statystyki

Spór sędziów z resortem rozstrzygnie trybunał

autor: Małgorzata Kryszkiewicz11.10.2013, 07:33; Aktualizacja: 11.10.2013, 09:12
prawo, sąd, sprawiedliwość

Wniosek w imieniu ministra sprawiedliwości będzie musiał złożyć premierźródło: ShutterStock

Przepis wymagający, aby to minister sprawiedliwości osobiście podpisywał każdą decyzję o przeniesieniu sędziego, jest niekonstytucyjny – twierdzi resort. I przygotowuje wniosek do Trybunału Konstytucyjnego

Reklama


Reklama


– Rozważamy zwrócenie się do Trybunału Konstytucyjnego o wydanie wyroku interpretacyjnego w tej sprawie – potwierdza Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości.

I choć to resort będzie odpowiedzialny za jego opracowanie merytoryczne, składać go w trybunale będzie premier. Wnioskować do TK o stwierdzenie niezgodności ustaw z konstytucją mogą bowiem tylko podmioty wskazane w art. 191 ustawy zasadniczej. Nie ma wśród nich ministra sprawiedliwości, ale jest jego szef, czyli prezes Rady Ministrów. Byłby to prawdopodobnie pierwszy wniosek do TK tego organu.

Wątpliwości resortu

Kwestionowany przez MS przepis to art. 75 par. 3 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2013r. poz. 427 – dalej: u.s.p.). Zgodnie z nim decyzję o przeniesieniu sędziego bez jego zgody m.in. z powodu reorganizacji sądownictwa podejmuje minister sprawiedliwości. Przy czym resort nie podważa literalnego brzmienia tego przepisu, lecz taki sposób jego rozumienia, jaki zaprezentował Sąd Najwyższy w uchwale z 17 lipca 2013 r. (sygn. akt III CZP 46/13).

W tym rozstrzygnięciu sędziowie przesądzili bowiem, że przepis ten nie pozwala ministrowi sprawiedliwości scedować na swoich zastępców (sekretarza lub podsekretarzy stanu) uprawnienia do podpisywania takich decyzji. A to oznacza – zdaniem SN – że wszystkie decyzje o przeniesieniu sędziów bez ich zgody niepodpisane osobiście przez ministra są nieważne. Tymczasem taka praktyka funkcjonowała w resorcie od lat. Skutkiem takiej interpretacji SN byłoby więc przyjęcie, że wszystkie wyroki wydane przez sędziów przeniesionych w ten sposób są dotknięte nieważnością. Do powtórki byłoby więc kilkaset tysięcy procesów.

– Nie mogę pojąć, dlaczego Sąd Najwyższy uznał, że wszystkie wyroki w sądach powstałych po 1997 roku w wyniku reorganizacji – choćby w Szczecinie czy Poznaniu – są nieważne. Ani też, na ile poważnie należy traktować pogląd SN, który choć uznał istnienie obowiązku kontroli prawidłowości obsadzenia sądu z urzędu na każdym etapie postępowania, nigdy nie dokonał tego wobec orzeczenia któregokolwiek z tych sądów – komentuje wiceminister Królikowski.

Resort postanowił więc szukać ratunku w trybunale.

Trybunał Konstytucyjny z reguły bierze bowiem pod uwagę skutki swoich orzeczeń – podkreśla wiceminister Królikowski.

Paraliż administracji

Zdaniem resortu art. 75 par. 3 u.s.p. rozumiany w opisany powyżej sposób jest niezgodny z konstytucyjną zasadą rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych. Nie pozwala on bowiem ministrowi sprawiedliwości tak podzielić obowiązków w resorcie, aby funkcjonował w sposób sprawny i efektywny. A jeżeli weźmiemy pod uwagę, że minister ma za zadanie zapewnić realizację i ochronę prawa do sądu, to może się okazać, że art. 75 par. 3 u.s.p. narusza również i tę konstytucyjną wartość.

Ponadto resort zarzuca, że przepis ten jest sprzeczny z uregulowanym w konstytucji modelem sprawowania władzy wykonawczej przez Radę Ministrów. Zgodnie z nim członek RM jest odpowiedzialny za kierowanie przydzielonym mu działem administracji rządowej. I aby się z tego obowiązku wywiązać, musi dysponować odpowiednimi narzędziami. Jednym z nich jest możliwość powierzania zadań swoim zastępcom.

