statystyki

Michał Królikowski: Człowiek bez wątpliwości

autor: Ewa Ivanova27.12.2013, 07:26; Aktualizacja: 27.12.2013, 08:29
  • Wyślij
  • Drukuj
Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości

Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwościźródło: DGP

Na rodzimej uczelni uznawany jest za skrajnego konserwatystę. Jest oblatem benedyktyńskim, czyli świeckim mnichem. Firmuje najbardziej kontrowersyjne pomysły resortu sprawiedliwości. Zadarł z sędziami, feministkami i przeciwnikami zmiany ustawy antyaborcyjnej. Wiceminister Michał Królikowski mówi o sobie: Nie można żyć w rozdwojeniu jaźni

reklama



reklama


Ortodoksyjny katolik. Wierzy, że jego ziemska powinność to benedyktyńskie „ora et labora” (módl się i pracuj). Wykładowca prawa karnego. Zwolennik tradycyjnego modelu rodziny, ojciec czwórki dzieci i przeciwnik gender. Jest niezłym kucharzem. Najchętniej bawi się w kreację przepisów na wołowinę. Jak większość ludzi w jego wieku ma w banku kredyt hipoteczny. Gdyby nie był prawnikiem, to zostałby lekarzem. Michał Królikowski jest najmłodszym wiceministrem w resorcie sprawiedliwości, od grudnia 2011 r. odpowiada za najpoważniejsze reformy wymiaru sprawiedliwości. Ale to, co robi i jak to robi, budzi skrajne emocje.


Pozostało jeszcze 95% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 26

  • 1: JD z IP: 89.69.203.* (2014-01-20 19:58)

    Dziękuję p. Królikowskiemu za siłę charakteru i służbę dla dobra ludzi. Gratuluję odwagi i niezachwianej postawy!

  • 2: donaukinieuki z IP: 89.76.66.* (2013-12-30 15:19)

    Obowiązki radcy i adwokata, w tym obowiązkowa obrona w sprawach karnych z urzędu, a więc w sprawach o większych gabarytach niż inhousów wymaga podobnie jak w przypadku uzyskania uprawnień do prowadzenia samochodu ciężarowego zadania egzaminu zawodowego. Radca i adwokata, sędzia, prokurator i notariusz wykonują zawody zaufania publicznego. Tym m.in. różnią się od inhousów bez egzaminu. Rzeczpospolita nadała im uprawnienia i sprawdza ich przygotowanie do pełnienia tych funkcji państwowym egzaminem zawodowym.

    Z Twojej dalszej wypowiedzi wynika, że negujesz egzaminy jako takie, a to jest niebezpieczne, bo prowadzi najpierw do radców bez egzaminu, potem notariuszy, lekarzy, naukowców i sędziów. Prowadzi to do upadku zawodów zaufania publicznego.

    Chcesz być radcą, tak jak inni zdaj egzamin. Nie powinieneś mieć z tym trudności praktykując w szerokim zakresie prawo, ale myślę że jako inhouse właśnie wąski zakres jest problemem. Radca, czy adwokat musi być przygotowany na pomoc w każdej dziedzinie prawa, bo poza sprawami z wyboru otrzymuje zlecenia pomocy prawnej z urzędu od Rzeczypospolitej. To jest różnica w gabarytach, na którą powoływałeś się w przypadku kierowców.

  • 3: postulat do wiceministra z IP: 85.28.176.* (2013-12-30 01:31)

    Odpowiadam na Twoje pytanie.
    odpowiedź a) Osoba prowadząca samochód osobowy, będzie miała najmniejszy problem z przesiadką na ciężarówkę. Zna zasady ruchu drogowego i zna specyfikę dróg, jedynie musi przyzwyczaić się do innych gabarytów pojazdu.
    Zarówno pilot jak i kapitan z uwagi na prace zupełnie odbiegającą od prowadzenia samochodu ciężarowego - mieliby największe problemy z przesiadką.

    Z lekarzami podobnie. Załóżmy, że jedna osoba tylko z dyplomem lekarskim pracowała wiele lat, powiedzmy na dermatologii. Stawiała diagnozy, przepisywała leki, prowadziła zabiegi z wyjątkiem zabiegów przeszczepu skóry. Druga to lekarz specjalista ortopeda, składa kości, ale o chorobach skóry pojęcia nie ma. Jest oczywiste, który z nich będzie lepszym dermatologiem. Ktoś, kto zjadł zęby na dermatologii, choć nie ma formalnego dyplomu, będzie lepszym dermatologiem niż ktoś, kto całe życie zawodowe nie miał z dermatologią styczności.

    Powoływanie się na zdanie egzaminów w przeszłości nie ma żadnego sensu. Każdy psycholog wyjaśni, że po kilku latach nieużywania zapomnisz prawie cały materiał, gdyby nawet się nie zmieniał. W prawie niewiele jest rzeczy, które trwają dłużej niż kilka lat. Po kilku latach niekorzystania z przepisów, można nauka praktycznie zaczynać na nowo.
    Traktowanie aplikacji i egzaminu jako czegoś w rodzaju okresu "quasi-rekruckiego" pokazuje takie trochę podejście do rzeczywistości jak w tym dowcipie o piekle i kotle w którym Polacy sami się pilnują, żeby z niego nie wyleźć. Nauka dziedzin prawa, z których nie masz pożytku - to czas wyrzucony w błoto. Czemu zmuszać do tego tych, którzy wiedzą co jest im w zawodzie potrzebne.
    To trochę tak, używając zaproponowanej przez Ciebie konwencji medycznej, jakby ktoś, kto chce zostać dermatologiem, 90 procent swojego czasu poświęcał na zgłębianie ortopedii i okulistyki. O tyle czasu ile poświęci na ortopedię i okulistykę, będzie głupszym dermatologiem. Jest to dość oczywiste.

  • 4: donaukinieuki z IP: 89.76.66.* (2013-12-29 19:36)

    do 22: przeczytaj wpisy 13 i 14 i inne, to może wówczas zrozumiesz dlaczego egzamin jest konieczny. Jeśli czytałeś, a tego nie rozumiesz, to tym bardziej uzasadnia istnienie egzaminów zawodowych.

    Odpowiadam:
    odpowiedź, a) jest prawidłowa.

    A teraz odpowiedz na moje pytanie:
    Czy osoba mająca prawo jazdy kat. "B" podczas prowadzenia pojazdu wykonuje czynności podobne do czynności:
    a) kierowcy ciężarówki,
    b) pilota statku powietrznego,
    c) kapitana statku morskiego?

    Czy to znaczy, że uprawnienia do prowadzenia ciężarówek ma otrzymać z automatu?

    Podobne pytanie można by zadać w przypadku specjalizacji lekarskich i tak samo ukazałoby błąd logiczny w Twoim rozumowaniu.

    Nie rozumiem dlaczego dziesiątki tysięcy prawników w Polsce i miliny na świecie przystąpiło do egzaminów zawodowych, a kilku polskich leniwych inhousów ma z tym problem?

    Pewne minimum musi być zachowane, a są nim egzaminy zawodowe uprawniające do wykonywania zawodów zaufania publicznego, do których dopuszczeni zostali inhousi legitymujący się praktyka.

    Chcesz mnie i innym udowodnić, że Twoja wartość jako prawnika jest taka sama jak prawnika egzaminowanego, zdaj ten państwowy, uczciwy i równy dla wszystkich egzamin, tak jak zdałeś maturę i szereg egzaminów na studiach.

    Moim zdaniem ten egzamin Was przerasta i stąd te niedorzeczne żądania. Palicie jednak swoją energię na sprawę z góry przegraną.

  • 5: postulat do wiceministra z IP: 85.28.176.* (2013-12-29 19:06)

    Nie wdając się tu w wasze spory i przerzucanie inwektywami, kto jest felczerem, a kto nie, zadam proste pytanie:
    - czyj zawód jest bliższy zawodowi radcy prawnego:
    a) prawnika z działu prawnego firmy bądź urzędu
    b) notariusza
    c) komornika

    I jeszcze drugie pytanie:
    Czym różni się praca prawnika z działu prawnego od pracy radcy prawnego?
    Radcowie prawni to była przecież grupa powołana do obsługi działów prawnych urzędów i firm państwowych. Dostali uprawnienie do obsługi osób fizycznych praktycznie z dnia na dzień (ustawa im to dała).

  • 6: Tores z IP: 93.175.104.* (2013-12-29 16:59)

    "Felczer to osoba która nie ukończyła studiów. Prawnik studia kończy. Ale skąd taki prawnik jak ty ma o tym wiedzieć. Czytanie ze zrozumieniem to zbyt duży wysiłek."
    I cóż z tego, że nie ukończyła? Studia nie przygotowują w ogóle do praktycznego wykonywania zawodu adwokata czy radcy prawnego. Taką funkcję pełni wyłącznie rzetelne odbycie aplikacji u adwokata, który przyucza do zawodu, czytaj: wysyła do sadu na rozprawy.
    "Przymus adwokacki (i nie tylko adwokacki) to emanacja państwa kolesi. Notariusz może napisać kasację, choć w życiu takiego pisma nie pisał. Tak samo doktor habilitowany prawa - np. prawa rzymskiego, albo filozofii prawa. Nigdy nie pisał, ale mu wolno."
    A absolwent prawa napisał w czasie studiów kasację?
    Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie skończyłem prawo, skończyłem aplikację adwokacką, zdałem egzamin końcowy i wiem jaką wiedzę PRAKTYCZNĄ miałem zaraz po studiach, jaką miałem kończąc aplikację i jaką mam obecnie wykonując zawód.

    Zresztą o czym my w ogóle rozmawiamy? Chcesz korzystać z pomocy prawnej absolwenta prawa bądź prawnika obsługującego od lat podmioty w urzędzie to podpisz z nim umowę na stałą obsługę prawną i to zgodnie z KPC wystarczy by te osoby mogły cię reprezentować przed sądem w sprawach cywilnych. Nie ma żadnego problemu. Wystarczy umowa między Tobą a prawnikiem z urzędu.

  • 7: wystarczyzdać z IP: 89.76.66.* (2013-12-29 16:52)

    @19
    Nikt tego nie napisał, czytanie ze zrozumieniem się kłania. Po prostu ustawodawca postawił wymóg wykonywania zawodu adwokata przez 3 lata przed wpisem do notariatu. Notariusz ma wyższą pozycję ustrojową i może zmienić zawód bez obowiązku 3 letniej praktyki.

    Co więcej pisałem, że zarówno notariusz jak i adwokat nie mają w chwili przejścia pomiędzy zawodami umiejętności praktycznych charakterystycznych dla nowych zawodów. Obaj muszą się szybko nauczyć nowych umiejętności, a zdany egzamin zawodowy jest gwarantem tego, że są to odpowiednie osoby, które sobie z tą nauką poradzą bez szkody dla klientów. Tym właśnie jest egzamin zawodowy, gwarantem tego, że w tych zawodach są osoby zdolne przechodzić miedzy zawodami.

  • 8: ad vo z IP: 37.130.227.* (2013-12-29 16:45)

    Pisanie, że adwokat żeby zostać rejentem musi przejść specjalne przeszkolenie, a rejent od razu może zostać adwokatem - to się nazywa oderwanie od rzeczywistości!
    Nawet oddając sprawiedliwość tym inhałsom trzeba przyznać, że mają zawód bardzo zbliżony do zawodu radcy prawnego. Moja znajoma jest prawnikiem urzędowym. Przez kilka lat miała tytuł referenta prawnego, teraz jest radcą właściwie radca prawnym - bo radzi w zakresie prawa. Prawdę mówiąc trudno tu znaleźć wytłumaczenie dlaczego takie osoby nie mogłyby występować w sprawach osób fizycznych, skoro występują w sprawach osób prawnych. Oczywiście nie powinno się ich dopuszczać do spraw karnych, bo tymi się nie zajmują. Sprawy karne powinny zostać przy adwokaturze.
    Jeżeli państwo dopuszcza do pełni praw procesowych rejentów albo co jeszcze dziwniejsze - komorników, podczas gdy jeden i drugi zawód nie jest ani trochę podobny do zawodu adwokata ani radcy to nie da się wytłumaczyć wykluczenia takiej możliwości w stosunku do referentów czy radców - prawnych.
    Zdecydowanie jestem za oddzieleniem zawodu adwokata od zawodu radcy, a obu tych zawodów od zawodu rejenta i komornika

  • 9: antyroszczeniowcy z IP: 89.76.66.* (2013-12-29 16:26)

    @ 17. No popatrz, taki mądry a egzaminów, które bez migania się zdały dziesiątki tysięcy prawników, w Polsce zdać nie potrafi. Zapraszam na praktykę, zobaczysz czym zajmuje się notariusz, jako że raczej nie skorzystasz odsyłam na stronę MS do zadań egzaminacyjnych. Przeczytaj i spal się ze wstydu.

    Studia prawnicze są jak podstawówka, dopiero aplikacja kształtuje prawnika. Prawniczy felczerzy dziś chcą być radcami, notariuszami, a za tydzień sędziami.

  • 10: master z IP: 46.165.221.* (2013-12-29 15:59)

    @ 12 i 13
    Syndrom psa ogrodnika się odezwał? hehehehe
    Notariusz to ma takie pojęcie o byciu pełnomocnikiem jak salowa o operacjach neurochirurgicznych.

    @ 14
    Nie tłumacz im, notariusz i tak tego nie pojmie. Szablonik wypełniają mu pracownicy, on odczytuje i kasuje Polaków, których do jego usług zmusza państwo. Dwa lata temu korzystałem z przymusowej usługi notarialnej - dla mnie to co robi nie jest warte nawet 1/100 tego ile za to notariusz wziął. Szczerze mówiąc, w przypadku notariuszy, zawsze zastanwiał mnie wygórowany wymóg ukończenia prawa.

    @ 15
    Felczer to osoba która nie ukończyła studiów. Prawnik studia kończy. Ale skąd taki prawnik jak ty ma o tym wiedzieć. Czytanie ze zrozumieniem to zbyt duży wysiłek.
    Przymus adwokacki (i nie tylko adwokacki) to emanacja państwa kolesi. Notariusz może napisać kasację, choć w życiu takiego pisma nie pisał. Tak samo doktor habilitowany prawa - np. prawa rzymskiego, albo filozofii prawa. Nigdy nie pisał, ale mu wolno.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

reklama