i zapominałem o sprawie. Zawsze robiłem zdjęcie dowodu nadania czy np. uiszczania opłaty. Tam są wszystkie dane dotyczące przesyłki na wypadek reklamacji – mówi adwokat Bartosz Prusiński.

Jednak i to nie jest już takie proste, zmienił się bowiem formularz takiego potwierdzenia (patrz grafika).

Jak podkreśla, na tym przykładzie widać, jakich udogodnień potrzebują adwokaci, a jakie są tematami zastępczymi. Jego zdaniem takim jest m.in. propozycja PGP lokalizowania w kancelariach punktów pocztowych.

– My potrzebujemy banalnych rzeczy, np. druku nadania, na którym na jednej stronie widać, co, kiedy i do kogo zostało nadane. Jeśli zaś korzystamy z duplikatu nadania, to powinien on być w cenie adekwatnej do usługi – mówi dalej mec. Prusiński.

Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłyby przygotowane dla profesjonalnych pełnomocników samokopiujące się dowody nadania.

Winny kodeks

Wśród ekspertów są jednak i tacy, którzy operatora bronią.

– Czy problem jest rzeczywiście w poczcie, czy jednak w kodeksie postępowania cywilnego? Na tego pierwszego coraz silniej naciskają nie tylko zmiany technologiczne, ale i siły rynkowe, a k.p.c. mamy wciąż zgoła dziewiętnastowieczny. Dlaczego nie iść w kierunku angloamerykańskim, gdzie to na strony przerzuca się zarówno obowiązek dostarczenia korespondencji sądowej, jak i obowiązek udowodnienia, że to zrobiły? Dziś z jednej strony mówimy Poczcie Polskiej, że nie jest już urzędem państwowym i ma na siebie zarabiać, ale z drugiej krytykujemy ją za podwyższanie opłat – wskazuje Paweł Dobrowolski, ekspert Instytutu Sobieskiego.

– Oczywiście ponad pięciokrotny wzrost budzi zdziwienie. Jednak niesłuszne jest winienie za to poczty, gdy problem tkwi w k.p.c. – dodaje.

Modyfikacja niektórych postanowień cennika to przejaw niedozwolonej praktyki

Są też problemy z formularzami

Rafał Dębowski

Jakby nie dość było problemów z przesyłkami pocztowymi, swoje pięć groszy postanowiła dorzucić Poczta Polska. Pewnie nikt z pocztowych decydentów się głębiej nie zastanowił, że zmiana ceny wydania odpisu dowodu nadania listu poleconego z 3,69 zł do 20 zł za sztukę przede wszystkim uderzy w pełnomocników procesowych i ich klientów. Bo za sprawą art. 132 kodeksu postępowania cywilnego każdy adwokat musi najpierw nadać odpisy pism dla wszystkich pełnomocników biorących udział w sprawie, następnie włożyć do koperty adresowanej do sądu te dowody nadania i dopiero wówczas może wysłać, jako ostatni, list do sądu. Tak więc przez ewidentnie źle sformułowany przepis, oprócz mnóstwa czasu na poczcie, pełnomocnik traci swoje dowody wysłania pism.

Nie może więc dziwić, że z ostrożności chce mieć ich odpisy. Ale nie za cenę, która przy większej liczbie listów staje się zaporowa. Do tej pory było inne wyjście. Można było, przed wysłaniem, sfotografować dowody nadania listów poleconych dla pełnomocników. Ale to również staje się niemożliwe. Bo do obiegu wchodzi nowy formularz dowodu nadania listu poleconego. Format pozostał ten sam, lecz na awersie jest miejsce jedynie na dane nadawcy i odbiorcy. Stempel pocztowy umieszczono na rewersie. Ten niewątpliwie praktyczniejszy druczek ma jedną wadę: już nie da się zrobić zdjęcia, na którym widać zarówno dane odbiorcy, jak i pieczęć urzędu pocztowego.

By naprawić sytuację, wystarczy zastąpić ujęty w art. 132 k.p.c. wymóg załączania do pisma dowodów wysłania odpisów pism listami poleconymi, pisemnym oświadczeniem pełnomocnika o wykonaniu obowiązku, z pozostawieniem sądowi możliwości sprawdzenia oryginału dowodu nadania, gdyby pojawiły się jakieś wątpliwości. Nie spowoduje to jakichkolwiek opóźnień w rozpoznawaniu spraw sądowych, ale z pewnością skróci czas załatwiania spraw w urzędach pocztowych.

Po naszej publikacji Poczta Polska zdecydowała wycofać się z podwyżek >>