„Zasada ta znajduje rozwinięcie i uszczegółowienie m.in. w ustawie o Radzie Ministrów, która przewiduje, że minister wykonuje swoje zadania przy pomocy sekretarzy i podsekretarzy stanu, gabinetu politycznego ministra oraz dyrektora generalnego urzędu. Brak jest przesłanek uzasadniających ograniczenie tej ustrojowej zasady w sprawach, które reguluje omawiana norma” – czytamy w projekcie wniosku do TK.

Zachwiana równowaga

Ale najmocniejszym zarzutem, jaki resort formułuje wobec takiej interpretacji art. 75 par. 3 u.s.p., jest naruszanie konstytucyjnej zasady równowagi władz. „Takie rozumienie przepisu ogranicza sposób wykonywania władzy wykonawczej, w dziale administracji sprawiedliwość, ze względu na jej związki w tym aspekcie z władzą wykonawczą” – czytamy w projekcie.

Tymczasem minister sprawiedliwości, wykonując określone przez ustawy kompetencje – także te dotyczące władzy sądowniczej – nie traci statusu organu władzy wykonawczej. I ma prawo wykonywać swoje obowiązki przy pomocy podległego mu ministerstwa.

Wniosek w imieniu ministra sprawiedliwości będzie musiał złożyć premier

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Atuor(2013-10-11 08:41) Odpowiedz 00

    Zniknął komentarz. Więc powtarzam. Składając taki wniosek (wice)minister de facto przyznaje rację SNowi. Inaczej wniosek byłby zbędny. Przy czym TK nie ma kompetenecji do wydawania wyroków interpretacyjnych.

  • Leddeer(2013-10-11 09:54) Odpowiedz 00

    Owszem SN może zmieniać swoje stanowsko. Ale liczy się argumentacja, a tu jest ona bardzo przekonywająca. Chodzi o to, że na styku władzy wykonawczej i sądowniczej czynności moga byc podejmowane tylko przez ministra jako równorzędnego ustrojowo sędziom. Podsekretarze stanu są wobec sędziów ustrojowo podrzędni więc nie maja prawa wydawania decyzji władczych.

    Dokładnie tak samo jak prezydent, bedacy elementem władzy wykonawczej musi osobiście mianować sędziego, i musi osobiście podpisać veto do ustawy. Gdyby przyjąć interpretację MS, trzeba by też stwierdzić, że veto do ustawy może podpisać także podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta

  • obiektywny(2013-10-12 00:14) Odpowiedz 00

    Sędziowie i SN niestety niedługo się zdziwią. Jak TK wyda wyrok to będą musieli wrócić do pracy i dobrze jak nie będą mieli dyscyplinarek, bo jaki wyrok wyda TK wiadomo. TK patrzy nie na prawo, a na skutek ewentualnego wyroku i tak orzeka. Liczne przykłady w sprawie sędziów, emerytów, czy sprawach co mogłyby zachwiać budżetem Państwa. Ponadto coś mi to przypomina orzekanie TK w sprawie zamrożenia uposażeń sędziów, gdzie wcześniej Prezes TK rozmawiał z MS na temat konstytucyjności i warunków konstytucyjności ewentualnego zamrożenia uposażeń. Coś to dziwne, że MS nagle chce wystąpić akurat do TK zamiast walczyć przed SN.

  • zygi(2013-10-11 23:32) Odpowiedz 00

    Sędziowie w zniesionych sądach od połowy tego tygodnia nie wydają orzeczeń i nie wykonują czynności związanych z orzekaniem. Szykuje sie paraliż sądownictwa. Ponad pół miliona spraw do powtórki. Mam nadzieję że poseł gowin będzie partycypował w kosztach poniesionych przez państwo i strony.

  • ZIBI(2013-10-13 20:51) Odpowiedz 00

    PANIE GOWIN, TERAZ PAN ZABIERAJ GŁOS I TŁUMACZ SIĘ PAN. JAK POLITYCZNY TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY POWOŁYWANY PRZEZ POLITYKÓW PANA POPARŁ TO SIĘ PAN PRODUKOWAŁEŚ.

  • gość(2013-10-11 15:01) Odpowiedz 00

    Leddeer w wypowiedzi nr 3 pyta czy " A może ministrowi się wydaje, że sędziowie to podlegli mu urzędnicy w dziale administracji rządowej, którymi nie musi sobie zawracać głowy? ". Zapomniał, że mimo iż minister jest w pewnym czasie na urzędniczym stanowisku to jednak jest politykiem. A oni przecież zawsze wszystko wiedzą lepiej. Chyba tylko przed wyborami się łaszą a później wszystko zapominają.

