statystyki

Michał Królikowski: Człowiek bez wątpliwości

autor: Ewa Ivanova27.12.2013, 07:26; Aktualizacja: 27.12.2013, 08:29
Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości

Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwościźródło: DGP

Na rodzimej uczelni uznawany jest za skrajnego konserwatystę. Jest oblatem benedyktyńskim, czyli świeckim mnichem. Firmuje najbardziej kontrowersyjne pomysły resortu sprawiedliwości. Zadarł z sędziami, feministkami i przeciwnikami zmiany ustawy antyaborcyjnej. Wiceminister Michał Królikowski mówi o sobie: Nie można żyć w rozdwojeniu jaźni

reklama


reklama


Ortodoksyjny katolik. Wierzy, że jego ziemska powinność to benedyktyńskie „ora et labora” (módl się i pracuj). Wykładowca prawa karnego. Zwolennik tradycyjnego modelu rodziny, ojciec czwórki dzieci i przeciwnik gender. Jest niezłym kucharzem. Najchętniej bawi się w kreację przepisów na wołowinę. Jak większość ludzi w jego wieku ma w banku kredyt hipoteczny. Gdyby nie był prawnikiem, to zostałby lekarzem. Michał Królikowski jest najmłodszym wiceministrem w resorcie sprawiedliwości, od grudnia 2011 r. odpowiada za najpoważniejsze reformy wymiaru sprawiedliwości. Ale to, co robi i jak to robi, budzi skrajne emocje.


Pozostało jeszcze 95% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 zł
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • Asesor(2013-12-27 08:09) Odpowiedz 00

    Harcerzyk! Oblat benedyktyński! Członek dwóch komisji - kodyfikacyjnej i episkopatu! Człowiek Orkiestra

  • master(2013-12-29 15:59) Odpowiedz 00

    @ 12 i 13
    Syndrom psa ogrodnika się odezwał? hehehehe
    Notariusz to ma takie pojęcie o byciu pełnomocnikiem jak salowa o operacjach neurochirurgicznych.

    @ 14
    Nie tłumacz im, notariusz i tak tego nie pojmie. Szablonik wypełniają mu pracownicy, on odczytuje i kasuje Polaków, których do jego usług zmusza państwo. Dwa lata temu korzystałem z przymusowej usługi notarialnej - dla mnie to co robi nie jest warte nawet 1/100 tego ile za to notariusz wziął. Szczerze mówiąc, w przypadku notariuszy, zawsze zastanwiał mnie wygórowany wymóg ukończenia prawa.

    @ 15
    Felczer to osoba która nie ukończyła studiów. Prawnik studia kończy. Ale skąd taki prawnik jak ty ma o tym wiedzieć. Czytanie ze zrozumieniem to zbyt duży wysiłek.
    Przymus adwokacki (i nie tylko adwokacki) to emanacja państwa kolesi. Notariusz może napisać kasację, choć w życiu takiego pisma nie pisał. Tak samo doktor habilitowany prawa - np. prawa rzymskiego, albo filozofii prawa. Nigdy nie pisał, ale mu wolno.

  • Imielak(2013-12-28 23:33) Odpowiedz 00

    I to jest ten nasz prawniczy ból, że tacy dyletanci w zawodach prawniczych (nie był sędzią, prokuratorem, radcą ani notariuszem) decydują o losie i zasadach funkcjonowania tych zawodów!!!

  • donaukinieuki(2013-12-30 15:19) Odpowiedz 00

    Obowiązki radcy i adwokata, w tym obowiązkowa obrona w sprawach karnych z urzędu, a więc w sprawach o większych gabarytach niż inhousów wymaga podobnie jak w przypadku uzyskania uprawnień do prowadzenia samochodu ciężarowego zadania egzaminu zawodowego. Radca i adwokata, sędzia, prokurator i notariusz wykonują zawody zaufania publicznego. Tym m.in. różnią się od inhousów bez egzaminu. Rzeczpospolita nadała im uprawnienia i sprawdza ich przygotowanie do pełnienia tych funkcji państwowym egzaminem zawodowym.

    Z Twojej dalszej wypowiedzi wynika, że negujesz egzaminy jako takie, a to jest niebezpieczne, bo prowadzi najpierw do radców bez egzaminu, potem notariuszy, lekarzy, naukowców i sędziów. Prowadzi to do upadku zawodów zaufania publicznego.

    Chcesz być radcą, tak jak inni zdaj egzamin. Nie powinieneś mieć z tym trudności praktykując w szerokim zakresie prawo, ale myślę że jako inhouse właśnie wąski zakres jest problemem. Radca, czy adwokat musi być przygotowany na pomoc w każdej dziedzinie prawa, bo poza sprawami z wyboru otrzymuje zlecenia pomocy prawnej z urzędu od Rzeczypospolitej. To jest różnica w gabarytach, na którą powoływałeś się w przypadku kierowców.

  • dago(2013-12-28 18:24) Odpowiedz 00

    @ 8
    Nikt sie nie chce dostać do samorządów, tylko ludzie chcą poszerzyć możliwości zawodowe, nie tracąc czasu na naukę przedmiotów niepotrzebnych. Pracując w zawodzie prawnika od lat chyba każdy wie co mu jest potrzebne.
    Samorządy prawnicze powinno się wreszcie sprowadzić do postaci, jaką od zawsze mieć powinny - czyli prywatnych, dobrowolnych stowarzyszeń.
    Niby dlaczego mam za usługę notarialną czy każdą inna płacić nie na zasadach rynkowych.
    Wszędzie powinna obowiązywać zasada sprawiedliwości. Jeżeli notariusze może korzystać z czyichś usług na warunkach wolnorynkowych, to tak samo ten ktoś powinien miec możliwość korzystania na zasadach wolnorynkowych z usług notariusza.

  • donaukinieuki(2013-12-29 19:36) Odpowiedz 00

    do 22: przeczytaj wpisy 13 i 14 i inne, to może wówczas zrozumiesz dlaczego egzamin jest konieczny. Jeśli czytałeś, a tego nie rozumiesz, to tym bardziej uzasadnia istnienie egzaminów zawodowych.

    Odpowiadam:
    odpowiedź, a) jest prawidłowa.

    A teraz odpowiedz na moje pytanie:
    Czy osoba mająca prawo jazdy kat. "B" podczas prowadzenia pojazdu wykonuje czynności podobne do czynności:
    a) kierowcy ciężarówki,
    b) pilota statku powietrznego,
    c) kapitana statku morskiego?

    Czy to znaczy, że uprawnienia do prowadzenia ciężarówek ma otrzymać z automatu?

    Podobne pytanie można by zadać w przypadku specjalizacji lekarskich i tak samo ukazałoby błąd logiczny w Twoim rozumowaniu.

    Nie rozumiem dlaczego dziesiątki tysięcy prawników w Polsce i miliny na świecie przystąpiło do egzaminów zawodowych, a kilku polskich leniwych inhousów ma z tym problem?

    Pewne minimum musi być zachowane, a są nim egzaminy zawodowe uprawniające do wykonywania zawodów zaufania publicznego, do których dopuszczeni zostali inhousi legitymujący się praktyka.

    Chcesz mnie i innym udowodnić, że Twoja wartość jako prawnika jest taka sama jak prawnika egzaminowanego, zdaj ten państwowy, uczciwy i równy dla wszystkich egzamin, tak jak zdałeś maturę i szereg egzaminów na studiach.

    Moim zdaniem ten egzamin Was przerasta i stąd te niedorzeczne żądania. Palicie jednak swoją energię na sprawę z góry przegraną.

  • Inhouselawer(2013-12-28 17:38) Odpowiedz 00

    Do 8
    Skoro ten egzamin jest taki prosty -to komornicy i notariusze też go powinni zdawać. Praca in-house'a objętnie czy w firmie czy administracji jest pracą radcy prawnego. Przed założeniem prywatnej korporacji, radcy prawni robili dokładnie to samo. Nawet nazwa 'radca' to tytuł urzędniczy. Zatem radca prawny - to urzędnik zajmujący się prawem. Jeśli więc ktoś wykonuję pracę taką jak 'radca prawny' na rzecz państwa lub prywatnej firmy - to czemu miałby zdawać dodatkowe egzaminy? Wieloletnia praca w zawodzie mu za to wystarczy.
    Natomiast notariusz lub komornik - wykonują pracę zupełnie nietożsamą z pracą radcy. W tej chwili mogę wystapić w konkurencji z dowolnym noatariuszem lub komornikiem co do znajmomości prawa, które wykorzystuje sie w obsłudze firm.
    Jak ktoś nie wierzy, to niech zadzwoni do dowlnego znajmego komornika albo notariusza i zada mu pytania z prawa procesowego cywilnego albo prawa pracy, z prawa gospodarczego albo już w przypływie wyjątkowego sadyzmu - z prawa karnego albo wykroczeń. :)
    Racja jest po stronie 4 i 7. Jeśli komornika i notariusza wpisujemy bez egzaminu to ponięcie w takiej możliwości tych, którym najbliżej do radców prawnych (oni właściwie nimi są) - jest zwyczajnie nieuczciwe.

    p.s. Jeśli przez wiele lat pracuje przy obsłudze prawnej, a ty porównujesz moje kwalifikacje do felczera, bo nie zdałem egzaminu, z przedmiotów z których nie będę korzystał w zyciu zawodowym nigdy, to jak nazwies notariusza, który wpisuje sie do korporacji adwokackiej i może występować w sprawach karnych. To jakby salowa została chirurgiem.
    O komorniku z litości nie wspomnę. Do niedawna nie było nawet wymogu ukończenia prawa, żeby zostać komornikiem.

  • postulat do wiceministra(2013-12-29 19:06) Odpowiedz 00

    Nie wdając się tu w wasze spory i przerzucanie inwektywami, kto jest felczerem, a kto nie, zadam proste pytanie:
    - czyj zawód jest bliższy zawodowi radcy prawnego:
    a) prawnika z działu prawnego firmy bądź urzędu
    b) notariusza
    c) komornika

    I jeszcze drugie pytanie:
    Czym różni się praca prawnika z działu prawnego od pracy radcy prawnego?
    Radcowie prawni to była przecież grupa powołana do obsługi działów prawnych urzędów i firm państwowych. Dostali uprawnienie do obsługi osób fizycznych praktycznie z dnia na dzień (ustawa im to dała).

  • Tores(2013-12-29 16:59) Odpowiedz 00

    "Felczer to osoba która nie ukończyła studiów. Prawnik studia kończy. Ale skąd taki prawnik jak ty ma o tym wiedzieć. Czytanie ze zrozumieniem to zbyt duży wysiłek."
    I cóż z tego, że nie ukończyła? Studia nie przygotowują w ogóle do praktycznego wykonywania zawodu adwokata czy radcy prawnego. Taką funkcję pełni wyłącznie rzetelne odbycie aplikacji u adwokata, który przyucza do zawodu, czytaj: wysyła do sadu na rozprawy.
    "Przymus adwokacki (i nie tylko adwokacki) to emanacja państwa kolesi. Notariusz może napisać kasację, choć w życiu takiego pisma nie pisał. Tak samo doktor habilitowany prawa - np. prawa rzymskiego, albo filozofii prawa. Nigdy nie pisał, ale mu wolno."
    A absolwent prawa napisał w czasie studiów kasację?
    Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie skończyłem prawo, skończyłem aplikację adwokacką, zdałem egzamin końcowy i wiem jaką wiedzę PRAKTYCZNĄ miałem zaraz po studiach, jaką miałem kończąc aplikację i jaką mam obecnie wykonując zawód.

    Zresztą o czym my w ogóle rozmawiamy? Chcesz korzystać z pomocy prawnej absolwenta prawa bądź prawnika obsługującego od lat podmioty w urzędzie to podpisz z nim umowę na stałą obsługę prawną i to zgodnie z KPC wystarczy by te osoby mogły cię reprezentować przed sądem w sprawach cywilnych. Nie ma żadnego problemu. Wystarczy umowa między Tobą a prawnikiem z urzędu.

  • wystarczyzdać(2013-12-29 16:52) Odpowiedz 00

    @19
    Nikt tego nie napisał, czytanie ze zrozumieniem się kłania. Po prostu ustawodawca postawił wymóg wykonywania zawodu adwokata przez 3 lata przed wpisem do notariatu. Notariusz ma wyższą pozycję ustrojową i może zmienić zawód bez obowiązku 3 letniej praktyki.

    Co więcej pisałem, że zarówno notariusz jak i adwokat nie mają w chwili przejścia pomiędzy zawodami umiejętności praktycznych charakterystycznych dla nowych zawodów. Obaj muszą się szybko nauczyć nowych umiejętności, a zdany egzamin zawodowy jest gwarantem tego, że są to odpowiednie osoby, które sobie z tą nauką poradzą bez szkody dla klientów. Tym właśnie jest egzamin zawodowy, gwarantem tego, że w tych zawodach są osoby zdolne przechodzić miedzy zawodami.

  • ad vo(2013-12-29 16:45) Odpowiedz 00

    Pisanie, że adwokat żeby zostać rejentem musi przejść specjalne przeszkolenie, a rejent od razu może zostać adwokatem - to się nazywa oderwanie od rzeczywistości!
    Nawet oddając sprawiedliwość tym inhałsom trzeba przyznać, że mają zawód bardzo zbliżony do zawodu radcy prawnego. Moja znajoma jest prawnikiem urzędowym. Przez kilka lat miała tytuł referenta prawnego, teraz jest radcą właściwie radca prawnym - bo radzi w zakresie prawa. Prawdę mówiąc trudno tu znaleźć wytłumaczenie dlaczego takie osoby nie mogłyby występować w sprawach osób fizycznych, skoro występują w sprawach osób prawnych. Oczywiście nie powinno się ich dopuszczać do spraw karnych, bo tymi się nie zajmują. Sprawy karne powinny zostać przy adwokaturze.
    Jeżeli państwo dopuszcza do pełni praw procesowych rejentów albo co jeszcze dziwniejsze - komorników, podczas gdy jeden i drugi zawód nie jest ani trochę podobny do zawodu adwokata ani radcy to nie da się wytłumaczyć wykluczenia takiej możliwości w stosunku do referentów czy radców - prawnych.
    Zdecydowanie jestem za oddzieleniem zawodu adwokata od zawodu radcy, a obu tych zawodów od zawodu rejenta i komornika

  • antyroszczeniowcy(2013-12-29 16:26) Odpowiedz 00

    @ 17. No popatrz, taki mądry a egzaminów, które bez migania się zdały dziesiątki tysięcy prawników, w Polsce zdać nie potrafi. Zapraszam na praktykę, zobaczysz czym zajmuje się notariusz, jako że raczej nie skorzystasz odsyłam na stronę MS do zadań egzaminacyjnych. Przeczytaj i spal się ze wstydu.

    Studia prawnicze są jak podstawówka, dopiero aplikacja kształtuje prawnika. Prawniczy felczerzy dziś chcą być radcami, notariuszami, a za tydzień sędziami.

  • antyroszczeniowcy(2013-12-29 15:58) Odpowiedz 00

    @14

    Ja akurat mam, ale wiem że inni nie mają, ale nie o praktykę tu jednak chodzi. Przeczytaj wpis 13.

  • Prawnik(2013-12-27 08:31) Odpowiedz 00

    Gorące podziękowania za przyczynienie się do reform notariatu i likwidacji asesury notarialnej!!!

  • Tores(2013-12-29 14:37) Odpowiedz 00

    "Skoro mogą reprezentować podmioty państwowe lub firmy, to dlaczego nie mogą reprezentować osób fizycznych?"
    Nie mogą zawsze i wszędzie. Do pewnych czynności niezbędny jest przymus adwokacki. Oznacza on, że pismo musi sporządzić adwokat bądź radca prawny, chyba, że sama strona jest: notariuszem, sędzią, prokuratorem, doktorem habilitowanym nauk prawnych.
    Podobne różnice występują pomiędzy felczerem a lekarzem? Dlaczego felczer po kilkunastu latach praktyki nie może z automatu zostać lekarzem? Ponieważ, żeby zostać lekarzem należy zdać państwowym egzamin.
    Osoby od lat pracujące w urzędach i obsługujące podmioty gospodarcze z pewnością zdadzą egzamin radcowski z palcem w du... Przecież ich doświadczenie zawodowe jest tak ogromne, że nie będzie z tym większego problemu.

  • antyroszczeniowcy(2013-12-28 14:57) Odpowiedz 00

    @ 4 i 7. Bo komornik i notariusz ukończyli aplikacje i zdali państwowe egzaminy zawodowe, równe a nawet w przypadku notariatu trudniejsze od egzaminu adwokackiego i radcowskiego.
    Macie możliwość zdawania egzaminu zawodowego bez odbycia aplikacji więc w czym problem? A już wiem, egzamin jest dla was zbyt wymagający. Chcielibyście dostać się do samorządów na krzywy ryj.

    Prawnicy z tzw. działów prawnych, czyli często prawnicy bez egzaminu zawodowego są jak felczerzy. Pouczcie się, zdajcie egzamin zawodowy, tak jak wszyscy i zapraszamy na nasze listy.

    Skończcie z roszczeniową postawą "na krzywy ryj"

  • postulat do wiceministra(2013-12-29 13:59) Odpowiedz 00

    Do antyroszczeniowcy @ 8
    Praktykując prawo człowiek wyzbywa sie wszelkich kompleksów względem prawników należących do korporacji.
    Będąc praktykiem trudno się zmusić, do uczenia się rzeczy, z których nigdy w zawodowym życiu korzystać nie będę. Ludzi młodych łatwiej jest przekonać, że coś im jest niezbędnę, choć każdy praktyk wie, że jest inaczej.
    Osoby wykonujące od wielu lat, de facto zawód radcy prawnego powinny mieć możliwość wpisu lub wykonywania zawodu bez przynależności do korporacji. Skoro mogą reprezentować podmioty państwowe lub firmy, to dlaczego nie mogą reprezentować osób fizycznych?
    Jeśli jesteś notariuszem, jak piszesz to odpowiedz sobie na pytanie czy masz jakąkolwiek praktykę w pisaniu pism procesowych, udzielaniu porad prawnych dla pracodawcy albo stron, wydawaniu opinii prawnych, występowaniu przed sądami? Jako notariusz, zajmujesz sie całkowicie czym innym niż radca prawny czy tym bardziej adwokat. To, że należysz do korporacji czy że zdawałeś egzamin nie ma nic do rzeczy, bo to tak, jakby endokrynolog uznał, że może zostać dentystą, bo zdał trudniejszy egzamin. :)

  • wystarczyzdać(2013-12-29 12:42) Odpowiedz 00

    Ustawodawca słusznie uznał, że równorzędne prawnicze egzaminy zawodowe oraz egzamin doktorski są niezbędnym minimum w przechodzeniu między zawodami. Nie świadczy to o tym, że notariusz od razu potrafi wykonywać czynności radcy, a radca czynności notariusza. Oczywistym jest, że tak nie jest. Zdane równorzędne egzaminy zawodowe przesądzają jednak o tym, że osoba, która je zdała posiada odpowiednią widzę prawniczą oraz umiejętności psychiczne do podjęcia z powodzeniem wykonywania innego zawodu zaufania publicznego. Tak jak matura jest dowodem na zdolność podjęcia studiów. Ustawodawca ma pewność, że osoba, która zdała egzamin notarialny ma predyspozycje intelektualne do zastania sędzią i odwrotnie. Na tym polega wymóg zdania egzaminów zawodowych, który istnieje w całym cywilizowanym świecie.
    Inhouse bez egzaminu nie daje rękojmi właściwego wykonywania zawodu, bo nie legitymując się zdanym egzaminem zawodowym lub egzaminem doktorskim nie udowodnił ustawodawcy swoich predyspozycji intelektualnych oraz nie potwierdził możliwości szybkiego nabywania umiejętności w nowym zawodzie. Teoretycznie inhousem może być małpa, której każesz podpisywać się pod pozwem. Coś tam napisze i czy 5 letnie podpisywanie pozwu przez małpę jest takim samym dowodem jak zdanie egzaminu zawodowego? Otóż nie. Oczywistym jest, że inhouse robi więcej niż małpa zatrudniona na tym stanowisko (to tylko dosadny przykład), ale dowodowo jego praktyka jest na tym poziomie, co praktyka małpy.
    Musicie więc zrozumieć, iż to że notariusz może wpisać się do radców, a radca do notariuszy nie jest oparte o to, że jeden czy drugi posiada praktyczne umiejętności do konkretnego zawodu. Nie posiada, będzie się musiał tego szybko uczyć. Obaj posiadają jednak niezbędną wiedzą oraz zdolności intelektualne potrzebne do wykonywania zawodów kolegi i to jest właśnie zweryfikowane egzaminem.
    Inhouse bez egzaminu takiej weryfikacji nie przeszedł i jak widać strasznie się przed nią broni. Ciekawe dlaczego?

  • donaukinieuki(2013-12-29 12:09) Odpowiedz 00

    Są w Polsce równorzędne egzaminy zawodowe. Sędziowski, prokuratorski, notarialny, adwokacki, radcowski. Jeśli zda się któryś z nich można potem zmieniać zawód. Zdanie tych egzaminów jest dowodem posiadania odpowiedniej wiedzy prawniczej do szybkiego nabycia umiejętności w przypadku przechodzenia między zawodami. Te egzaminy są jak matura, bez niej nie pójdziesz na studia, choć możesz w swoim mniemaniu być do tego przygotowanym. Jakieś minimum trzeba spełniać. Drogę do egzaminów macie otwartą, ale widać, że teraz to już za mało. Z powodu obrzydzenia do nauki oraz faktu, że te egzaminy Was przerastają próbujecie w nieudolny sposób podważać ich sens. To się Wam jednak nie uda.

    Macie też mylne pojęcie o zawodzie notariusza. To notariusz od zawsze mógł wpisać się na listę radców prawnych i adwokatów, bez żadnego okresu karencji. To radca prawny i adwokat od zawsze musieli wcześniej wykonywać zawód adwokata lub radcy przez okres trzech lat aby nabyć uprawnienie do powołania na notariusza. Ustrojowo notariuszowi bliżej jest do sędziego, czy prokuratora, którzy także nie mają karencji czasowej w przechodzeniu do zawodu adwokata i radcy. Wasza zdziwienie możliwością wpisu notariusza na listy radców wynika z nieznajomości prawa. Co jest dodatkowym argumentem za tym, że wypadałoby się trochę pouczyć i zdać egzamin.

    Moje doświadczenie z inhousami bez egzaminu jest takie, że coś tam dzwoni, ale nie wiedza, w którym kościele. W ich pismach zawsze widać braki znajomości prawa jako systemu. Mają pewien wycinek wiedzy w dziedzinie, którą się zajmują, ale gdy zaczyna ona nachodzić na inne dziedziny wychodzą ogromne dziury w wiedzy. Powodem jest brak aplikacji i szerokiego przygotowania do egzaminu zawodowego, do którego trzeba uczyć się samodzielnie przez co najmniej rok i dzięki temu przebrnąć przez wszelkie dziedziny prawa, z którymi pracując jako inhouse w urzędzie, czy u przedsiębiorcy na co dzień się nie stykacie. Tym właśnie się różnicie od tych, którzy musieli przygotować się na egzamin zawodowy.

  • postulat do wiceministra(2013-12-30 01:31) Odpowiedz 00

    Odpowiadam na Twoje pytanie.
    odpowiedź a) Osoba prowadząca samochód osobowy, będzie miała najmniejszy problem z przesiadką na ciężarówkę. Zna zasady ruchu drogowego i zna specyfikę dróg, jedynie musi przyzwyczaić się do innych gabarytów pojazdu.
    Zarówno pilot jak i kapitan z uwagi na prace zupełnie odbiegającą od prowadzenia samochodu ciężarowego - mieliby największe problemy z przesiadką.

    Z lekarzami podobnie. Załóżmy, że jedna osoba tylko z dyplomem lekarskim pracowała wiele lat, powiedzmy na dermatologii. Stawiała diagnozy, przepisywała leki, prowadziła zabiegi z wyjątkiem zabiegów przeszczepu skóry. Druga to lekarz specjalista ortopeda, składa kości, ale o chorobach skóry pojęcia nie ma. Jest oczywiste, który z nich będzie lepszym dermatologiem. Ktoś, kto zjadł zęby na dermatologii, choć nie ma formalnego dyplomu, będzie lepszym dermatologiem niż ktoś, kto całe życie zawodowe nie miał z dermatologią styczności.

    Powoływanie się na zdanie egzaminów w przeszłości nie ma żadnego sensu. Każdy psycholog wyjaśni, że po kilku latach nieużywania zapomnisz prawie cały materiał, gdyby nawet się nie zmieniał. W prawie niewiele jest rzeczy, które trwają dłużej niż kilka lat. Po kilku latach niekorzystania z przepisów, można nauka praktycznie zaczynać na nowo.
    Traktowanie aplikacji i egzaminu jako czegoś w rodzaju okresu "quasi-rekruckiego" pokazuje takie trochę podejście do rzeczywistości jak w tym dowcipie o piekle i kotle w którym Polacy sami się pilnują, żeby z niego nie wyleźć. Nauka dziedzin prawa, z których nie masz pożytku - to czas wyrzucony w błoto. Czemu zmuszać do tego tych, którzy wiedzą co jest im w zawodzie potrzebne.
    To trochę tak, używając zaproponowanej przez Ciebie konwencji medycznej, jakby ktoś, kto chce zostać dermatologiem, 90 procent swojego czasu poświęcał na zgłębianie ortopedii i okulistyki. O tyle czasu ile poświęci na ortopedię i okulistykę, będzie głupszym dermatologiem. Jest to dość oczywiste.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama