Niemal połowa radców prawnych i adwokatów to kobiety. We władzach także systematycznie przybywa pań. Jak będą wyglądały te proporcje w samorządach, dowiemy się po jesiennych wyborach. Wiele wskazuje jednak na to, że kobiety utrzymają lub wzmocnią swą dotychczasową pozycję.

Proporcje płci

Obecnie jest 4590 kobiet adwokatów. To niemal połowa. Na 24 izby adwokackie stanowisko dziekana piastują jednak zaledwie dwie panie – w Płocku i w Koszalinie. U radców wygląda to lepiej. Zawód ten wykonuje 31 128 osób, z czego 16 172 to kobiety. Ale na 19 dziekanów połowa to kobiety. Jednak im wyższy szczebel, tym męska dominacja większa: w Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej na dziewięciu członków czterech to kobiety (w tym rzecznik dyscyplinarny i skarbnik). Ale w pełnym składzie NRA wyraźnie dominują panowie: na 49 członków tylko 8 to kobiety. Na poziomie prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych na 6 członków jest tylko jedna kobieta i pełni funkcję sekretarza, pozostali członkowie to prezes i 4 wiceprezesów.

Słaba płeć we władzach korporacji

Słaba płeć we władzach korporacji

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na czele adwokatury stały już kobiety – Joanna Agacka-Indecka, tragicznie zmarła w katastrofie smoleńskiej. Funkcję tę pełniła także Maria Budzanowska w latach 1983–1986. Na czele korporacji radcowskiej nie stanęła jednak żadna z radczyń.

Parytety czy demokracja

– Poprawa proporcjonalnego udziału kobiet we władzach naszego samorządu to wynik ostatnich kilku lat i pewnego otwarcia mentalnego, niemniej jednak kobiety nadal nie pełnią głównych funkcji. Nie mieliśmy nigdy kobiety prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych ani kobiety dziekana w warszawskiej OIRP – największej izbie w kraju – mówi Agata Rewerska, kandydatka na dziekana jednego z warszawskich ugrupowań.

W jej ocenie to konsekwencja stereotypów pokutujących w społeczeństwie.

– Na szczęście jednak średnie i młodsze pokolenie prawniczek zaczyna coraz poważniej ubiegać się o różne funkcje i pozycje korporacyjne, co niestety nie wszystkim panom jest w smak – dodaje Rewerska.

Przypomina, że kobiety jak do tej pory w izbie warszawskiej zajmowały stanowiska raczej koordynacyjno-zarządcze niż decyzyjne.

– Na przestrzeni 30 lat mieliśmy tyko dwa razy kobietę wicedziekana, dwa razy kobietę sekretarza i dwa razy kobietę skarbnika, jeśli dobrze pamiętam – wskazuje Rewerska.

To może się jednak zmienić. W II turze trwających wyborów prawdopodobnie ugrupowanie mec. Rewerskiej udzieli poparcia mec. Józefowi Palince.

– Z tego, co wiem, chce on na wicedziekanów zaproponować w większości panie – wskazuje Rewerska.

– Przybywa kobiet we władzach korporacji adwokackiej. I myślę, że nie potrzebują żadnego odgórnego wsparcia w działalności samorządowej. Adwokatura to wolny zawód. Kobiety, które chcą zajmować się pracą społeczną i godzą to z życiem zawodowym i rodzinnym, nie będą potrzebowały sztucznego wsparcia – mówi Joanna Kaczorowska, adwokat i dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Płocku.

Była już dziekanem dwie kadencje w latach 1998–2004. Była także skarbnikiem w NRA. Teraz startuje na dziekana w ORA w Płocku.

– Uważam, że parytety nie są potrzebne. Albo demokracja, albo parytety – dodaje.

Maciej Bobrowicz, prezes KRRP uważa, że tak, jak jest – jest dobrze.

– Samorząd radcowski od wielu lat dba, by reprezentacja obu płci możliwie odzwierciedlała ich parytet. Z tego punktu widzenia zarówno obecna, jak i poprzednia KRRP zachowywały wyważone proporcje. Konieczne natomiast – i to w skali całego naszego kraju – jest wdrażanie i silne promowanie idei wyrównywania szans zawodowych kobiet – przekonuje prezes Bobrowicz.