  • WP(2013-10-13 11:17) Odpowiedz 00

    A mi się wydaje, że Pan "Pod...sekretarz Stanu" Królikowski nie może zrozumieć, że "Sędzia" nie jest urzędnikiem i najbardziej ubodło następujące stwierdzenie z uzasadnienia SN:
    "Jest oczywiste, że sędzia, którego status wywodzi się bezpośrednio z Konstytucji oraz decyzji Prezydenta RP, opartej na uchwale organu konstytucyjnego, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa, pozostaje na wyższej pozycji ustrojowej niż sekretarz oraz podsekretarz stanu – urzędnicy niewchodzący w skład Rady Ministrów i niezaliczani do organów administracji rządowej".

  • JJB(2013-10-12 14:40) Odpowiedz 00

    Podobno Trybunał rozumiejąc powagę sytuacji i moc argumentacji min. Królikowskiego ma wydać wyrok pojutrze.Więc od wtorku sędziowie do roboty. :)

  • bot(2013-10-13 08:51) Odpowiedz 00

    współczuję "sądom przejmującym", które z pewnością czeka paraliż, gdy będą musiały orzekać w sprawach, w których sędziowie muszą odstąpić od orzekania. Arogancja władzy ma taki finał! Brawo SN za niezależność, której z pewnością brakuje TK.

  • Leddeer(2013-10-11 08:58) Odpowiedz 00

    Ludzie!!! Ta uchwała jednoznacznie stwierdza, że nie można scedować prawa do wykonywania działań władczych wobec sędziego, czyli prawa przeniesienia bez jego zgody. Dokładnie tak samo jak prezydent nie może scedować na inna osobę mianowania sędziów, czy podpisywania ustaw!

    Wcześniejsze uchwały SN dotyczyły delegowania za zgodą sędziego, i wtedy SN stwierdził, że może to robić pomniejszy urzędnik resortu bo on nie wykonuje żadnej władzy tylko nadaje formalną stronę decyzji samego sędziego o zmianie miejsca orzekania. Tak więc wszystkie decyzje o przeniesieniu sędziów po podziale sądów gdzie sędzioweie składali wnioski o przeniesienie są ważne.

    A z drugiej strony, czy to nie jest przypadkiem straszliwa arogancja władzy, że minister uważa, że nie będzie tracił czasu na podpisywanie dekretów o przeniesieniu jakichśtam sędziów? A może ministrowi się wydaje, że sędziowie to podlegli mu urzędnicy w dziale administracji rządowej, którymi nie musi sobie zawracać głowy? Jeżeli tak to dobrze że SN wyprowadził go z błędu. Bo w tej uchwale napisano wyraźnie, że pozycja ustrojowa sędziego jest znacznie wyższa niż pozycja podsekretarza stanu.

  • Sajgon(2013-10-11 10:36) Odpowiedz 00

    "SN też nie ma prawa wydawania wiążących interpretacji"
    pewnie, tylko że tu mamy uchwałę w składzie 7s i to jednak coś znaczy.

  • Atuor(2013-10-11 09:42) Odpowiedz 00

    Znowu zniknął

  • Atuor(2013-10-11 09:42) Odpowiedz 00

    Jedna uwaga SN też nie ma prawa wydawania wiążących interpretacji. Wydanie uchwały w konkretnej sprawie nie oznacza prawdy absolutnej, z którą trzeba zawsze się zgodzić.

  • Atuor(2013-10-11 09:39) Odpowiedz 00

    jedna uwaga SN, też nie ma prawa do wydawania wiążących interpretacji. To, że raz tak orzekł nie oznacza prawdy absolutnej.

  • liberał(2013-10-12 08:19) Odpowiedz 00

    Tyma razem sędziowie TK mocną się zastanowią, to już nie przelewki. Jaki tupet lub jak wielki strach ciąży na urzędnikach z MS, że chcą na plecach Sędziów TK uchronić swoje 4 litery.

  • ssr(2013-10-11 08:30) Odpowiedz 00

    Królikowski nie może pojąć uchwały SN jako prawnik, czy jako polityk ? Jeżeli jako prawnik to czas powrócić na uniwersytet. Jeżeli jako polityk trzeciego sortu, to wszystko jasne.

  • Logika(2013-10-17 11:02) Odpowiedz 00

    Przecież podsekretarzami stanu w MS też są sędziowie, nie wiedzieli, że podpisują dokument naruszając prawo?!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama