Sprzyja pan propozycjom samorządów adwokackiego i radcowskiego, dotyczącym poszerzenia ich uprawnień o niektóre czynności zastrzeżone dotąd dla notariuszy?

Tomasz Janik, prezes Krajowej Rady Notarialnej

Tomasz Janik, prezes Krajowej Rady Notarialnej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Te propozycje są dla mnie zaskakujące. Myślę, że u ich podstaw leży niezrozumienie odmienności naszego zawodu i pozycji ustrojowej osób go wykonujących od roli adwokata czy radcy prawnego. Oczywiście te grupy zawodowe są teoretycznie przygotowane do sporządzania aktów sprzedaży nieruchomości, tak samo jak notariusze są przygotowani teoretycznie do sporządzania wniosków w postępowaniu nieprocesowym czy pozwów oraz udzielania porad. Notariat nie chce jednak sięgać po cudze kompetencje i zarabiać na pisaniu pism procesowych. Albo wykonuje się zawód adwokata czy radcy prawnego, albo notariusza.

Będzie pan bronił terytorium notariuszy?

Oczywiście, tym bardziej że w istocie chodzi o coś innego. Dostrzegam dążenie adwokatury do złamania pewnych zasad dotyczących pozycji ustrojowej poszczególnych zawodów prawniczych. Można porównywać uprawnienia adwokatów i radców jako zawodów świadczących pomoc prawną, bo ich pozycja ustrojowa jest zbliżona, ale nie można ich porównywać z notariuszami, którzy są organami ochrony prawnej i nie wykonują zawodu w pełni wolnego. Te pomysły to kierunek prowadzący do likwidacji formy notarialnej w określonym zakresie. Jeżeli słyszymy o „przejmowaniu kompetencji notarialnych”, należy jasno powiedzieć: jeżeli forma notarialna dla określonych czynności jest zbędna, to wykonywać je może każdy, a nie tylko adwokat czy radca prawny.

Wciąż nie wiem, co stoi na przeszkodzie, aby to adwokaci sporządzali protokoły zgromadzeń spółek handlowych...

Cechą podstawową zawodu notariusza jest wymóg bezstronności i to nie tylko w stosunku do stron czy uczestników czynności notarialnych. Chodzi także o obiektywizm w dokumentowaniu obserwowanych zdarzeń. Adwokat czy radca prawny jako pełnomocnik jednej ze stron z istoty swojego umocowania jest zobowiązany do działania wyłącznie w interesie mocodawcy, czyli musi być stronniczy w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jego usytuowanie ma wpływ na spojrzenie na określone zjawiska i zdarzenia oczami mocodawcy oraz na ich ocenę. To może przełożyć się na zapis w umowie, protokole przebiegu zdarzeń czy czynności prawnej.

Ale notariusze też sięgają po nowe kompetencje, jak możliwość wydawania nakazów zapłaty czy darowizny na wypadek śmierci.

Notariat stara się jednak szukać kompetencji tam, gdzie pole jest niezagospodarowane. Szukamy nowych rozwiązań w celu zapewnienia pracy notariuszom, którzy wkrótce otworzą kancelarie w związku z wejściem w życie ustawy deregulacyjnej. Proponujemy rozszerzenie naszych kompetencji o takie, które usprawnią pracę sądów. Dla przykładu: gdyby notariusze mogli wydawać nakazy zapłaty np. w postępowaniu upominawczym, wówczas, w przypadku braku wniesienia sprzeciwu, sprawa w ogóle nie trafiłaby do sądu. Podobnie, możemy odciążyć sądy, nadając aktom notarialnym o poddaniu się egzekucji walor tytułu wykonawczego, a nie tylko egzekucyjnego, jak jest obecnie. To spowoduje brak wymogu nadawania klauzuli wykonalności przez sąd. Dotyczyłoby to w szczególności przypadków, gdy wysokość czy przedmiot świadczenia jest określony, a zobowiązany tego nie kwestionuje.

Szukanie nowych uprawnień to recepta na deregulację?

Również. Ustawodawca wprowadził zmiany, nie interesując się zupełnie tym, jak osoby wchodzące do zawodu będą w nim funkcjonować. Czynności notarialnych nie przybywa. Przeciwnie, ich liczba od pięciu lat systematycznie spada. Nie mamy jeszcze danych za rok bieżący, ale nawet jeżeli odnotowaliśmy wzrost liczby czynności, to i tak z uwagi na kryzys, a w szczególności spadek wartości nieruchomości, zmalał stopień ich przychodowości, przy stałych lub nawet rosnących kosztach. Musimy szukać rozwiązań, aby zapobiec temu, że co roku będzie w Polsce powstawać 500 kancelarii i tyle samo się zamykać. Obecna polityka Ministerstwa Sprawiedliwości zdaje się realizować następującą strategię: pozwólmy każdemu spróbować, a jeżeli się nie uda, to zamknie kancelarię i będzie szukał innego zajęcia.

Dziś kancelarie padają?

Trudno powiedzieć, czy padają. Ale osoby, które są dobrymi notariuszami od wielu lat, często zamykają kancelarie przed osiągnięciem wieku emerytalnego, ponieważ dochodzą do wniosku, że zakres ich odpowiedzialności jest niewspółmierny do możliwości zarobkowania. Od ponad dziesięciu lat nie dokonano żadnej podwyżki czy nawet waloryzacji taksy notarialnej określanej kwotą, nie licząc wprowadzenia nowych stawek za sporządzenie testamentu zawierającego zapis windykacyjny czy aktu poświadczenia dziedziczenia dokumentującego nabycie przedmiotu takiego zapisu (odpowiednio: maksymalnie 200 i 100 zł). Wysokość stawek za te czynności notarialne całkowicie abstrahuje od wytycznych ustawowych obowiązujących przy ustalaniu taksy, szczególnie w odniesieniu do zakresu odpowiedzialności notariusza.

Krajowa Rada Notarialna proponuje stworzenie rejestru pełnomocnictw.

Tak, zgłaszamy taki postulat. Naszym zdaniem rejestr początkowo powinien objąć pełnomocnictwa w obrocie nieruchomościami. Pełnomocnictwo jest dokumentem używanym często poza kancelarią notariusza, który go sporządził. Rejestr pomoże w stwierdzeniu jego prawdziwości i faktu, iż nie zostało odwołane. Dziś nie ma takiej możliwości, zaś działania, do których niejako zmusza nas orzecznictwo sądów w sprawach odszkodowawczych przeciwko notariuszom można uznać za naruszenie tajemnicy notarialnej. Rejestr zapewni możliwość weryfikacji okazanego dokumentu i jego treści w najważniejszych i najbardziej powszechnych dziedzinach, czyli obrocie nieruchomościami,czy tworzeniu podmiotów gospodarczych. Krajowa Rada Notarialna rozważała utworzenie takiego rejestru jako samorządowego, na wzór Notarialnego Rejestru Testamentów (NORT). Jednak uznaliśmy, iż bez zmian legislacyjnych, tzn. bez wprowadzenia obowiązku rejestrowania pełnomocnictw i ich odwołań, czyli bez publicznego charakteru i powszechności rejestru nie da się osiągnąć zamierzonego celu.

Wróćmy do podziału kompetencji. Adwokaci i radcy już dziś mogą poświadczać dokumenty za zgodność z oryginałem w ramach danego postępowania. Czemu nie mają zatem poświadczać pozostałych dokumentów?

Decyzja Parlamentu wprowadzająca te uprawnienia nie została dobrze uzasadniona. Efektem jest pojawienie się po raz pierwszy w naszym systemie prawnym dokumentów urzędowych, które nie podlegają obowiązkowi jakiejkolwiek rejestracji. Mają co prawda przymiot daty pewnej (jako dokumenty urzędowe), ale nikt nie jest w stanie zweryfikować ich prawdziwości. W odniesieniu do każdego innego dokumentu urzędowego, np. decyzji organu administracji, orzeczenia sądu, poświadczenia notarialnego – nawet jeżeli zaginie oryginalny dokument, gdy znamy sygnaturę, znak sprawy czy numer Repertorium A, możemy podjąć czynności zmierzające do weryfikacji odpisu orzeczenia z dokumentem, odtworzenia jego treści czy wydania duplikatu lub kopii. Poświadczenia dokonywane przez adwokatów, radców czy rzeczników patentowych nie są zaś odnotowywane w żadnym rejestrze. Ustawodawca jednak nadał im taką samą moc jak poświadczeniom notarialnym czy urzędowym. To może stwarzać zagrożenie. Mamy tu też do czynienia z nierównym traktowaniem podmiotów – notariusze mają obowiązek rejestrowania poświadczeń, ustalania tożsamości osoby, która czynności dokonuje, a także określone jest maksymalne wynagrodzenie, jakie rejent może pobrać za wykonanie odpisu wypisu czy kopii. Pozostałych grup to nie dotyczy. Poza tym tylko pozornie są to te same czynności. W obrocie transgranicznym i to nie tylko w krajach, w których istnieje system notariatu łacińskiego, żaden organ czy notariusz nie uzna takiego poświadczenia za dokument urzędowy.

Jak pan sobie wyobraża najlepsze rozwiązanie sporu o uprawnienia?

Wydaje się, że istnieją pola do współpracy i szukania takich aktywności czy czynności, które poprzez podnoszenie kultury prawnej społeczeństwa, spowodowałyby większe zainteresowanie działaniami, jakie mogliby podejmować adwokaci, radcowie i notariusze, a które jednocześnie skutkowałyby istotnym odciążeniem sądów. Takim obszarem jest pozasądowe rozstrzyganie sporów. Popularność aktów poświadczenia dziedziczenia, które notariusze sporządzają od 2009 r., pokazuje, że klient często woli ponieść wydatek większy niż opłaty sądowe (które notabene też wymagają systemowej zmiany), jeżeli szybko uzyska niezbędne informacje o możliwościach rozstrzygnięcia zaistniałej sytuacji, jego sprawa zostanie profesjonalnie wyjaśniona i rozstrzygnięta szybko i definitywnie. Dziś do mediacji trafia drobna część spraw, a na tym etapie mogłoby się zakończyć ich znacznie więcej.