– Adwokat to zawód wolny, w którym znaczenie mają temperament i osobowość. W samorządzie adwokackim obowiązuje zasada demokracji bezpośredniej i kolegialności. Kwestia płci nie ma żadnego znaczenia – ocenia z kolei Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

– W tym środowisku zawodowym szanse i prawa są równe dla wszystkich, a wprowadzenie zasady parytetów byłoby odejściem od transparentności – stwierdza.

Przeciw parytetom

– Kwestia obecności kobiet w różnych gremiach przedstawicielskich jest ważna i dobrze, że podlega publicznej dyskusji. Dzisiaj w poszczególnych izbach okręgowych liczba kobiet jest zróżnicowana i w zależności od regionu najczęściej oscyluje pomiędzy 30 a 60 proc. Może raczej warto zwrócić uwagę na pracę u podstaw, tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, budowanie świadomości i chęci kobiet do aktywnego uczestniczenia w życiu publicznym – mówi Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz, wspólnik zarządzający w Kancelarii GESSEL, radca prawny.

Anna Bryńska, radca prawny z kancelarii Tax & Lex, też jest przekonana, że aktywne panie same dadzą sobie radę.

– Przepraszam za dosłowność, ale kobiety to nie osoby specjalnej troski, które wymagają wyrównywania szans. Parytety to nie wyraz szacunku do kobiet, ale raczej wyraz protekcjonalnego traktowania płci – przekonuje.

Co kobiety wnoszą do władz?

– Łagodzą obyczaje. Dzięki nim mężczyźni bardziej się kontrolują, dbają o język i kulturę wypowiedzi. Odpowiedzialne i chętne do pracy społecznej panie zawsze będą mile widziane we władzach. Ale trzeba też pamiętać o tym, że udział we władzach wymusza rezygnację z części życia zawodowego – podkreśla Joanna Kaczorowska.

Męski punkt widzenia

Wielu mężczyzn prawników podkreśla, że nie ma co uszczęśliwiać kobiet w samorządach na siłę.

– Jak były listy wyborcze do parlamentu, to nie mogliśmy znaleźć tylu kobiet, ile chcieliśmy. Może kobiety nie garną się do takich dodatkowych zajęć. Wiele ma rodziny, obowiązki domowe, nie wszystkim pasuje jeszcze zajmowanie się działalnością społeczną. Widzę to po mojej żonie. Interesuje się tym, co zostało uchwalone, jakie decyzje zostały podjęte, ale już same wybory niekoniecznie znajdują się w polu jej zainteresowania – opowiada Jerzy Kozdroń, poseł PO wymieniany wśród kandydatów na wiceministra sprawiedliwości.

Dodaje, że praca pełnomocnika jest wymagająca. Obowiązki w kancelarii, przesiadywanie na korytarzach sądowych. A jak do tego dochodzą jeszcze po południu posiedzenia we władzach, to może się okazać, że dla niektórych kobiet to za dużo.

– Kwestia wprowadzenia parytetów jest skomplikowana. Przede wszystkim wymaga zmiany ustawy. Nie to jest jednak najważniejsze. Istotą problemu jest odpowiedź na pytanie: czy takie rozwiązanie w świetle naszej praktyki jest potrzebne? Obecnie skład Krajowej Rady to w prawie 40 proc. panie. Również w poprzedniej kadencji było podobnie. Jak zatem widać samorząd radcowski – w mojej ocenie – jest niezwykle poprawny pod względem równego statusu obu płci – twierdzi Maciej Bobrowicz

I przypomina, że dziś toczy się publiczna dyskusja nt. tego, czy kobiety nie powinny otrzymać 35 proc. miejsc na listach wyborczych.

– My ten próg już dawno przekroczyliśmy. Mam przy tym nadzieję, że z roku na rok aktywnych pań w naszym samorządzie będzie coraz więcej – dodaje prezes KRRP.

– Obecnie parytetów nie mamy, jednak współczynnik wkładu pracy kobiet w działalność samorządową określiłbym jako wysoki – ocenia także Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Adwokat to wolny zawód, w którym dominujące znaczenie mają temperament i osobowość