statystyki

Projekt ustawy jest tajny? Sąd nie widzi problemu

autor: Ewa Ivanova10.06.2013, 09:30; Aktualizacja: 10.06.2013, 11:22

Społeczeństwo nie ma prawa poznać propozycji zmian przepisów o Trybunale Konstytucyjnym – to konsekwencja piątkowego orzeczenia. Eksperci pytają : gdzie się podziała jawność legislacji.

Reklama


Reklama


Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie ma obowiązku dzielenia się z opinią publiczną propozycją nowej ustawy o TK. Ma ona bowiem status dokumentu wewnętrznego i nie jest informacją publiczną. Tak wynika z orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wyrok nie jest prawomocny. Komentatorzy są oburzeni.

– Nie chciałabym polemizować z wyrokiem sądu, ale mam inny pogląd i nie uważam, że to dokument wewnętrzny. Jestem za pełną jawnością procesu legislacyjnego – mówi sędzia Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa.

– Jeśli dokument trafia z jednej publicznej instytucji do drugiej, a tak było w tym przypadku, to trudno go uznać za dokument wewnętrzny – dodaje Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Projekt ustawy napisali sędziowie TK i przekazali do Kancelarii Prezydenta w celu rozważenia inicjatywy ustawodawczej. Sieć Obywatelska Watchdog Polska (dawniej Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich) wystąpiła o dokument w trybie dostępu do informacji publicznej. Wniosek skierowała do Kancelarii Prezydenta i trybunału. Prezydent przesłał akta, a TK odmówił, wskazując, że to wewnętrzny dokument. WSA zgodził się z tym poglądem.

Losy skargi

Sprawie pikanterii dodaje to, że w Trybunale Konstytucyjnym leży skarga konstytucyjna tego samego stowarzyszenia, związana z pojęciem dokumentu wewnętrznego. Pojawiło się ono w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego jako słowo klucz zamykające dostęp do niektórych dokumentów, np. rządowych e-maili. Skarga na razie jest na etapie przedsądu.

– To kolejny wyrok, który wyłącza jawność procesu legislacyjnego. Staje się on coraz mniej transparentny, niestety dzięki orzecznictwu sądów administracyjnych – komentuje Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, i zapowiada skargę do NSA.

– Jeżeli TK twierdzi już teraz, że jest coś takiego jak dokument wewnętrzny, który nie podlega ujawnieniu, to zaczynam się martwić o los naszej skargi konstytucyjnej – dodaje.

– Projekt ustawy nie powinien mieć statusu dokumentu wewnętrznego – mówi Grażyna Kopińska, ekspert programu Odpowiedzialne Państwo Fundacji Batorego, członek Obywatelskiego Forum Legislacji.

Dotyczy bowiem procesu legislacyjnego i pokazuje, kto inspiruje zmiany prawa oraz w jakim kształcie. Ekspert przypomina, że z zasady cały rządowy proces legislacyjny ma charakter jawny. – Powszechnie uznaje się, że obywatel ma prawo wiedzieć, kto jest autorem proponowanej nowelizacji ustawy, poprawek, uwag i opinii. Przez analogię należy stosować takie same zasady do innych projektów ustaw – dodaje Kopińska.

Inaczej twierdzi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i radca prawny prowadzący kancelarię Chmaj i Wspólnicy.

– Inicjatywa sędziów TK nie stanowi informacji publicznej, dopóki nie trafi do Kancelarii Prezydenta. Dopiero gdy prezydent jako podmiot publiczny otrzyma ten dokument, ciąży na nim obowiązek ujawnienia go – uważa prawnik.

Jednak zastrzega, że jeśli projekt został wysłany jako korespondencja trybunału, z oficjalną pieczątką lub nagłówkiem nadawcy, to takie pismo nie może być traktowane jako dokument wewnętrzny.

Bez presji na prezydenta

Trybunał nie komentuje wyroku. W piśmie TK do sądu czytamy: „Od 2011 roku w Trybunale Konstytucyjnym toczą się – pod kierunkiem prezesa – prace studialne nad nowymi rozwiązaniami w zakresie organizacji i funkcjonowania trybunału. Charakter tych prac ogranicza się do wypracowania koncepcji i propozycji nowych bądź znowelizowanych rozwiązań usprawniających działalność i pożądanych wyłącznie z punktu widzenia trybunału (w takim sensie subiektywnych i roboczych)”. Prezes TK broni się, że udostępnienie projektu „mogłoby stanowić o swoistym wywieraniu nacisku, presji, budowaniu sugestii wobec prezydenta i jego kancelarii”.

Sędzia Strączyński wskazuje tu jeszcze jeden problem. – Żaden sędzia TK nie powinien brać udziału w procesie legislacyjnym, bo traci bezstronność przy orzekaniu. A co, jak będzie musiał orzekać w sprawie przepisu, który tworzył? – pyta szef „Iustitii”.

2,5 roku tyle trwały prace nad opracowaniem projektu ustawy o TK

139 tyle artykułów liczy kontrowersyjny projekt ustawy o TK

ORZECZNICTWO

Wyrok WSA z 7 czerwca 2013 r., sygn. akt II SAB/Wa 147/13.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • aVE(2013-06-10 16:39) Odpowiedz 00

    SKANDAL !!!

  • Asystentka sędziego(2013-06-11 07:05) Odpowiedz 00

    TK sie kompromituje. Jestem rozczarowana Prof. Rzeplińskim. Smutne

  • Smt(2013-06-10 11:33) Odpowiedz 00

    Nie mam żadnego innego określenia, jak tylko "skandal". W państwie prawa działalność każdego urzędu czy organu władzy (każdej władzy) powinna być maksymalnie możliwie transparentna. W szczególności istotny pod tym względem jest proces legislacyjny, gdzie istotny interes publiczny jest o tyle ważniejszy, że przepis dotyczy później wszystkich jego adresatów i wielu sytuacji- a nie tylko jednej, pojedynczej sprawy.
    Wreszcie, Trybunał Konstytucyjny absolutnie powinien dać dobry przykład jak powinno modelowo wyglądać rozpoczynanie procedury legislacyjnej i sam, z własnej inicjatywy, TK powinien ujawnić projekt.
    Po prostu nie mieści mi się w głowie, żeby najwyższy Trybunał RP trzeba było ciągnąć "za język" w celu ujawnienia ich własnych projektów, a jeszcze że sąd administracyjny temu przyklaskuje. Niebywałe.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama