Jak nieoficjalnie dowiedział się DGP, nad takimi zmianami w prawie zastanawia się resort sprawiedliwości. Dziś ma się odbyć narada w Radzie Ministrów, w wyniku której premier ma przedstawić propozycje zmian zmierzających do podniesienia bezpieczeństwa na polskich drogach i skuteczniejszej walki z pijanymi kierowcami. Spotkanie rządu jest związane z ostatnimi tragicznymi wydarzeniami w Kamieniu Pomorskim, gdzie pijany kierowca wjechał w grupę ludzi, powodując śmierć sześciu z nich, w tym dziecka.

Bez zaostrzania

Jedno jest pewne – zaostrzenia kar dla pijanych kierowców nie będzie. Ministerstwo Sprawiedliwości stoi na stanowisku, że obecnie obowiązujące przepisy wprowadzające zagrożenie karne są w tym zakresie w zasadzie wystarczające.

– Trudno sobie wyobrazić, aby można było jeszcze zaostrzać same sankcje. Obecne przepisy są naprawdę dobrym narzędziem do walki z pijanymi kierowcami. Dla przykładu: sprawca wypadku, wobec którego orzeczono dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, nigdy nie zniknie z Krajowego Rejestru Karnego – podkreśla prof. Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości.

Obecne regulacje są też tak skonstruowane, że bieg okresu potrzebnego do zatarcia skazania nie rozpoczyna się, dopóki obowiązuje zakaz prowadzenia pojazdów.

– Problem nie leży więc w przepisach, ale w praktyce orzeczniczej. Prawie 90 proc. kar orzekanych przez sądy wobec sprawców wypadków komunikacyjnych popełnionych w stanie upojenia alkoholowego, w których nie było ofiar śmiertelnych, to kary z zawieszeniem wykonania. I z tą patologią należy walczyć – mówi Michał Królikowski.

Przypomina, że resort podjął już pewne działania w tym kierunku.

– Przedstawiliśmy rządowi projekt zmian w części ogólnej kodeksu karnego, które mają ograniczyć możliwość orzekania kar pozbawienia wolności w zawieszeniu. Zgodnie z nimi sąd nie będzie mógł zawiesić wykonania kary pozbawienia wolności, jeżeli sprawca w czasie popełnienia czynu miał już orzeczoną karę pozbawienia wolności – tłumaczy wiceminister.

Będzie to więc bat także na tych, którzy nagminnie siadają za kierownicę po alkoholu. Oprócz tego w projekcie znalazły się przepisy, które mają skłonić sądy do częstszego orzekania kar wolnościowych.

– Sprawca wypadku, który otrzyma grzywnę w wysokości 10 tys. zł, z pewnością odczuje ją jako większą dolegliwość, niż gdyby sąd orzekł wobec niego karę pozbawienia wolności w zawieszeniu – przekonuje Michał Królikowski.

Ponadto wskazuje na zmianę art. 335 kodeksu postępowania karnego, która weszła w życie 1 stycznia 2014 r. Przepis ten dotyczy wniosku o dobrowolne poddanie się karze.

– Do tej pory sąd, gdy wpływał do niego taki wniosek, mógł orzec karę w zawieszeniu bez badania, czy sprawca daje pozytywną prognozę kryminologiczną. Teraz już takiej możliwości nie ma – wskazuje wiceminister Królikowski.

Możliwe zmiany

Nie oznacza to jednak, że minister sprawiedliwości Marek Biernacki nie przedstawi na dzisiejszym spotkaniu żadnych propozycji premierowi. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w resorcie rozważane jest m.in. wydłużenie okresu, na jaki orzekany jest zakaz prowadzenia pojazdów. Obecnie wynosi on od roku do 10 lat, a po zmianach mógłby wynieść od pięciu do 15 lat.

– Warto stworzyć sądom możliwość orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów na dłużej niż 10 lat. Są sytuacje, w których nie można orzec dożywotniego zakazu, ale należałoby zabrać uprawnienia na dłużej niż dekadę. Jednak negatywnie oceniam podwyższenie dolnej granicy orzekania zakazu – mówi prof. Ryszard Stefański, prawnik z Uczelni Łazarskiego.

– Nie można przewidzieć, czy w wyjątkowej sytuacji nie należałoby wymierzyć zakazu prowadzenia auta na krócej niż 5 lat. Obecna dolna granica doskonale spełnia swoją funkcję – dodaje Stefański.

Kolejną propozycją jest wprowadzenie możliwości orzekania przez sądy dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów także wobec drogowych recydywistów. Obecnie jest to możliwe tylko, gdy pijany sprawca spowodował wypadek, którego następstwem jest śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, spowodował katastrofę w ruchu lądowym lub zbiegł z miejsca zdarzenia. Resort uważa, że taki zakaz powinien być orzekany także wówczas, gdy sprawca zostanie ponownie skazany za wypadek komunikacyjny, katastrofę lub narażenie na katastrofę, jeżeli był nietrzeźwy. Nie byłoby to obligatoryjne: sąd mógłby od tego odstąpić, jeżeli zachodziłby wyjątkowy przypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami.

– Jeżeli ktoś drugi raz w stanie nietrzeźwości spowodował wypadek, to nie ma żadnego powodu ufać takiemu kierowcy, że nie zrobi tego po raz kolejny. Słuszna jest więc propozycja odebrania prawa jazdy na zawsze, choć zdaję sobie sprawę, że i tak wiele osób jeździ bez uprawnień – komentuje prof. Stefański.

Ekspertom podoba się zaś pomysł, aby sądy obligatoryjnie zasądzały nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego lub osoby najbliższej jako ekwiwalent przepadku samochodu i wyrównania szkody wyrządzonej wypadkiem. W resorcie rozważane jest także podniesienie wysokości nawiązki ze 100 tys. zł do 1 mln zł.

– Z punktu widzenia prawa karnego najważniejsze powinno być naprawienie szkody w takim zakresie, w jakim to jest możliwe. Nawiązka na rzecz pokrzywdzonego czy świadczenie pieniężne są więc jak najbardziej uzasadnione – mówi prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości.

– Zwłaszcza że grzywny, które trafiają do budżetu państwa, stanowią tylko dolegliwość dla sprawcy, niczego nie rekompensują ofierze. A to jej, albo rodzinie, jeśli mamy do czynienia z ofiarą śmiertelną, sprawca wyrządza krzywdę – akcentuje.