Chodzi o przypadki, gdy kierowca przekracza dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h, wówczas funkcjonariusz mógłby zatrzymać prawo jazdy na trzy miesiące.
W ocenie inspektora Marka Konkolewskiego z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, gdyby w ten sposób można było karać piratów drogowych, takich rażących naruszeń prędkości byłoby mniej. Konkolewski tłumaczy, że jeżeli kierowca jedzie w mieście z prędkością 120-130 km/h, to nie należy tego rozpatrywać w kategorii złamania przepisu, trzeba to nazwać wprost - jest to piractwo drogowe.

Marek Konkolewski dodaje, że jednocześnie należy dokonać weryfikacji znaków ograniczających prędkość. Jego zdaniem w wielu przypadków dopuszczalna prędkość jest zbyt niska. Muszą zniknąć znaki drogowe, które są ustawione nieadekwatnie do zagrożenia, jest też możliwość przypomina policjant, że zarządcy dróg mogą dozwoloną prędkość dozwoloną podwyższyć gdy przemawiają za tym względy bezpieczeństwa. Dodatkowo ekspert zwraca uwagę, że wiele tablic informującym o terenie zabudowanym także powinno zniknąć.

Według danych KGP nadmierna prędkość i brawura to najczęstsze przyczyny wypadków drogowych w Polsce.

Policja postuluje także podniesienie wysokości mandatów, po raz ostatni stawki ustalone zostały 18 lat temu. Maksymalna wysokość mandatu jaki teraz może otrzymać kierowca za jedno wykroczenie to 500 złotych.