statystyki

2,5 km/h za szybko? Należy się 53 zł mandatu. Kierowcy będą karani za minimalne przekroczenie prędkości?

autor: Tomasz Żółciak04.02.2014, 07:19; Aktualizacja: 04.02.2014, 08:21
Jaki odsetek kierowców przekracza dopuszczalną prędkość na poszczególnych rodzajach dróg

Jaki odsetek kierowców przekracza dopuszczalną prędkość na poszczególnych rodzajach drógźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Najpierw pozwolili przyspieszyć, teraz każą hamować. W 2011 r. zniesiono sankcje za przekroczenie prędkości do 10 km/h, teraz chcą karać za jazdę o 2,5 km szybszą niż limit. Posłowie PO chcą ostrzej karać kierowców. Proponują, aby bezwzględnie nakładać mandaty na wszystkich, którzy przekroczyli dopuszczalną prędkość o zaledwie 5 proc. Do tego żądają uzależnienia wysokości kary finansowej od średniej pensji krajowej. Jeszcze w tym tygodniu projekt nowych przepisów ma wpłynąć do laski marszałkowskiej.

Reklama


Reklama


– Za przekroczenie prędkości o 0–10 km/h kara powinna wynosić 1,5 proc. średniej krajowej. Proponujemy też, aby tolerancja, zarówno w nocy, jak i w dzień, wynosiła 5 proc. dopuszczalnej prędkości – tłumaczy w rozmowie z DGP poseł PO Stanisław Żmijan. Zaznacza jednak, że w toku prac nad projektem kwestia proponowanej tolerancji może jeszcze ulec zmianie.

Tak niski próg oznaczałby, że na terenie zabudowanym kierowca naraziłby się na mandat w wysokości 53 zł, jadąc zaledwie 52,5 km/h. Co prawda już obecny taryfikator przewiduje za to wykroczenie mandat – do 50 zł i brak punktów karnych – ale de facto przepis ten nie jest respektowany. Funkcjonariusze przymykają oko na tak drobne przewinienia. – Na niektórych trasach w stolicy, np. na Wisłostradzie, tolerancja wynosi nawet 20 km/h – wyznaje nam policjant z warszawskiej drogówki.

Jeszcze większy limit wykazują fotoradary, z których część zaprogramowano na przekroczenia prędkości o 25–26 km/h. Urządzenia te nawet nie mogą (mówi o tym ustawa – Prawo o ruchu drogowym) rejestrować wykroczeń w przedziale 0–10 km/h. To wszystko ma się jednak zmienić. Posłowie PO chcą, aby pięcioprocentowa tolerancja dotyczyła zarówno policjantów, jak i fotoradarów.

– To jest nierealne. Jeśli będziemy musieli zatrzymywać wszystkich kierowców, którzy przekraczają w mieście prędkość zaledwie o kilka kilometrów, to kiedy mamy łapać prawdziwych piratów drogowych – mówią funkcjonariusze z drogówki.

Z kolei inspektorzy GITD na razie nie odnoszą się do propozycji posłów.

Wyższa średnia krajowa, wyższe mandaty: nowy system karania kierowców >>

Trzy lata temu Polska jako jedyny kraj w Europie podniosła limity prędkości. Nowelizując przepisy drogowe, parlament podwyższył maksymalną prędkość ze 130 do 140 km/h na autostradach, a na drogach ekspresowych dwujezdniowych ze 110 do 120 km/h. Wprowadzono też dodatkowe 10 km/h zapasu przy pomiarze fotoradarem stacjonarnym – kierowcy jadący na pięćdziesiątce 60 km/h byli bezkarni. A często ta tolerancja była jeszcze wyższa. Jak wykazał ostatni raport NIK, niektóre fotoradary zarządzane przez GITD wykazują się tolerancją trzykrotnie wyższą, niż wymagają tego przepisy – robią zdjęcia tylko tym kierowcom, którzy przekraczają prędkość o więcej niż 30 km/h.

– W okresie budowy systemu fotoradarowego czasowo konfigurowano niektóre urządzenia tak, by rejestrowały tylko najniebezpieczniejszych kierowców, tzn. tych, którzy znacznie przekraczali dopuszczalną prędkość – przyznaje Alvin Gajadhur z GITD. – Działanie to powodowane było ekonomiką postępowania oraz archaicznością procedury mandatowej w przypadku naruszeń rejestrowanych przez fotoradary – dodaje. Niektórzy eksperci twierdzą, że to pobłażanie idące w parze z podniesieniem limitów na drogach szybkiego ruchu negatywnie odbiło się w statystykach. W 2011 r., po raz pierwszy od czterech lat, wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wypadków wynikających z nadmiernej prędkości. (W 2011 roku na drogach zginęło 1271 osób, podczas gdy w 2010 r. – 1148).

Jak wynika z badań Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD), najczęstsze przekroczenia prędkości, jakich dopuszczają się nasi kierowcy, dotyczą właśnie przedziału 0–10 km/h. Przykładowo na drogach wojewódzkich dopuszczalne limity przekracza niemal połowa kierowców. W tym 22 proc. z nich przekroczyła prędkość o maksymalnie 10 km/h. A 5 proc. jechało 30 km/h i więcej powyżej limitu. I tylko oni narażają się na mandat.

Teraz państwo przyjmuje odwrotną taktykę: chce zaostrzyć przepisy i zmusić nas do wolniejszej jazdy. W listopadzie zeszłego roku ruszyła kampania społeczna „10 mniej ratuje życie. Zwolnij”. Produkcja spotów kosztowała 800 tys. zł, a koszt ich emisji w mediach to ok. 8 mln zł (część kosztów pokryto ze środków UE). W jednym z nich biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków – Wojciech Pasieczny – opowiada o skutkach uderzenia auta w pieszego z prędkością 60 km/h. Taki wypadek zazwyczaj kończy się śmiercią pieszego. KRBRD już zapowiada emisję kolejnych spotów.

Zmniejszenie tolerancji dla wykroczeń drogowych skutkowałoby m.in. koniecznością przestawienia dopuszczalnych limitów w fotoradarach. Jak usłyszeliśmy w GITD, z technicznego punktu widzenia nie stanowi to problemu. Musi to jednak iść w parze ze zmianą trybu wystawiania mandatów – z obecnego wykroczeniowego (wymaga mnóstwo biurokracji) na dużo szybszy tryb administracyjny. Tylko w ten sposób inspektorzy będą w stanie wygenerować dużo większą liczbę wezwań niż obecnie – nie trzeba będzie szukać osoby, która rzeczywiście siedziała za kierownicą w chwili wykroczenia, wezwanie trafiałoby automatycznie do właściciela pojazdu.

W podobny sposób funkcjonują zagraniczne fotoradary. Przekonał się o tym pan Piotr, który – jak wynika z przedstawionych nam kserokopii dokumentów – w 2012 r. otrzymał wezwanie od włoskiej policji, która nałożyła na niego karę administracyjną w wysokości ponad 108 euro za jazdę z prędkością 80 km/h na ograniczeniu do 70 km/h. Co więcej, taki mandat pan Piotr powinien uznać za promocyjny. Na wezwaniu znalazło się bowiem ostrzeżenie, że jeżeli nie wpłaci żądanej kwoty w ciągu 60 dni, to kara wyniesie niemal 187 euro. Podobne pomysły jakiś czas temu też wpadły do głów naszych polityków, ale – po zarzutach o to, że w takim systemie chodziłoby wyłącznie o ściąganie pieniędzy z kierowców, a nie bezpieczeństwo – szybko z nich wyleciały. Pytanie, czy zaraz nie wrócą.

Uderzenie auta w pieszego przy prędkości 60 km/h kończy się śmiercią

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Dziadekzpragi(2014-02-07 07:22) Odpowiedz 00

    Obiecać to każdy obieca! A PO to mistrzowie świata w obiecywaniu !!
    Mają i ARCYMISTRZA !!!

  • Joseph(2014-02-04 18:24) Odpowiedz 00

    Znieść wszystkim immunitety i zobaczycie jak będą uchwalać ludzkie prawo a tak to wybrancy jeżdżą jak chcą a ludzi chcą kompletnie zgnoić żeby nie mogli nic pisnąć

  • Jagoda(2014-02-04 21:59) Odpowiedz 00

    To ten 2sk co ma prawo jazdy? I jak wyglądacie lemingi? Jak śmieci.

  • Tolek Banan(2014-02-04 21:47) Odpowiedz 00

    PO już sobie kopie dół. Sami pojechali już za daleko i za szybko. Naobiecywali, oczkami mrugali, pokazywali, że robią autostrady jako jedyni a pod koniec to nam takie rachunki za to przyjdzie płacić że hej. TO na co w takim razie idą nasze ciężkie podatki? Co oni robią z tymi pieniędzmi? Bo nigdzie ich nie ma.

  • Kasia(2014-02-04 21:08) Odpowiedz 00

    A może by tak zacząć zwracać większą uwagę na to że piesi łażą po jezdniach jak święte krowy? wtedy napewno będzie mniej wypadków..

  • muzg(2014-02-04 20:50) Odpowiedz 00

    Oni nie płacą więc im wisi.

  • Ajax(2014-02-04 22:32) Odpowiedz 00

    Kara samobójstwo za bycie rdzennym Polakiem

  • wyborca(2014-02-05 13:20) Odpowiedz 00

    z olbrzymią niecierpliwością czekam na wybory, czerwony flamaster już czeka na Pełosłów. Już wasze d...ki polecą z dobrze płatnych stołeczków. Kolesie nie będą skorzy do zatrudniania was bo będzie im szkoda swoich firm.

  • Kama(2014-02-05 12:45) Odpowiedz 00

    Posłowie chętnie wymyślają przepisy, które ich samych nie dotyczą. A potem pędzą po drogach, bo mają immunitet i mogą. Mało było takich przykładów nagłośnionych w mediach? I odnośnie immunitetów nic nie zrobiono.

    Robią wszystko w myśl zasady: "jestem posłem i wszystko mi wolno".

  • Kama(2014-02-05 12:35) Odpowiedz 00

    Ciekawe, że liczniki w starszych samochodach nie pokazują dokładnej prędkości. Do tego jest zapewne jeszcze jakiś margines błędu. Już widzę to nadgorliwe stosowanie przepisów przez policję.

    Jednego razu w moim mieście przez długi czas jechał za mną radiowóz przez teren, gdzie obowiązywała maksymalna prędkość 40 km/h. Mam stary samochód, nie mam elektronicznego wyświetlacza prędkości tylko tradycyjną tarczę. I wierzcie mi, jadąc tamtego dnia samochodem z policją na ogonie, głównie pilnowałam licznika prędkości. Wskazówka czasami złośliwie przekraczała ten limit i zaraz zwalniałam - cholernie rozpraszało to uwagę, by pilnować, co dzieje się wokół. Bałam się, że jeśli minimalnie przekroczę prędkość, to nadzwyczaj czuły policyjny sprzęt do pomiaru prędkości to wyłapie i zostanę zatrzymana. Jak wjechałam potem na dłuższy, prosty odcinek drogi, to radiowóz natychmiast mnie wyprzedził. Nie na sygnale. I pognał prędkością znacznie wyższą niż dozwolona.

    Dodam, że jeżdżę przepisowo, rozsądnie i bezwypadkowo od ponad 10 lat. Jak są ograniczenia, np. 70 km, to tyle jadę - chyba, że jechałam trochę szybciej, to wtedy jadę np. 75 stopniowo zwalniając do 70. Nie mogę nagle gwałtownie hamować - to może spowodować zagrożenie na drodze.

    Pisząc wcześniej o minimalnej krajowej, miałam, oczywiście, na myśli kwotę brutto 1680 zł.

  • zenonniezkition(2014-02-04 19:20) Odpowiedz 00

    Czekam na pomysł ze strony PO o obowiązku zgłaszania wyjazdu autem i wynajmowania POlicjanta, którego zadaniem będzie pilnowanie jazdy stosowną w/g jego uznania szybkością i sprawdzenie stanu trzeźwości kierującego pojazdem. Oczywiście POlicjant opłacany przez wynajmującego go kierowcę. Mam cichą nadzieję, że pomysł ten zagwarantuje zero wypadków.

  • Kama(2014-02-05 12:17) Odpowiedz 00

    @Szary.
    Zaostrzono przepisy dotyczące pijanych kierowców i wcale nie sprawiło to przez te wszystkie lata, że pijanych kierowców jest mniej.

    Uważam, że rząd szuka sposobów na łatanie dziury budżetowej. Niech rząd zacznie oszczędzać, to pieniądze zaraz się znajdą.

    Dodam, że jeżdżę przepisowo, nigdy nie dostałam mandatu. Prawo jazdy mam od 11 lat.

  • gosc(2014-02-04 19:14) Odpowiedz 00

    Kto ich wybrał do tego sejmu? Czy oni są oderwani od rzeczywistości? Najwyzsza pora przegodnić to towarzystwo po dwóch kadencjach zasiadania w sejmie.

  • Kama(2014-02-05 12:13) Odpowiedz 00

    Szkoda, że minimalnej krajowej pensji nie podwyższą do średniej krajowej! Znaleźli sposób na łatanie dziury budżetowej. Łamiący już teraz przepisy bogacze, dla których mandat 500 zł to pryszcz, nic sobie nie zrobią z mandatu 53 zł. A człowiek, który zarabia 1680 zł miesięcznie, który ledwo znajduje pieniądze, by opłacić obowiązkowe OC, przygotować swój stary samochód do zimy, zatankować, by móc dojechać do pracy (bo nie ma możliwości dotarcia komunikacją miejską do pracy na czas), odczuje taką kwotę kolosalnie.

    Popieram zabieranie immunitetów. Na nas rząd wprowadza wszelkie ograniczenia, które jego przedstawicieli nie dotyczą. Niech odpowiadają przed prawem jak wszyscy obywatele. Niech przestaną być "świętymi krowami".

  • Otwieracz(2014-02-04 18:51) Odpowiedz 00

    W Szwajcarii jest ograniczenie do danej prędkości i 1 km/h więcej i mandat. Ale tam są drogi.

  • ciekawy(2014-02-04 18:10) Odpowiedz 00

    Chciałbym zobaczyć Pana Posła Żmijana, jak swoją, zapewne niezłą bryką, wlecze się jak żółw po drogach nie przekraczając nigdy dopuszczalnej prędkości nawet o 2,5 km/h, oczywiście także w miejscach, w których ograniczenia są zupełnie niezrozumiałe. Naprawdę, chciałbym to zobaczyć...

  • Jasiu54(2014-02-04 22:54) Odpowiedz 00

    Panie Pośle, Panie Inżynierze!!
    Zapewne podczas studiów spotkał się Pan z tzw błędem pomiaru. Ma to każde urządzenie mierzące cokolwiek.
    Czy sprawdził Pan Inżynier czy 2,5 % ponad dozwoloną prędkość mieści się w granicach błędu pomiaru w stosowanych przez ITD, Policję i Straż Miejską urządzeniach pomiarowych?
    Bo jeśli nie - to każdy Sąd UMORZY postępowanie przeciwko sprawcy takiego pseudowykroczenia. Kosztami postępowania obciąży zaś Skarb Państwa, czy Pana i Panią...

    Wdzięczny będę za odpowiedź Pana Posła Inżyniera

    Inżynier z Poznania

  • benpo(2014-02-04 18:09) Odpowiedz 00

    Panowie, najlepiej zrezygnować z samochodów osobowych,na terenie miasta, jeżdzić rowerami,lub kupić sobie konia i garażować go w szopce przy domu,jak koń puści bąka, nie powiększy dziury ozonowej, a pączki z pod ogona, zmagazynować, i wymienić na paszę u chłopa,rolnictwo by się rozwinęło i powietrze będzie bardziej czyste, a władze ze swymi radarami i mandatami nie będą mieć zysku, bo koń na bruku boi się galopować, by mu się kopyta nie rozjechały.A z rodzinką można elegancką bryczką pojechać za miasto, albo po zakupy. Było by bardzo ekologicznie i zdrowo.

  • MarkoE36(2014-02-05 11:23) Odpowiedz 00

    Jak ktoś burak i nie wie kiedy jechać szybciej a kiedy zwolnić to będzie przeciw ja tam *********** tyle lat i jeszcze mandatu nie dostałem więc się nie obawiam jestem nawet za tymi karami

  • noel(2014-02-04 17:56) Odpowiedz 00

    Co niepopularne przedsięwzięcie to Tusk się chowa za inicjatywę poselska. Widać mimo całego zdzierstwa dziura w kieszeniach administratorów kasy jest coraz większa.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama